Andrew Taylor CZTERY RZECZY OSTATNIE

 

Pisarstwo Andrew Taylora nie przyjęło się na polskim gruncie. Niby gatunek u nas lubiany, niby warunki klimatyczne sprzyjająco znajome, a jednak wydane w latach dziewięćdziesiątych pierwszy tom cyklu Lydmouth („Zabójcze powietrze”) i pierwsza część trylogii Roth („Cztery rzeczy ostatnie”) nie doczekały się nigdy kontynuacji u polskich wydawców, choć w rodzimej Anglii od lat stanowią już zamknięte całości. Sytuacja o tyle niekomfortowa, że owe „Cztery rzeczy ostatnie” to zaledwie wstęp do bardziej złożonej opowieści rodzinnej z pogranicza religii i zbrodni. Bowiem tytuł powieści oznacza dokładnie: Śmierć, Sąd Ostateczny, Niebo i Piekło – istotny element intrygi, którego źródeł należy jednak szukać w kolejnych częściach trylogii Taylora.

 

Czytaj dalej

Anna Fryczkowska STARSZA PANI WNIKA

 Rozrywka w dobrym wydaniu nie trafia się często. A już dobra rozrywka w wydaniu rodzimym to prawdziwe kuriozum, okaz rzadki i płochliwy. Pewnie dlatego Joanny Chmielewskie i Andrzeje Sapkowskie robią u nas tak zawrotne kariery – ich blasku nie przyćmiewa zbyt wiele okolicznych gwiazd literackiego firmamentu. Ale o książkach Anny Fryczkowskiej nie myślę w kategoriach „dobre, bo polskie” – to pisarstwo „dobre, bo dobre”. Nie potrzebujące lokalnego patriotyzmu, by nabrać odpowiedniej skali wartości; nie wymagające taryfy ulgowej w zamian za znajome „okoliczności przyrody”. Annie Fryczkowskiej udaje się niełatwa sztuka łączenia przystępności z niebanalnością i lekkości z solidnością wykonania. I choć jej kolejna – po rewelacyjnej „Kobiecie bez twarzy” – powieść „Starsza pani wnika” nie posiada już tak silnego ładunku przewrotności i nie wywołuje może tego przyjemnego, szampańskiego musowania w głowie, to nadal jest to literacka rozrywka w najlepszym gatunku.

 

Czytaj dalej

Małgorzata Kochanowicz POSZUKIWANA

Wydawca uczciwie ostrzega na okładce: „Pewne tajemnice nie zawsze powinny ujrzeć światło dzienne”. Zasada ta dotyczy raczej pewnych książek. Komu jednak na hasło „kryminał retro” mącą się myśli, a świat przesłania sepiowa mgiełka, temu żadne subtelne aluzje nie straszne i dopiero sama lektura „Poszukiwanej” Małgorzaty Kochanowicz może wywołać stan nieprzyjemnego otrzeźwienia. A przecież tak niewiele trzeba, by kryminał uczynić zajmującym – zaledwie jedna porywająca intryga i, dla naprawdę wybrednych, frapująca postać w pojedynczej liczbie egzemplarzy w zupełności wystarczą – że aż dziw bierze, jak wielu autorów rezygnuje z podobnych aspiracji.

Czytaj dalej

Camilla Läckberg SAGA KRYMINALNA (1-7)

Ile marketingowego bełkotu, a ile szczerego czytelniczego zachwytu kryje się za obwołaniem Camilli Läckberg królową szwedzkiego kryminału, trudno mi dziś stwierdzić. Co w dużym stopniu świadczyć może o skutecznie i fachowo przeprowadzonej akcji promocyjnej autorki. Ale nawet najbardziej pomysłowe hasło reklamowe czeka konfrontacja z rzeczywistością, a ta w tym przypadka okazała się po prostu obyczajową telenowelą bezceremonialnie wystylizowaną na modłę skandynawskiego kryminału. Kto lubi miłosne perypetie z oczywistymi finałami, kogo rozczula podjadanie na każdym kroku cynamonowych drożdżówek i przeliczanie ich na tuczące kalorie wraz z dziarską bohaterką, komu zaskakujące wątki mogłyby zepsuć radość z lektury, ten z pewnością odnajdzie się w nadmorskiej Fjallbece, gdzie nawet trupy ścielą się malowniczo. Bowiem przemoc, perwersje i ciemne zakamarki ludzkiej psychiki można uprościć, wygładzić, przystroić banałem, udekorować sielskim krajobrazem i sprzedać niczym ciepłe bułeczki, koniecznie z cynamonem.

  Czytaj dalej