GIRLS WILL BE GIRLS

 Jak powszechnie wiadomo, tylko grzeczne dziewczynki idą do Nieba. Niegrzecznym zaś pozostaje stworzyć sobie jego namiastkę tu i teraz, czemu też z prawdziwym poświęceniem się oddają. Taka zresztą ich natura. Amen.

Wrzesień nie był miesiącem szczególnej wstrzemięźliwości. Przynajmniej nie tegoroczny. Może następnym razem się przydarzy. Tymczasem nie czas na oszczędności, kiedy po świecie kryzys hula. Trzeba ratować majątki zdesperowanych miliarderów, uszczuplone o luksusowe jachty i górskie chatki. Trzeba rozruszać gospodarkę. Trzeba kupować. A zresztą to budujące, trzymać w dłoniach drobiazg, wiedząc, że to dzięki niemu jakiś znerwicowany gigant finansowy może zajadać swój lekkostrawny lunch z homara, obowiązkowo na dachu strzelistego drapacza chmur z widokiem na roziskrzony w słońcu ocean, odliczając czas do swojej przedobiedniej sesji u psychoterapeuty. W skrócie: te książki to nic innego, jak efekt kierowania się troskliwym i czułym serduszkiem w służbie światu.

 

 

Na świeżą wodę w podgrzewanych basenach:

  • „Podróż”, Ida Fink – ZWL ma swój udział w chlorowaniu zawartości jednego błękitnego basenu; gratulujemy;
  • „Żelary”, K. Legatova – do pary, bo drugi tom czeskich opowieści od dawna już się kurzy;
  • „Wizyta królewskiego konsyliarza”, Per Olov Enquist – trochę bezkrwawej Skandynawii, dla odmiany;
  • „Pamiątki antysemity”, Gregor von Rezzori – wiedzieliście, że to przyjaciel Chatwina?
  • „Zapiski psychopaty”, W. Jerofiejew – kupiona na prezent, którym wzgardzono, czym się w ogóle nie martwię – brakowało mi czegoś zielonego, do przełamania białej dominacji;
  • „Czerwona róża, biała róża”, Eileen Chang – w prezencie, którymi ja z kolei nigdy nie pogardzam, o nie;
  • Podróżnik stulecia”, Andres Neuman – powieść upatrzona, namierzona, ustrzelona; i oby z równą konsekwencją została przeczytana w swoim czasie;
  • „Za dużo słońca Toskanii”, D. Castagno – wypełnienie, na miejsce jednej przeczytanej Toskanii;
  • „Przestrzeń za Szkłem”, Simon Mawer – kilka pochlebnych opinii i dałam się przekonać;
  • „Parrot i Olivier w Ameryce”, P. Carey – autora znam z fragmentów jak na razie, ale to czasem wystarczy, jest niezły;
  • Ucho do śledzia w śmietanie”, Alan Bradley – mam i ja; bo kryminałów nigdy za wiele;
  • „Zapora”, H. Mankell – nawet już nie pamiętam, czemu brnę w serię z Wallanderem, ale niewygodnych pytań lepiej nie zadawać przy zakupach;
  • Papierowy księżyc”,A. Camilleri – seria w komplecie; znowu; i niech czeka;
  • „W sobotę rabin pościł”, H. Kemelman – kryminał w żydowskich klimatach – to się musi udać! Szukam pierwszego tomu, jeśli ktoś wie, gdzie dają – piszcie;
  • „Historia bestialstwa. Chwila wolności”, Jens Bjorneboe – zupełnie poważnie i niewesoło, ale seria Nike nie powinna zawieść;
  • „Sklep przy głównej ulicy”, L. Grosman – literatura czeska wraca na afisze, i nie zawsze jest zabawna;

 

Na ropę do prywatnego odrzutowca:

  • „Rumo i cuda w ciemnościach” i „Kot alchemika”, Walter Moers – za Niebieskim Misiem ganiać nie będę;
  • „Biała bluzka. Najpiękniejsze opowiadania”, Agnieszka Osiecka – coś na przyszły sezon wakacyjny, bo właśnie w pociągu upstrzonym babim latem jej prozę czyta się najpełniej;
  • „Wilczy notes”, Mariusz Wilk – pogubiłam się w cyklach tego autora, więc sama już nie wiem, co teraz kompletuję;
  • „Pociąg do podróży”, Andrzej Bart – pisarz wciąż obiecujący, bo niezaczepiany;
  • „Tamta strona ciszy”, A. Brink – książka wyczekana od dawna i w końcu dostępna w promocji;
  • „Autobiografie”, T. Bernhard – pozycja nieplanowana, ale z radością przygarnięta;
  • „Gentlemani” i „Gangsterzy”, K. Ostergren – trudno się opierać, gdy zewsząd zachwyty docierają; a ze mnie słaba istota;
  • „Cudowne dzieci”, R. Jacobsen – promocje człowiekowi żyć nie dają czasem;
  • Miłość”, H. Orstavik – a tu z kolei na przekór ostrzeżeniom, że słabo i nie warto; phi;
  • „Następca”, Ismail Kadare – dyptyk albański, nie przeraża objętością, a to naprawdę dobrze wróży naszej znajomości;
  • „Królowa deszczu”, K. Scholes – zapewne czytadło (a tfu, a kysz), ale i tak przeczytam, bo tematyki afrykańskiej łatwo nie odpuszczam;

 

Na terapię weltszmerców u futrzanego pupila:

  • „Ziemia kłamstw”, „Raki pustelniki”, „Na pastwiska zielone”, A. Ragde – coraz więcej skandynawskich tytułów na półkach: księgarskich, a więc i moich;
  • „Te ściany są zimne i inne opowiadania”, Truman Capote – lubię to (chyba właśnie zdałam test na fejsbukowicza);
  • „Sztukmistrz z Lublina”, I. B. Singer – spóźniona klubowiczka już pędzi, leci ;)
  • „Gdybym ci kiedyś powiedziała”, J. Budnitz – siostrzane wsparcie w walce o marzenia kolekcjonera;
  • „Ciemna jadalnia, balkon…” Felisberto Hernandez – dla samego posłowia Tomasza Pindela już warto (a Buksy kolejny raz przeciera oczy i przeżywa deja vu…);
  • „Dwie poważne damy” Jane Bowles – brzmi przewrotnie i tego oczekuję po książce;
  • „Córka Agamemnona”, Ismail Kadare – pierwsza część „Nastepcy”, bo poważne zbiory tylko seriami warto magazynować, bez dwóch zdań;
  • „Życie nie jest romansem, ale…”, Maria Pruszkowska – a to z kolei kontynuacja, choć jeszcze nie koniec polowania, bo jest i część trzecia; moje życie nadal ma cel i sens;
  • „Zuch”, Edmund White – Ania odpowiada za to grzybobranie z nagonką, ale nie skarżę się;
  • „Papuga Flauberta”, J. Barnes – jestem prawie pewna, że to dubel, ale od przybytku głowa nie boli, podobno;
  • „Homer i Langley”, E.L. Doctorow – to nie jedyne żniwo promocji w księgarni W.;
  • „Odruch serca”, Toni Morrison – mała terra incognita, choć podejmowałam wcześniejsze próby podboju; może będzie łatwiej niż z „Miłością” tej autorki;
  • „W zasadzie niegroźna” i „Cześć, i dzięki za ryby”, Douglas Adams – brakuje tylko otwierającej cykl trylogii, ale może dożyję jeszcze wznowienia;
  • „Osobliwy gość i inne utwory” Edward Gorey – purnonsens jest teraz modny, czy znów się pogubiłam w trendach?

 

Na waciki oczywiście:

  • „Co się stało z naszą bajką”, „Biała Maria”, Hanna Krall – dziwne, jak łatwo zapomina się o sprawdzonych autorach w ferworze poszukiwań „nowego”;
  • „Nikogo nie ma w domu”, Dubravka Ugresić – napoczęte, prognozy niepomyślne;
  • „Miłość niemożliwa”, R. Frister – okazja czyni bankruta;
  • Stary Ekspres Patagoński”, P. Theroux – autor wciąż ma u mnie kredyt zaufania, jak każdy o którym czytam, a nie którego czytuję;
  • „Śmierć w bunkrze”, Martin Pollack – wciąż na mojej muszce, będzie więcej;
  • „Sonnenschein”, Dasa Drndić – ciężki temat, pokaźny tom; wyzwanie dla lenia umysłowego;
  • „Gdzieś dalej, gdzieś indziej”, Dariusz Czaja – włoskie Południe przyciąga uwagę po lekturze Saviano, zupełnie nieturystycznie;
  • „Cygan to Cygan”, Lidia Ostałowska – już polecam, choć może wytarmosić emocjonalnie co delikatniejsze istotki;
  • „Światu nie mamy czego zazdrościć”, B. Demick – polowanie miesiąca, więc trofeum trafi na ścianę chwały;
  • „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, S. Aleksjijewicz – nagród Angelusa i Kapuścińskiego nie rozdają chyba ot tak, przypadkiem?
  • Serce narodu koło przystanku”, W. Nowak – wolałabym „Obwód głowy”, ale nie jestem aż tak wybredna;
  • „Izrael już nie frunie”, P. Smoleński – jestem jak otwarta księga dzisiaj;
  • „The Mitford Girls”, Mary S. Lovell – oby barwne losy nieprzeciętnych sióstr Mitford zagoniły mnie do słownika angielskiego, polskiego wydania brak;

 

Na lód z arktycznej dziury do kolorowych drinków:

  • „Najtrudniej jest spotkać Lilit”, Anka Grupińska – to ta tajemnicza pozycja z nieopisanym grzbietem;
  • „Na rogu świata i nieskończoności” R. Loth – międzywojnie w najbarwniejszym przejawie, czyli rzecz o Francu Fiszerze; zakładka nie przypadkiem z niej wystaje;
  • „Oskar Wilde i Bosie”, T. Fisher – przypadkowy nabytek, więc są spore szanse, że zostanie przeczytany;
  • „Głową o mur Kremla. Nowe fakty” K. Kurczab-Redlich – promocje wab-u, który jednak mógłby uprzejmie informować, czy kolejne wydania różnią się zawartością; gdziekolwiek;
  • „Dobre miejsce do umierania”, „Nocni wędrowcy”, W. Jagielski – promocje…
  • „Sudan. Czas bezdechu”, K. Piskała – okazje…
  • „Czwarty pożar Teheranu”, M. Kęskrawiec – prawie oszczędności…

 

Na ostatnią ratę za tropikalną wyspę:

  • „Obława”, „Wypominki”, J. Siedlecka – tej pani nigdy za wiele, a podczytywana fragmentami jest równie dobra, co wchłaniana „na raz”;
  • Historia stroju”, M. Toussaint- Samat – niedobór obrazków już mnie martwi;
  • Niedziela, która zdarzyła się w środę”, M. Szczygieł – starsze reportaże gazetowe jak na razie nie zawiodły;
  • „Jesteśmy. Rozstania ’68”, T. Torańska – promocje mną rządzą;
  • „Fordlandia”, G. Grandin – Henry Ford, brazylijska dżungla i inżynieria społeczna, czyż to nie brzmi fantastycznie?
  • „Zielony Konstanty”, Kira Gałczyńska – nie jestem wielką fanką, ale może to wina braku kontaktu z zaraźliwym entuzjazmem oddanego biografa, kto wie.

 

***

I niech nikt nie mówi, że losy świata nie leżą mi na wątrobie!

Advertisements

22 thoughts on “GIRLS WILL BE GIRLS

  1. U Ciebie można paść na skręt kiszek z zazdrości, doprawdy, tego się nie robi ludziom, którzy starają się opanowywać nałogi:PP I czy ten miliarder od chlorowanego basenu mógłby mi ewentualnie przysłać bezpłatny karnet wstępu? Rodzinny najlepiej. Plus darmowe drinki z palemką podczas relaksu? :D

  2. Zaczarowalam sie, niemal wszystkie tytuly brzmia kuszaco :-).
    Kilka zreszta czytalam, najlepsza jest zdecydowanie „Historia bestialstwa. Chwila wolności” (zreszta seria Nike rzadzi, nie wiem, czy sie kiedykolwiek zawiodlam).

    • Iza,
      Najlepsza z wszystkich moich zakupów? :) Przyznam, że się trochę obawiam tej lektury – autor raczej nie należał do zadowolonych z życia. Ale literatura czasem musi potrząsnąć człowiekiem, by spojrzał dalej i uważniej.

  3. Zwariowałam. Twoje niesamowite stosy uświadomiły mi, że tak naprawdę mało w życiu widziałam i przeczytałam. I nie wiem, gdzie pomieszczę kolejne książki, bo miejsca na półkach już nie mam, a najchętniej wszystkie które zobaczyłam u Ciebie z chęcią widziałabym w swej biblioteczce…

    Tak się nie robi blogerce na odwyku! ;)

  4. O rany, to są zakupy. Poczułam się zupełnie rozgrzeszona z szaleństw z okazji empikowych promocji ;). Widzę kilka starych znajomych, znakomitych głownie. A gdzie zdybałaś The Mitford Girls?

    • Rozgrzeszenie daję, a jakże. I błogosławieństwo na więcej ;)

      Mitfordówny przez długi czas wegetowały na aukcji, za kilka złotych, więc się w końcu zlitowałam :) Bez problemu mogę wypożyczyć, bo jestem zakopana w innych tematach obecnie i długo pewnie nie zajrzę do tej pozycji.

  5. imponujące! czuję się kompletnie rozgrzeszona z moich zakupów książkowych!
    ciekawa jestem Twoich wrażeń z lektury Petera Careya, chciałabym spróbować, ale tak jakoś nie jestem przekonana, że warto…

    • Patrycja,
      Careya podczytałam w okresie zupełnego marazmu czytelniczego kilkanaście stron. Z powieści „Prawdziwa historia Neda…”. Na pierwszej stronie kręciłam nosem, ale po kilku byłam już nawrócona. I pewna, że szkoda mojego słabego nastroju na tak dobrą prozę. Naprawdę ciekawa i wyrazista rzecz. Dlatego kupuję go już w ciemno :)

        • Jeśli trafi Ci się „Prawdziwa historia…” to masz dodatkowy komfort czytania w oryginale – Carey stylizuje tekst na język mówiony, bardzo prostolinijny i bezpośredni. W polskim tłumaczeniu zapewne trochę smaczków ginie (jak to zwykle bywa), a domyślam się, że właśnie warstwa językowa przyniosła mu swego czasu Bookera.
          Dodatkowo to o Australii – dla mnie nowa ziemia literacka :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s