KSIĄŻKĘ I KOBIETĘ WYMYŚLIŁ DJABEŁ

 

 

Tytuł jest rzeczą do wymyślenia trudną. Autor ma z tem kłopot taki, jak matka, która przez osiem miesięcy rozmyśla nad tem, jak nazwie swoje maleństwo, albo jak człowiek, który dostał młodego psa, albo jak kochanek, który rozmyśla uciążliwie, jak zdrobnić imię swej kochanki. Matce jest łatwo, bo ma do dyspozycji kalendarz, rodzinne tradycje, babki i teściowe do narady; właściciel psa wybiera jedno imię z psiego imiennika, które jest niewielkie: Nero, Lord, Bryś, Łobuz, Hultaj, Pik, Trefl, Caro, Coeur. Pomyslowość ludzka w psiem królestwie daleko nie zaszła. Znałem jednego tylko człowieka, który się zdobył na dowcip i psie bliźnięta nazwał ślicznie, jego Whiskey, a ją Soda, przez co wykazał wysokiej klasy kulturę pijacką i wzniosłość dowcipu. Kochankę nazwać jest trudniej i zazwyczaj zdrobniałe jej imię jest haniebnem oszustwem miłości, która babę, grubą jak piec nazywa: Muszką, albo Ptaszkiem, albo Kociakiem, – miłość bowiem najchętniej szuka natchnienia w menażerji, – babę zaś wybujałą, szkieletowatą i tyczkę chmielowę zowie: Różyczką, Lilijką, Stokrotką, albo inną jakąś jarzyną, czy zielskiem.

 

Jeden i drugi rodzaj, ten fauniczny i ten botaniczny sprowadza się po zerwaniu i po awanturze do jednego pieszczotliwego skrótu, zupełnie już nie alegorycznego, bo po pewnym czasie i Muszka i Lilijka nazywa się: „ta małpa zielona!” Miłość bowiem ma zawsze na oczach tęczę i siedem jej barw i dlatego nawet małpa w jej języku ma barwę zieloną.

 

Nierównie trudniej jest nazwać książkę; bo chociaż książka jest czasem psa warta, trudno jej dać psie imię; chociaż jest wierniejsza, niż kochanka, nie nazwiesz jej imieniem, które się z pieszczoty ociera, jak kot.

 

Możnaby się zastanowić przy sposobności, czy można w jaki sposób porównać książkę do kobiety. Myślę, że tak. Wśród kobiet są książki niemoralne, książki do nabożeństwa i książki kucharskie. Książka jest jednym wielkim kłamstwem i kobieta nie jest mniejszym. W najgłupszej książce jest jedno zdanie mądre, w najbrzydszej kobiecie jest zawsze coś, co jest piękne. Książka i kobieta wiele ci sprawia rozkoszy. Książkę i kobietę wymyślił djabeł. Takie jest przynajmniej zdanie mężów świątobliwych, łysych i żyjących na pustyni. Rzecz prosta, że się z niem nie godzę.

 

Książka jest pocieszycielką żywota i kobieta nią jest. Tak opowiadają najstarsi ludzie, którzy wogóle bredzą.

Wśród przeciwieństw, natkniesz się wprawdzie na momenty ponure, lecz i na radosne, bardzo radosne. Bowiem:

 

Książka milczy i mówić zaczyna, kiedy ty tego zechcesz, milknie na twój rozkaz. Spróbuj to uczynić z kobietą, o nieszczęsny!

 

Książkę możesz pożyczyć, darować i sprzedać. Nie należy tego robić z kobietą.

 

Z książka można wziąć rozwód od stołu i łoża, z kobietą jest to cokolwiek trudniej.

 

Książka nie ma teściowej, ani ciotki, tylko jednego cichego, ubogiego krewnego – autora; kobieta jest pod tym względem należycie zaopatrzona.

 

Książkę może zamordować usłużny krytyk; tobie, smutny bracie, jeśli o kobietę idzie, nikt takiej drobnej przysługi nie odda.

 

[…]

 

Nie mamy jednak zamiaru rozprawiać tu o kobiecie, bo książeczka ta ma być wolna od myśli smutnych i od tego wszystkiego, co jest źródłem zmartwienia, chorób i śmierci, i wiecznego w ogniu piekielnym potępienia. Dlatego kobieta została tu wspomniana przypadkiem, przesunąwszy się jak chmura przez pogodę naszego myślenia.

Rzućmy kobiecie różę i pocałunek ręką i pójdźmy dalej, gdzie jej nie ma. Ba! Ale gdzież to jej nie ma? (…)*

 

 

***

Kokieteria w przedwojennym stylu: na erudytę. Czy dziś są jeszcze chętni wymyślać podobne aforyzmy, koniecznie z pazurem! :)

_________________________________________________________________________

 

Kornel Makuszyński, Piąte przez dziesiąte, Bibljoteka Dzieł Wyborowych, t. XI, 1924 (?), s. 11-14

 

* W całym przytoczonym fragmencie zachowałam pisownię oryginalną.

 

Advertisements

4 thoughts on “KSIĄŻKĘ I KOBIETĘ WYMYŚLIŁ DJABEŁ

  1. Kornelem zaczytywałam się w młodości, zwłaszcza panna z mokrą głową była moją ulubienicą. Teraz chyba już nikt prawie o nim nie pamięta, nawet poczciwy Koziołek Matołek poszedł pewnie w odstawkę.
    A jeśli ten zabytek z 1924 należy do Ciebie to jest czego gratulować :)

    • Buksy,
      Kornel chyba nie ma się tak źle jeszcze – kiedyś jego „Szatan z siódmej klasy” był nawet chyba lekturą uzupełniającą. Może nadal coś się czyta?
      U nas w domu królował egzemplarz „Szaleńtw panny Ewy” :)

      Zabytek jest mój własny, do kolekcji z przedwojennym Tuwimem. Dawne sentymenty :)

      • W II klasie szkoły podstawowej lekturą jest Koziołek Matołek. Jeśli rodzice dają szansę dzieciom i przeczytają z nimi tę książkę, albo podsuną egzemplarz do samodzielnej lektury, zazwyczaj dzieciom bardzo się podoba. Problem tylko w tym, że danie szansy zdarza się stosunkowo rzadko.
        A przytoczony przez Ciebie fragment wyborny, choć aż korci aby fuknąć na autora, trzepocząc jednocześnie gwałtownie wachlarzem:)

        • Momarta,
          Koziołek jeszcze nie tak dawno (czyli za mojego życia ;P) dobrze się kojarzył, bo z kolorową animacją. Dzisiejszy młody telewidz pewnie ma lepsze skojarzenia z księżniczkami barbie albo bakuganami :) Ale to prawda, że dużo zależy od rodziców.

          Kornel lubił sobie pleść różne takie. Pewnie właśnie liczył na żywiołowe reakcje płci pięknej, którą na indywidualnych spotkaniach mógłby przekonywać, jaka jest wyjątkowa i od wszelkich zarzutów wolna – bo, jak fama niesie, takie spotkania lubił najbardziej ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s