Andrew Taylor CZTERY RZECZY OSTATNIE

 

Pisarstwo Andrew Taylora nie przyjęło się na polskim gruncie. Niby gatunek u nas lubiany, niby warunki klimatyczne sprzyjająco znajome, a jednak wydane w latach dziewięćdziesiątych pierwszy tom cyklu Lydmouth („Zabójcze powietrze”) i pierwsza część trylogii Roth („Cztery rzeczy ostatnie”) nie doczekały się nigdy kontynuacji u polskich wydawców, choć w rodzimej Anglii od lat stanowią już zamknięte całości. Sytuacja o tyle niekomfortowa, że owe „Cztery rzeczy ostatnie” to zaledwie wstęp do bardziej złożonej opowieści rodzinnej z pogranicza religii i zbrodni. Bowiem tytuł powieści oznacza dokładnie: Śmierć, Sąd Ostateczny, Niebo i Piekło – istotny element intrygi, którego źródeł należy jednak szukać w kolejnych częściach trylogii Taylora.

 

 

O ile, zgodnie z wszelkimi zasadami sztuki tworzenia thrillera kryminalnego, fabuła „Czterech rzeczy ostatnich” skupia się na tropieniu niepokojącej zbrodni (osobnicy czuli na punkcie małych dzieci powinni uzbroić się w nerwy z teflonu lub poszukać gdzie indziej rozrywki) w Londynie lat dziewięćdziesiątych, to jednak, wbrew oczekiwaniom, napięcie nie opada wraz z ostatnim zdaniem powieści. Zdarzenia, wokół których Taylor skrupulatnie oplata swoją intrygę, zdają się jedynie odległym echem tajemnic z przeszłości, nie ma więc znaczenia „kto” i „jak” – autor nie czyni z tego specjalnej zagadki – ale „dlaczego” pozostaje z czytelnikiem do samego końca. A nawet dłużej, ponieważ wszelkich wyjaśnień należy szukać w kolejnym, niewydanym u nas tomie trylogii Roth.

 

Jest zatem powieść Taylora czubkiem góry lodowej, zapowiedzią historii właściwej – o dorastaniu seryjnego mordercy w biskupiej rodzinie. Ale jest to wciąż misternie rozegrany thriller, który w miarę rozwoju fabuły staje się coraz bardziej złożoną i pogłębioną powieścią psychologiczno-obyczajową. Z dodatkowym atutem w postaci przybliżenia mało znanego naszym czytelnikom, XVII-wiecznego dokumentu pamiętnikarskiego „Religio Medici” Sir Thomas’a Browne’a.

 

 

Na dobry początek znajomości z Andrew Taylorem nadal polecam jego znakomity „Zaułek diabła”: powieść o dekadę późniejszą, solidniej rozpisaną, pomysłowo złożoną gatunkowo. Ale najwyraźniej już w swoich wcześniejszych książkach autor nie zadowalał się jedynie chwytliwą intrygą kryminalną, oferując bardzo przyzwoitą literaturę obyczajową z dreszczykiem. Oby zatem wydane u nas do tej pory cztery powieści Taylora, nie były to jego polskie cztery rzeczy ostatnie.

 

 

_______________________________________________________________________

 

Andrew Taylor, Cztery rzeczy ostatnie, Zysk i S-ka, 2003

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s