PRZEJASNA DROGA CHWILO LISTU TWEGO… (i gafab)

[Marian do Marii,

Bruksela, 23 V 1911]

Przejasna droga chwilo listu twego. Kwitną słowa ciałem Twoim, litery czarne w różane usta przechodzą, wiersze w zawrotne, szalone sznury włosów twoich. Nade mną oślepłym ze szczęścia i rozkoszy nachyla się iwa twoja i wabi, i chce, i dręczy, i pieści, i smaga gałązkami nurt krwi mojej. Już nie kocham. Nie. To słowo nic znaczyć nie może, wobec tego co przeżywam. *

 

Światowy Dzień Poczty, przypadający dziś właśnie, rozpoczyna zarazem Tydzień Pisania Listów. Pretekst to całkiem dobry, by odkurzyć stare papeterie, napełnić pióro atramentem i przypomnieć sobie, jak to bywało bez internetu i bez smyczy telefonii komórkowej.

Czy za lat sto będą wydawać w książkowych zbiorach emaile i sms-y znanych i cenionych? Co to będzie. Co to będzie?

 ***

Uprzejmie donoszę…

Wznowienia doczekała się książka Elizabeth Gaskell, która przez lata krążyła wyłącznie w obiegu wtórnym. „Panie z Cranford” obecnie wydano jako „CRANFORD” nakładem Wydawnictwa Poligraf. Ponadto, jak nadmienia wydawca, wydanie zawiera także dwa niepublikowane dotąd w Polsce szkice: „Poprzednia generacja” i „Klatka w Cranford”. I prezentuje się ładnie:

 

 ***

 I jeszcze na koniec w kwestii bafabu-gafabu. Losowanie odbyło się. Maszyna losująca kategorycznie i jednoznacznie wskazała:

nowego właściciela Muchy

oraz

następnego powiernika Dziennika Bridget Jones

 Gratuluję i obie wylosowane uczestniczki (?) zabawy proszę o kontakt (czekam tydzień).

Dziękuję, pozdrawiam i można się już rozejść :)

_________________________________________________________________________

* Ich noce i dnie. Korespondencja Marii i Mariana Dąbrowskich 1909-1925, Warszawa, 2005, s. 147

Advertisements

11 thoughts on “PRZEJASNA DROGA CHWILO LISTU TWEGO… (i gafab)

  1. E-maile już się wydaje, vide „Bex@”, swoją drogą całkiem ciekawa lektura:) Nie mam papeterii, tylko koperty A4 do odsyłania pism urzędowych:P

    • ZWL,
      Ale to pewnie korespondencja zachowana już w czasach, gdy Beksiński był Kimś. A teraz gdzieś już żyją przyszłe tuzy, których mejle na bieżąco usuwa się ze skrzynek. Z listami nikt sobie tak beztrosko nie poczynał. Oj nie :)

      Poważny człowiek, utrzymujący towarzyskie kontakty i nie ma codziennej papeterii z subtelnym monogramem chociażby? O tempora, o mores! ;P

      • Dlatego należy zakładać konta mejlowe dające dużo miejsca na archiwizację i nic nie wyrzucać:P Nie mam ani papeterii codziennej, ani odświętnej, mnie też to szokuje i chyba sobie coś nabędę, o ile można jeszcze nabyć coś tak staroświeckiego:)

        • Można, można. I to nie tylko z Hello Kitty i Barbie, choć te bardzo ciekawie dodają klimatu każdej epistole ;P

          Konto można założyć i wielkie, ale co jak serwer padnie? ;) No i jednak listy pisane powoli, dostarczane dniami czy tygodniami, krążące po świecie za adresatem, wyczekiwane i wąchane – czy coś to zastąpi? Ile informacji przepadnie w pomroce dziejów z winy sms-ów, które niegdyś zastąpiłby pomysłowo zredagowany telegram? Po co pisać list, że się będzie, jakie ma się plany, kogo się zobaczy i jak się szykuje, jeśli można esemskować: „dam znać, jak dotrę i wszystko się ustali” :)
          Stara się poczułam z tego marudzenia :)

          • Chyba już by nam brakowało cierpliwości tak czekać całymi dniami na odpowiedź, wyglądać listonosza i kląć opóźnienia na poczcie:)

            • Ale jak się wtedy człowiek przykładał do znajomości, w którą tyle energii wkładał! Myślał przy opisach listu, zamiast w załączniku „focię” podsyłać. Błędów nikt mu nie podkreślał na czerwono, więc się pilnował i dokształcał ;) Kultury i ogłady dodawała chyba taka korespondencja regularna. Sama zresztą czuję, że kiedyś lepiej orientowałam się w polskiej pisowni niż teraz. A listy ciągnęłam po kilkanaście stronic. I uwielbiałam sprawdzać skrzynkę pod domem, myśląc w kółko o tym, co też sama napisałam – bo nie było podglądu, jak teraz, w „wysłanych”. Będziemy kiedyś, jako stare grzyby i relikty przeszłości, spisywać te wspomnienia w retro memuarach pewnie ;P

              • Hoho:) Ostatni raz prowadziłem taką korespondencję wieki temu, na początku studiów. To se ne vrati, ale listy przechowuję:P

  2. O, nie wiedziałam nic o Gaskell! „Północ Południe” bardzo mi się podobało, więc wiadomość o kolejnej jej książce na naszym rynku to miła niespodzianka. Chciałabym, żeby więcej takich rzeczy u nas tłumaczono i wydawano, bo my to tylko Austen, Bronte, a u padmy się człowiek zawsze naczyta ile kobiet wtedy pisało :)

    • Kornwalio,
      U Padmy mnóstwo niedostępnych nam inspiracji można znaleźć, to prawda. Coś się jednak ostatnio ruszyło w wydawnictwach, jakby dostrzegli „pewniaki” w klimatach retro, więc może się doczekamy z czasem mniej oczywistych autorów.

  3. Jaka miła wiadomość o wznowieniu dzieła Gaskell. „Panie z Cranford” to urocza powieść! :)
    A co do papeterii, to już chyba w bardzo ekskluzywnych sklepach i po bardzo ekskluzywnych cenach… Czasem uda się coś znaleźć, ale to zwykle ślepy traf, a gdy pytam dziś w sklepie papierniczym o papeterię, sprzedawcy dziwują się bardzo, że ktoś jeszcze tradycyjne listy pisze ^^

    • Lavendo,
      Tradycja pisania listów na papeterii zanikła chyba już lata temu, bo i w mojej młodości w sklepach trafiało się głównie na dziecięcy kicz. Ale dla pasjonatów (i zacofanych technologicznie) nie ma rzeczy niemożliwych. Ceny też są do przełknięcia, choć z emailami w tej konkurencji nie mają szans ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s