Diana Gabaldon OBCA (i prawie) UWIĘZIONA W BURSZTYNIE

Sezon na nieskomplikowane czytadła trwa u mnie w najlepsze, co w żadnym razie nie oznacza taryfy ulgowej dla literackich partaczy. Przemęczona, znudzona i zniechęcona wydaję się być czytelnikiem jeszcze bardziej wybrednym i bezwzględnym. Co innego przecież brnąć w nudne jak flaki z olejem arcydzieło bezdenne (czyli rozpisane na niezliczoną ilość poziomów przekazu), zaliczając mozolnie kolejny kamień milowy w swoim kulturalnym obyciu, a zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z czytaniem jako czynnością rozrywkową (ubiegając nieuniknione: świadomie nie posługuję się tutaj pojęciem „dla przyjemności”, które czasem odnosi się do obu form kontaktu z książką, jak twierdzą co bardziej wyrafinowani osobnicy). Ani cierpliwość, ani wyrozumiałość nie należą do moich ulubionych zabaw, nic więc dziwnego, że z planowanych siedmiu opasłych tomów cyklu Diany Gabaldon o przygodach Claire Randall, zdołałam zapoznać się jedynie z jednym całym („Obca”) i wstępem do części drugiej („Uwięziona w bursztynie”). Bo o ile XVIII-wieczna Szkocja ma swój urok, jakkolwiek autorka starałaby się go zagłuszyć swoją grubymi nićmi szytą fabułą, o tyle kolejny romans na francuskich salonach w epoce wielkich peruk i dworskich intryg towarzyskich jest już dla mnie nie do przełknięcia. Nie w wykonaniu Diany Gabaldon.

  Czytaj dalej

Muriel Spark PEŁNIA ŻYCIA PANNY BRODIE

Wbrew obiegowej opinii, to nie kwestia rozległości granic państwowych, przewagi morskiej czy siły prochu. To literaturze Brytania zawdzięcza swoją Wielkość. Wielowiekowa ekspansja wysokogatunkowego słowa zapewniła tej monarchii upragnione imperium – cóż z tego, że czytelnicze – gdzie słońce nigdy nie zachodzi. I dodać jeszcze należy, że ma w tym swój drobny – aczkolwiek tylko ze względu na skalę całego podbojowego przedsięwzięcia – udział również szkocka pisarka Muriel Spark, której nikłą popularność wśród współczesnych polskich odbiorców tłumaczyć może jedynie nasze krótkotrwałe zachłyśnięcie się listami bestselerów, które dezaktualizują się już w momencie ich publikowania. Dla pisarstwa formatu Spark nie ma to jednak znaczenia. Jej „Pełnia życia panny Brodie” wyśmienicie znosi próbę czasu, gwarantując przy tym proporcje idealne: niepozorną objętość wynagradza bogactwo treści, a precyzję wykonania podkreśla oszczędność stylu. Crême de la crême, czyli proza dla ceniących swój czas i smak.

  Czytaj dalej