BOCIANOWI NIKT NIC NIE POWIEDZIAŁ

 

 

„[…]Najpierw kopią wielki dół… Głęboki na pięć metrów… Podjeżdżają strażacy… Sikawkami myją dom od fundamentów aż po komin, żeby nie wzbijać radioaktywnego kurzu. Wszystko myją – okna, dach, próg. A potem dźwig podnosi dom i opuszcza do tego dołu… Poniewierają się słoiki, książki, lalki… Spychacz to wszystko wyrównuje…. Zasypują całość piaskiem, gliną i ubijają ziemię. Ze wsi robi się szerokie pole. Tam leży nasz dom. I szkoła, i rada wiejska… Jest tam też mój zielnik i dwa albumy ze znaczkami, a tak chciałam je zabrać.” /s. 265/

 

______________________________________________________________________

 

„Boję się deszczu – to właśnie Czarnobyl. Boję się śniegu. Lasu. Boję się chmur. Wiatru… Tak! Skąd niesie? To nie abstrakcja, nie wynik rozumowania, ale autentyczne uczucie. Czarnobyl jest w moim domu… W najdroższej dla mnie istocie, w moim synu, który urodził się wiosną osiemdziesiątego szóstego… Jest chory.” /s. 202/

_______________________________________________________________________

 

„Po Czarnobylu… Na wystawie dziecięcych rysunków: bocian chodzi po czarnym polu… I podpis: ‚Bocianowi nikt nic nie powiedział’. Takie były moje ówczesne uczucia.”/s. 199/

 

 

__________________________________________________________________

 

Swietłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, Czarne, 2012

 

Advertisements

13 thoughts on “BOCIANOWI NIKT NIC NIE POWIEDZIAŁ

    • Nam mama robiła gorzki proszek w kapsułkach skrobiowych. Bardzo nie lubiłam.

      Widząc w sieci liczbę teorii spiskowych ogłaszających mistyfikację tej katastrofy zaczynam sądzić, że niektórzy nadal tkwią w czasach radosnej propagandy dobrobytu i szczęśliwości.

  1. Mnie dawali w przedszkolu też coś okropnego do wypicia.
    Bardzo chciałabym to przeczytać.
    Widząc tytuł posta już się przeraziłam, że i Ty będziesz pisała o ciąży/narodzinach/swoim potomku, bo jakoś taka moda ostatnio na kobiecych blogach ;]

    • Kornwalia,
      Albo koty, albo dzieci – trzeba panować nad poziomem zasłodzenia bloga ;)

      Książkę Aleksijewicz już polecam, chociaż czytam na wyrywki jedynie. Mało wiemy, a pokazują nam tylko sarkofag. Perspektywa ludzka jednak wszystko zmienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s