Astrid Rosenfeld DZIEDZICTWO ADAMA

Nie ma znaczenia, o czym jest jego historia – dobry gawędziarz poprowadzi nas własną ścieżką do ostatniego zdania. A po drodze ani razu nie obejrzymy się za siebie, nie zapytamy o cel tej wyprawy, nie zechcemy odpocząć. Bo przecież w sztuce opowiadania to droga jest celem. Przekonać o tym niedowiarków może Astrid Rosenfeld, której debiutancka powieść zabiera nas w barwną podróż przez życie. Szlak wiedzie prosto, a jednak na każdym kroku zaskakuje niespodziewanym widokiem. Z pozoru znany nam świat odmienia się na naszych oczach, a utarte prawdy nabierają nowych sensów. Niezwykła siła drzemie często w niepozornych historiach: „Dziedzictwo Adama” Astrid Rosenfeld uderza mocno i celnie.

 

Jedno berlińskie poddasze łączy dwie niespokojne opowieści, dwie różne epoki, dwie charyzmatyczne babki, dwóch żydowskich chłopców i dwie nieświadome swej roli dziewczęta. Dziwna symetria w książce Rosenfeld sprawia, że teraźniejszość wydaje się stanowić zaledwie odbicie przeszłości. Albo też przeszłość stanowi przedziwną zapowiedź przyszłości. Odpowiedzi znajdziemy tylko w sobie. O krętych losach ludzkich, o poszukiwaniu własnej tożsamości, o spotkaniach, których sami szukamy i o przeznaczeniu, które czai się w każdym naszym wyborze, Rosenfeld zdołała napisać niebanalnie i brawurowo. Przypominając równocześnie o niezmiennej wartości leżącej u podstaw snucia wszelkich opowieści: ocalaniu od zapomnienia.

Lekka w odbiorze, pełna niewymuszonego humoru i upstrzona licznymi dziwactwami książka „Dziedzictwo Adama” z wdziękiem ociera się o realizm magiczny, o który niewielu niemiecką prozę by posądzało. A jednak autorka nasyciła niezwykłością kameralne opowieści Edwarda i Adama o ich zwyczajnej-niezwyczajnej rodzinie, dorastaniu i zaskakujących decyzjach, co wymagało płynnego balansowania na granicy gorzkiej rzeczywistości i jej wielobarwnych impresji. Dodatkowym atutem prozy Rosenfeld są postaci, wśród których prym wiodą dumne, władcze i wyraziste babki. Nie babcie, nie babunie, tylko pełne, rasowe matrony-walkirie: decydujące, kształtujące i odciskające niezatarte piętno na otoczeniu. Ich życiowe filozofie poparte pewnością siebie i niezachwianą siłą woli przesądzają o rodzinnych losach, ale i nadają charakter całej powieści przedstawionej, co ważne, z perspektywy męskiej.

Astrid Rosenfeld przede wszystkim zajmująco opowiada. A że ze splotu dwóch nieskomplikowanych historii zdołała uczynić niejednoznaczną przypowieść o życiu, wydaje się zupełnym przypadkiem, gdy lekko i niezauważalnie tracimy z oczu stały ląd pewników i wypływamy z nią na głębsze wody trudnych pytań. W „Dziedzictwie Adama” podróż zwana życiem nigdy się nie kończy, ponieważ każda historia jest tylko częścią innej lub wstępem do następnej, opowiadanej przez tych, którzy przyjdą po nas. Każdy człowiek pozostawia po sobie ślad w innych ludziach – swoimi wyborami, słowami, czynami – czy potrafimy jednak właściwie odczytywać pozostawiane nam dziedzictwo? Patrzeć przecież nie znaczy widzieć.

 ____________________________________________________________________

Astrid Rosenfeld, Dziedzictwo Adama, Muza SA, 2012

________________________________________________________________________

***

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza SA

Reklamy

12 thoughts on “Astrid Rosenfeld DZIEDZICTWO ADAMA

  1. Z wielką niecierpliwością czekałam na recenzję tej książki, zwłaszcza, że Twoja jest chyba pierwszą lub drugą, którą widzę. Cieszę się też, że od samego początku miałam co do niej bardzo dobre przeczucia i wychodzi na to, że prawidłowo:P Z pewnością przeczytam:)))

    • Paulo,
      Ze swojej strony gorąco polecam, choć przeglądam sobie teraz opinie innych polskich czytelników i zaskakuje mnie dość powierzchowny odbiór tej powieści, jako kolejnej opowiastki o wojnie napisanej przez Niemkę. Podczas gdy u Rosenfeld niszczycielska siła wojny jest zaledwie na drugim planie, ponieważ to historia o życiu bez strachu, czyli po prostu życiu na własnych warunkach.

      • Książek ‚niewspomnieniowych’ nigdy nie należy odbierać tylko na jednym poziomie, zawsze bowiem niosą lub próbują nieść w sobie jakieś dodatkowe przesłanie. Wydaje mi się, że czytelnicy zapomnieli, że ta książka to fikcja literacka a nie kolejne wojenne wspomnienia, których przekaz jest z goła inny… Nie mogę się już doczekać lektury:)))

        • Masz rację – wojna jest tu pewną scenografią. I to dość umownie potraktowaną, co tym bardziej powinno nasunąć myśl o przesłaniu mniej dosłownym.
          Będę wyglądać Twoich wrażeń :)

  2. Jak przeglądałam nowości MUZY nie zwróciła mojej uwagi, a widzę, że jednak warto by było. Ta symetria, o której piszesz, jest też ciekawie zaznaczona na okładce – dość oryginalnej. Przekonałaś mnie ostatnim akapitem :]

    • Kornwalio,
      Debiutant to zawsze ryzyko, ale zaufałam tym razem całkiem wysokiej ocenie na serwisie goodreads – mało oryginalnie, ale nasze nowości sprawdzili wcześniej inni ;)

      Nie chciałam przynudzać abstrakcyjną interpretacją, ani tym bardziej zdradzać fabularnych rozwiązań, ale „Dziedzictwo” można odczytywać jeszcze na kilka sposobów. Autorka naprawdę zgrabnie wplotła w powieść kilka kolorowych nici, które z czasem ukazują przemyślane wzory.

  3. A się długo zastanawiam nad tą książką. W końcu zrezygnowałam. Ale może kiedyś na nią trafię w inny sposób, w innym czasie i miejscu ; )

    Pozdrawiam^^

    • Luizo,
      Czas tej powieści nie zaszkodzi, więc nie ma potrzeby nic przyspieszać. Mam również nadzieję, że autorka nie pozwoli o sobie zapomnieć :)

      Pozdrawiam.

  4. Recenzję czyta się świetnie i w przeciwieństwie do innych rzeczywiście odebrałaś nieco więcej z lektury. A to spowodowało, że coraz bardziej korci mnie, by przeczytać tą książkę.

    • Palanee,
      Witaj :)
      Książkę Rosenfeld czyta się zdumiewająco lekko, jak na tematy, które zdołała poruszyć. I szybko. Zatem spróbować można bez wielkiej szkody dla swojego czasu :)

  5. Świetna recenzja, ogólnie nie tylko ta, bo nawet „zjechać” książkę potrafisz z wdziękiem ;) (tak, tak wracałam do Twojego tekstu o „Bez przebaczenia” ;D (za którą, gdyby nie Ty pewnie bym się zabrała nie mając pojęcia, że to romansidło…))
    Czytałam już „Dziedzictwo Adama” i bardzo mi się podobała, jest jedna z moich ulubionych książek. Zalety tej książki można by długo wymieniać… Także mnie dziwi powierzchowny odbiór niektórych czytelników, jednocześnie smuci, gdyż niektórym może przejść koło nosa świetna książka.

    • Zaczytana,
      Dziękuję :)
      Również postanowiłam nie rozstawać się z Rosenfeld póki co. Ta książka może jeszcze ukrywać coś, do czego warto dojrzeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s