WYJŚĆ Z TUNELU

april„Zrozumienie życia nie jest pocieszające, ale przeciwnie, przerażające. Oznacza utratę punktów odniesienia, które dotąd były oparciem: dobro i zło, prawda i fałsz, sprawiedliwość i niesprawiedliwość. Kiedy życie było tajemnicą, czyli poszukiwaniem, owe punkty odniesienia stanowiły pewniki pozwalające bez wahania obrać drogę, wyrazić określone sądy. Ale kiedy zdajesz sobie sprawę, że dobro i zło są punktami widzenia, podobnie jak prawda i fałsz, sprawiedliwość i niesprawiedliwość, każda droga wydaje ci się niepewna, a każdy sąd arbitralny. Jedyną pewnością są twoje wątpliwości i samotność. Nie chciałabym wyjść z tunelu tylko po to, by znaleźć się w innym tunelu, dłuższym i ciemniejszym.” *

Jest w tym naprawdę wiele optymizmu – posiłkując się fragmentem znakomitego tekstu Oriany Fallaci, decyduję się znów napisać, choć jej słowa utwierdzają tylko w przekonaniu, że pisać nie każdy powinien. Jeśli nie potrafi się tego robić równie dobrze. Nie każdy w drobnym akapicie zdoła przedstawić równie prosto i klarownie jak włoska dziennikarka krążące mętnie myśli, by nabrały wartości dla innych (zakładając, że w ogóle mają jakiś sens wart przekazania). Czytanie dobrych książek powinno raczej skutecznie ustrzec przed pokusą publikowania własnych tekstów. Zdrowemu rozsądkowi mówimy jednak „Akuku!” – wszak to era blogera. Czytaj dalej

MAJÓWKA Z MAIOOFFKĄ

A w maju
Zwykłem jeździć, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskroś mnie przeszywa!
Co się tam dzieje w mej głowie:
Pędy, zapędy, ognie, ogniwa,
Wesoło w czubie i w piętach,
A najweselej na skrętach!
Na skrętach – koliście
Zagarniam zachwytem ramienia,
A drzewa w porywie natchnienia
Szaleją wiosenną wonią,
Z radości pęka pąkowie,
Ulice na alarm dzwonią,
Maju, maju! – –
Tak to jadę na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!… *

Czytaj dalej

PRZEJASNA DROGA CHWILO LISTU TWEGO… (i gafab)

[Marian do Marii,

Bruksela, 23 V 1911]

Przejasna droga chwilo listu twego. Kwitną słowa ciałem Twoim, litery czarne w różane usta przechodzą, wiersze w zawrotne, szalone sznury włosów twoich. Nade mną oślepłym ze szczęścia i rozkoszy nachyla się iwa twoja i wabi, i chce, i dręczy, i pieści, i smaga gałązkami nurt krwi mojej. Już nie kocham. Nie. To słowo nic znaczyć nie może, wobec tego co przeżywam. *

  Czytaj dalej