Nicolas d’Estienne d’Orves SIEROTY ZŁA

Wyścig o tytuł najgłupszej książki mojego roku czytelniczego zdaje się nabierać rumieńców, ponieważ niekwestionowanego jak do tej pory lidera, „Angelologię” Danielle Trussoni, lekkim krokiem przegoniła powieść Nicolasa d’Estienne d’Orves pod lirycznym tytułem „Sieroty zła”. A że mamy dopiero piękny wiosenny marzec i najlepsze jeszcze pewnie przede mną, to zapowiada się zażarta rywalizacja o miano Najpierwszego Grafomana Roku. Wszystkich autorów, zwłaszcza tych, którzy poczuli się wywołani do tablicy, oczywiście zapraszam do wyścigu – wstęp wolny.

 

Wymachując przed nosem czytelnika poważną tematyką medycznych nadużyć okresu Trzeciej Rzeszy, francuski autor „Sierot zła” beztrosko snuje teorie spiskowe o wypełnionych po dziś dzień spermą esesmańską silosach-macicach, mumiach starożytnych olbrzymów niosących światu nowy ład, zapomnianych wyspach zamieszkanych przez nieskalane myślą i uczuciem klony ludzkie i innych równie wyrafinowanych tajemnicach wydartych historii Drugiej Wojny Światowej, których złowrogie cienie sięgają dzisiejszych czasów. Fabuła powieści ujęta jest w obowiązkową klamrę zagadki kryminalnej i śledztwa – jak przystało na godnego następcę „Kodu Leonarda da Vinci” innego wybitnego twórcy – które poprowadzić ma młoda francuska dziennikarka.

Postać Anais Chouday jest prawdziwym gwoździem programu: pracując z doskoku dla tak opiniotwórczego magazynu jak „Elle”, jak nikt nadaje się ona do napisania historii z założenia powiązanej z nazistowskim programem Lebensborn. Dzięki takiemu zabiegowi mniej więcej połowa opasłej powieści stanowi wykład na podstawowe tematy z zakresu historii wojny i nazizmu skierowany niby to do bohaterki, która żyjąc w 2005 roku ma najwyraźniej problem z obsługą wyszukiwarki internetowej i przygotowaniem się do pracy na zlecenie. Druga połowa tekstu zarezerwowana jest na bogactwo przeżyć i emocjonalnych huśtawek Anais, która co i rusz doznaje szoku lub olśnienia, czuje obrzydzenie lub zniechęcenie, zalewa się falami pożądania lub złości, poddaje się przeczuciom i intuicjom, popada w zachwyt i euforię, podejmuje trudy myślenia i zniechęca się ich mizernymi skutkami. Tak złożone życie wewnętrzne pochłaniać musi jednak wiele energii, ponieważ bohaterce rzadko udaje się powiedzieć lub zrobić coś sensownego. Autor to w ogóle wyjątkowy spec od kobiecej (a może nawet ludzkiej!) psychiki jak sądzę, skoro jego młoda bohaterka radzi sobie z traumą odwiedzin w obozie koncentracyjnym wskakując w obce jej na co dzień kuse ciuszki (topik i mini spódniczka – jak to zgrabnie wymyślił pan Nicolas) i łakomie łasząc się do sześćdziesięciolatka.

Wbrew pozorom w powieści, której akcja rozgrywa się częściowo w trakcie wojny, samej rzeczywistości wojennej i faktów historycznych jest niewiele. Autor dość obcesowo poczyna sobie z poważnymi zagadnieniami, wybierając do swojej układanki jedynie schematy łatwo wywołujące melodramatyczne efekty i mocno spłycając prawdziwie ludzki wymiar dramatu wojennego. Pozostaje niesmak. W połączeniu z nieporadnie wykreowanymi sylwetkami (choć bardziej pasowałoby tutaj określenie: karykaturami) bohaterów, komicznym nagromadzeniem wątków sensacyjno-paranoidalnych, mocno infantylnymi dialogami i stanowczo przegadaną fabułą.

Krótko mówiąc, „Sieroty zła” Nicolasa d’Estienne d’Orves mają wszelkie znamiona rynkowego hitu.

 _______________________________________________________________________

Nicolas d’Estienne d’Orves, Sieroty zła, W.A.B., 2009

Reklamy

15 thoughts on “Nicolas d’Estienne d’Orves SIEROTY ZŁA

    • Zacofany w lekturze,
      Najważniejsze zawsze mi umyka ;)
      Nie napisałam również, gdzie książkę zobaczyłam po raz pierwszy. Czy do mnie mrugała, czy otwarcie przyzywała. Jak to lubię/nie lubię nieznanych autorów. Co myślę o francuskich nazwiskach brzmiących bez końca. I jeszcze zapomniałam dodać o moim stosunku do książek opasłych vs. cienkich. Oraz dodać własną historię rodzinną na dobry początek :) Poprawię się.

        • Autorskich koncepcji raczej bym nie przebiła – nie zdradziłam wszystkich pomysłów fabularnych pisarza, żeby nie psuć zabawy tym, których (na pewno!) przekonałam do natychmiastowej lektury ;P

    • Buksy,
      Spodziewałam się chyba na końcu jakiejś wielkiej wolty, która obróci wszystko w żart, parodię gatunku. Ale przyznaję się bez bicia – kicz mnie nie odstrasza :)

  1. Koniecznie penetruj te mroczne zakamarki popliterackich silosów. Jeśli nie ty, to kto:).
    Natomiast wasza wymiana zdań z zwl-em mna wstrząsnęła. Toż wy sparodiowaliście mój schemat recenzjiPPPP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s