Julian Barnes CYTRYNOWY STOLIK

„Normalna rzecz, że artysta jest nierozumiany. Normalna rzecz i po jakimś czasie staje się czymś codziennym. Ja tylko powtarzam z uporem: zgoda, „nie rozumcie” mnie,ale „nie rozumcie” mnie dobrze”

Wbrew pozorom to właśnie czytanie niepokaźnie prezentujących się zbiorów krótkich opowiadań wymaga więcej czasu i energii od czytelnika aniżeli sięgnięcie po obszerną, spasioną wątkami i rozdętą mnogością postaci powieść. Zazwyczaj bowiem powieść dogadza dopowiadaniem każdego epizodu, zapewnia luksus jednorazowego rozeznania sytuacyjnego, które niezawodnie procentuje przez setki kolejnych stron, stawia atrakcyjność fabuły ponad jej wymowę. Opowiadanie przeciwnie, nie dba o komfort, nie liczy się z wygodą – rzuca kolejne ziarna myśli pozostawiając całą pracę kiełkowania naszej jałowej lenistwem glebie rozumu, co wymaga nie lada wysiłku: zatrzymania się i zastanowienia. Dlatego z reguły nie czytam opowiadań. Czytaj dalej

Reklamy

Fiodor Dostojewski BIAŁE NOCE

Z  Dostojewskim nie jest wcale łatwo. Jego książki czyta mi się świetnie, opowiadane przezeń historie zaprzątają moje myśli na długo po zakończeniu lektury (to też świetnie), a przedziwny nastrój panujący na petersburskich prospektach i w tamtejszych domach porusza tajemnicze struny w moim, nie ma co tu ukrywać, solidnie osadzonym we współczesnym świecie jestestwie. Zagubieni bohaterowie i charakterystyczna atmosfera ówczesnej Rosji zaklęta w zawiłych duszach jej mieszkańców to znaki szczególne tej prozy. Pisarz zapuszcza się daleko w ludzkie umysły, rozkłada psychikę człowieka na czynniki pierwsze, dłubie i skubie, aż jego bohaterów znamy (choć nie zawsze rozumiemy) lepiej niż siebie samych. Specjalista od takiej koronkowej robótki zasługuje na słowa uznania. Mój podziw dla pisarstwa Dostojewskiego nie ma jednak nic wspólnego z entuzjastycznym zachwytem. Jego teksty czytam, analizuję, cenię, ale lektura nie ma dla mnie wymiaru mistycznego doznania. Cóż poradzić. Czytaj dalej