Julia Child, Alex Prud’homme MOJE ŻYCIE WE FRANCJI

Julia Child przez lata przekonywała Amerykanów, że jedzenie jest sztuką i jako taka zasługuje na celebrację – zarówno na etapie przygotowań jak i konsumpcji. W latach sześćdziesiątych, gdy w Stanach Zjednoczonych na każdym kroku panoszyły się już dania błyskawiczne w proszku lub tubce, zgodnie z oczekiwaniem klientów gotowe do podania w kilka minut, zachęcanie obywateli (a przede wszystkim obywatelek) do spędzania w kuchni wielu godzin na pichceniu francuskiej uczty graniczyło z lekkim obłędem. A jednak Julia nie tylko postawiła na swoim wydając obszerną księgę kucharską (a potem kolejne, i kolejne), miast prostej broszurki zalecanej przez wydawców, ale też w krótkim czasie podbiła serca rodaków swoją osobowością w kulinarnym programie telewizyjnym, zapoczątkowując tym samym epokę gotowania na ekranie. Ale to było dawno temu, w Ameryce. Czytaj dalej

Reklamy

Joanna Olczak-Ronikier W OGRODZIE PAMIĘCI

Dla tych, którzy wybierają prozę samonośną – polecam. Dla celujących jedynie w pozycje arcywartościowe – polecam. Dla wszystkich lubiących literaturę faktu, zwłaszcza tą skłaniającą do historycznej refleksji – polecam. Dla pochłaniaczy zajmujących fabuł – polecam. Dla niezdecydowanych co czytać – polecam. Dla wybrednie dobierających swoje lektury – polecam. Dla nieufnych wobec zdobywców nagród branżowych – polecam. Dla ceniących laureatów i zwycięzców – polecam. Dla czytających – polecam. Dla obdarowujących – polecam. Dla wszystkich – „W ogrodzie pamięci” Joanny Olczak-Ronikier. Rzadko zdarza się, by dobra książka była tak przystępna i uniwersalna w formie i treści. I choć wyróżniona już prestiżową nagrodą przez poważne gremium i dość jednogłośnie chwalona przez liczne grono czytelników, warta jest każdego głosu zachęty i powtarzania niczym mantra: polecam! Czytaj dalej

POCZUĆ ZAPACH

Książki to moi przyjaciele. Najlepiej bowiem podróżować z kimś, kto już przeszedł drogę. Z kimś, kto opowie o przeszłości, aby można było porównać, poczuć zapach, który się ulotnił, z wonią, która nadal trwa.

Potem moim wielkim przyjacielem stał się Ossendowski. Opisał zapach pewnej rośliny rosnącej na wyżynie mongolskiej w pobliżu Urgi. Natychmiast ją rozpoznałem, ponieważ Mongołowie ją suszą i robią z niej kadzidło do swoich świątyń. Poszedłem poszukać tej rośliny. Potem małą wiązkę włożyłem między strony książki, w której Ossendowski ją opisuje.

Czytaj dalej

Czesław Miłosz ABECADŁO MIŁOSZA

Może moje „Abecadło” jest zamiast: zamiast powieści, zamiast eseju o dwudziestym wieku, zamiast pamiętnika.

 

Kto chce poznać poetę, niech czyta jego twórczość liryczną. Kto chce wiedzieć więcej, niech sięgnie po kolejną porcję wierszy. Ponieważ tam jest to wszystko. Możliwe, że nieco więcej udałoby się spowiednikowi z człowieka wyekstrahować, ale to już nie nasz przywilej. Choć pewnie nawet autorytet konfesjonału musiałby zmierzyć się z ową silną barierą człowieka cywilizowanego: autocenzurą.

Mój wielki strach: że udaję kogoś, kim nie jestem. (A – Autentyczność)

Czytaj dalej