Frances Mayes POD SŁOŃCEM TOSKANII

Napisać książkę, na podstawie której ktoś zechce nakręcić film, uchodzi za nie lada sukces. Gdy na dodatek mowa jest o projekcie wysokobudżetowym, z całym rozmachem Hollywood za plecami, ze znaną aktorką w roli głównej, osiągnięcie jest tym większe. Owa inicjująca projekt proza musiała bowiem wywołać całkiem silne wrażenie na sporej grupie osób, by pobudzić je do działania i przekonać wielką machinę produkcyjną do sięgnięcia głęboko do kieszeni. Dlaczego w takim razie w efekcie końcowym z samej książki zostaje tylko sam tytuł? Albo inaczej: czy porządna ekranizacja nie jest w stanie zarobić na siebie i swoich twórców? Ryzykowne posunięcie, skoro po literacki pierwowzór sięgają tysiące czy miliony czytelników? Kto by chciał zresztą tracić czas na film o namiętnym zgłębianiu włoskiej kultury poprzez smakowanie, obcowanie i ciągłe powroty, gdzie nie dzieje się tak naprawdę nic dramatycznego. Bez nagłych rozwodów, rozpadania się świata, porzucania przyjaciół, stawiania wszystkiego na jedną kartę. Obraz o dwójce Amerykanów (tak, niestety: o zgodnej, szczęśliwej parze!), których wspólną pasją staje się dolce vita, trwające tyle, ile trwa ich coroczny urlop. Leniwa gawęda o urządzaniu letniej willi na włoskiej prowincji nieoczekiwanie przerodziła się w hollywoodzkiej Fabryce Snów w optymistyczną komedię romantyczną o bajkowym budowaniu życia od podstaw. Pod słońcem Kalifornii nie ma rzeczy niemożliwych.

  Czytaj dalej

POCZUĆ ZAPACH

Książki to moi przyjaciele. Najlepiej bowiem podróżować z kimś, kto już przeszedł drogę. Z kimś, kto opowie o przeszłości, aby można było porównać, poczuć zapach, który się ulotnił, z wonią, która nadal trwa.

Potem moim wielkim przyjacielem stał się Ossendowski. Opisał zapach pewnej rośliny rosnącej na wyżynie mongolskiej w pobliżu Urgi. Natychmiast ją rozpoznałem, ponieważ Mongołowie ją suszą i robią z niej kadzidło do swoich świątyń. Poszedłem poszukać tej rośliny. Potem małą wiązkę włożyłem między strony książki, w której Ossendowski ją opisuje.

Czytaj dalej

POPRZEZ ZWARTE ZASIEKI KSIĄŻEK

Jeszcze w oknie wystawy dostrzegłeś okładkę z poszukiwanym tytułem. Podążając tym widocznym tropem, utorowałeś sobie drogę poprzez zwarte zasieki Książek Nigdy Nie Przeczytanych, które spoglądały na ciebie ponuro z księgarskich stołów i półek, usiłując cię onieśmielić. Lecz ty wiesz, że nie powinieneś dać się zbić z tropu, że pośród nich rozciągają się całe hektary Książek Których Równie Dobrze Możesz Nie Czytać, Książek Przeznaczonych Do Innych Celów Niż Lektura, Książek Przeczytanych Jeszcze Zanim Je Otwarto Gdyż Należą Do Kategorii Tych Co Zostały Przeczytane Jeszcze Przed Napisaniem. Czytaj dalej

Roberto Saviano GOMORRA. PODRÓŻ PO IMPERIUM KAMORRY

Czy nie widzicie, że ta ziemia jest Gomorą? Nie widzicie tego?”*

Są książki, dzięki którym można oderwać się od rzeczywistości, odprężyć umysł, nabrać otuchy, spojrzeć na świat przez różowe szkiełko i uwierzyć, że skowronki śpiewają tylko dla nas. „Gomorra” taką książką nie jest. To mocna, niepokojąca i szokująca proza faktu, w której autor obnaża mechanizmy kryminalnej i ekonomicznej potęgi południowowłoskiej mafii czyli kamorry. Karmieni popkulturową papką możemy naiwnie wierzyć, że sycylijska cosa nostra to najgorsza forma przestępczości zorganizowanej w Europie. Roberto Saviano urodził się i wychował w miejscu, gdzie cosa nostra boi się zapuszczać, na rdzennej ziemi kamorry. Czytaj dalej