GAFAB

 Październik. Pora na moją wariację w temacie „bafab”. Choć to już bardziej gafab, skoro zazwyczaj książki wyciągam z półek własnych, a nie księgarskich. Szczegół drobny. Korzyść obopólna.

Akcja w formie oryginalnej chyba nie przyjęła się na polskim gruncie w ogóle. A przynajmniej do mnie nie dociera jej najmniejsze echo. Blogową prowincję jednak wiele rzeczy omija, więc może się mylę i wszędzie huczy od podobnych inicjatyw. Zapewne właśnie tak.

Czytaj dalej

ZAKOCHANY BIBLIOFIL

ZAKOCHANY BIBLIOFIL

Ballada Tragiczna

Na co mam przysiąc, Piękna, że z żądzy umieram?
Że mi się na Twój widok serce w pieśń rozdzwania?
Na komplety Kolberga, „Wisły”, Estreichera!
Na dziadowskich kantyczek groszowe wydania!
Na „Bandytę z miłości” (a miałem go, drania!)
Na „Kwiaty” Rozbickiego – z ryciną! Rzecz drobna,
Ale nie do zdobycia – jak ty do kochania…
– Przysięgam na te książki, na każdą z osobna! Czytaj dalej

Roku Brunona Schulza nie będzie!

Nie przez najbliższe dwanaście miesięcy. Nie w Polsce. Choć mija właśnie 120 lat od urodzin i 70 od śmierci artysty. Zdecydowano się miast niego uczcić w 2012 roku trzech innych panów: Janusza Korczaka, Józefa I. Kraszewskiego oraz ks. Piotra Skargę. Poświęcenie, pracowitość i krytycyzm – tego nam widać trzeba. Hurra hurra hurra.

Ale wracając do kwestii najważniejszych, czyli książek i mego z nimi obcowania w ubiegłym (już!) roku. Było ciężko. Kryzysy sypały się z lewa i prawa. Były kryzysy czytelnicze, były również blogowe. Ominęły mnie chyba tylko kryzys wieku średniego i kryzys egzystencjalny. Dlatego właśnie wciąż warto żyć – jest na co czekać. Czytaj dalej

Powinno się czytać

Czuję zamęt w głowie, więc otwieram ten zeszyt tylko na chwilę, żeby udzielić sobie poważnej reprymendy. Jestem fałszywa; jestem niewiele warta; jestem bezsensowna; wyrabiam w sobie zwyczaj popisywania się w trakcie rozmowy. (…) I aż nazbyt często śnię o sobie samej. Cóż, wobec tego, że nadchodzi wiek średni, a stulecie posuwa się naprzód, bardzo ważne okazuje się surowe traktowanie takich wad. Jakże łatwo mogę zostać egoistką o ptasim móżdżku, domagającą się komplementów, arogancką, ciasną i przywiędłą. Żeby to w sobie poprawić, żeby wyjść poza swoją absurdalną, małą osobowość, reputację i całą tę resztę, powinno się czytać; dostrzegać ludzi na zewnątrz; więcej myśleć; pisać bardziej logicznie; a przede wszystkim bardzo dużo pracować i ćwiczyć się w anonimowości. Zachowanie ciszy w towarzystwie albo wygłaszanie sądów stonowanych, a nie pokazowych, także jest „wskazane”, jak powiadają doktorzy. (…)*

  Czytaj dalej