Małgorzata Warda DZIEWCZYNKA, KTÓRA WIDZIAŁA ZBYT WIELE

Co czwarty Polak uważa, że ofiara sama prowokuje sprawcę przemocy. Co piąty był sprawcą przemocy wobec członków swojego „gospodarstwa domowego”. Według tych samych badań 13% Polaków to jednocześnie ofiary i sprawcy przemocy, bowiem doświadczanie przemocy w rodzinie wpływa na jej stosowanie wobec innych. Za sucho brzmiącą statystyką* kryją się tysiące ludzkich dramatów, tysiące przemilczanych historii o bólu, poczuciu bezsilności i samotności. Tysiące domów, które zamiast schronienia i oparcia gwarantują strach i upokorzenie.

W swojej powieści „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” Małgorzata Warda zmierzyła się z problem trudnym i obarczającym emocjonalnie. Zamiast jednak pozwolić własnej historii wybrzmieć w pełni, uderzyć w czytelnika siłą prostoty – autorka przystroiła swój pomysł w szaty sensacji czyniąc z dramatu widowisko.

 

Właśnie najtrudniejsze rzeczy muszą się w sztuce wydawać najłatwiejsze, nigdzie nie powinny pozostać ślady dłuta, bo to zniszczyłoby rozkosz estetyczną: nie widzielibyśmy już swobodnej piękności posągu bóstwa, lecz mozolną walkę człowieka z opornym marmurem”**

Ta książka nie powinna pozostawić nikogo obojętnym. Ile w tym jednak zasługi autorki, a ile siły rażenia samego tematu? Czy poruszając trudną i bolesną problematykę tworzy się z miejsca literaturę ważną? A może właśnie tak trzeba, by o nieprzyjemnych aspektach życia opowiadały łatwe w odbiorze teksty kuszące popularnym motywem tajemnic i sekretów, trafiające tym samym w szerszy krąg odbiorców? Czy atrakcyjność fabuły jest zatem ważniejsza od wiarygodności całej historii? A może po prostu tak krawiec szyje, jak mu materii staje i mamy do czynienia z krajowym produktem spod znaku Jodi Picoult czyli rodzajem rodzinnej sensacji dla spragnionych mocnych wrażeń i szybkich doznań?

Problem z oceną powieści Małgorzaty Wardy zaczyna się od tego, że to nie jest książka zła. Autorka nie prawi morałów. Unika banalnych rozwiązań, choć nie stroni od pewnych uproszczeń otaczając swoich bohaterów nie ludźmi, ale raczej pewnymi postawami wobec ich sytuacji. Powieści nie można zarzucić również niedopracowania tematu od strony psychologicznej – „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” to w zasadzie kawał praktycznej wiedzy z tej kluczowej dla tematu książki dziedziny, choć niestety nie została ona precyzyjnie „przetopiona” na materię literacką i może chwilami zgrzytać schematem między zębami.

Niezrozumiałe jest jednak rozłożenie wagi ról w tej powieści. Główna bohaterka, Ania Budzisz, co prawda z łatwością wywołuje współczucie, ale nic poza tym. To raczej obojętna na los dzieci matka, przyzwalająca na nadużycia ciotka i bezsilny brat nastolatek stanowią istotne elementy układu sił w chorym mechanizmie rodziny. To ich postawy, reakcje i zachowania przykuwają uwagę i domagają się wyjaśnień. Autorka postawiła jednak w swojej powieści na show, o czym świadczy również mocno rozchwiana chronologia zdarzeń, gdzie chaos pogłębia dodatkowo brak zauważalnego rozwoju psychicznego postaci, przez co bohaterka w wieku lat ośmiu czy trzynastu zachowuje się identycznie i nie sposób na tej podstawie rozróżniać zdarzeń na linii czasu.

To nie jest książka zła, ale trudno zaliczyć ją również do tych dobrych, choć powaga poruszanego w niej tematu może łatwo zmylić. Jednak odkładając na bok mocne wrażenia związane z brutalnością opisywanych zdarzeń, „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” okazuje się ledwie czytadłem, w którym ślady dłuta twórcy są zbyt wyraźne i skutecznie przysłaniają piękno posągu. W zręcznych palcach z tej historii mogłaby się bowiem wykluć naprawdę przejmująca opowieść o stracie i samotności. Tymczasem dostajemy rodzinne tajemnice i dość monochromatyczny świat. A kiedy silne emocje opadają, po książce Małgorzaty Wardy nie pozostaje w nas żaden ślad.

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka

___________________________________________________________________________

Małgorzata Warda, Dziewczynka, która widziała zbyt wiele, Prószyński i S-ka, 2012

__________________________________________________________________________

* Na podstawie wyników badań dla TNS OBOP dla MPiPS z 2007 roku: „Polacy wobec zjawiska przemocy w rodzinie oraz opinie ofiar, sprawców i świadków o występowaniu i okolicznościach występowania przemocy w rodzinie”

** F.Ch. Hebbel, Dzienniki, Warszawa 1958, s. 122

Advertisements

19 thoughts on “Małgorzata Warda DZIEWCZYNKA, KTÓRA WIDZIAŁA ZBYT WIELE

  1. Czytałam tylko jedną książke MW – taką o zakochanym rodzeństwie (tytuł wiecznie mi wypada z pamięci) i tez mi trzaskało i zgrzytało.
    Widac ie dla Ciebie czytadła:).

    • Iza,
      Żeby nie było, to nie jest bunt przeciwko czytadłom jako takim. Takie też się czyta i z przyjemnością wspomina :)
      Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takie książki są wykalkulowane pod efekt. Szokujące treści mają dodać powagi przeciętnemu tekstowi. Taki niesmak pozostaje, zamiast refleksji.

      • Maioofko- jasne, że nie. Literatura popularna to czasem ostatni bastion realizmu/zdrowego rozsądku w literaturze:). natomiast moje zarzuty do MW są po prostu takie, że ta książka, którą czytałąm, szwankowała mi konstrukcyjnie.
        Czy „Dziewczynka” jest napisana dla efektu nie wiem, trudno mi ocenić bez lektury.

        • Ostatni bastion zdrowego rozsądku – coś w tym jest. Faktycznie nie siląc się na dzieło wiekopomne, czasem powstają świetnie uchwycone odbicia rzeczywistości.

          Wydaje mi się, że chaos narracyjny w „Dziewczynce” jest zabiegiem celowym. I tym bardziej niekorzystnym. Będę miała możliwość porównań jeszcze, ponieważ na fali popularności poprzedniej powieści autorki, zakupiłam jej książkę i czeka.

  2. Bardzo podoba mi się twoje porównanie: „w którym ślady dłuta twórcy są zbyt wyraźne i skutecznie przysłaniają piękno posągu” – piękne!

  3. Widzę, że obie zbiegłyśmy się w czasie z recenzją powyższej książki. Jest to poruszająca powieść, ale osobiście zawiodłam się na jej wykonaniu.

    • Cyrysiu,
      Książka ma swoje pięć minut właśnie, więc pewnie nasze dwie notki, to tylko kropla w morzu ‚zbieżności’ ;) I w morzu zachwytów dodać należy.

  4. Pani Warda widać nie potrafi, ale jak Ty pięknie operujesz piórem, no, klawiaturą ;) Ostatni akapit wypieszczony jak ta lala, aż samo się czyta!

    • Kornwalio,
      Dziękuję. Piszę z wielkim wysiłkiem ostatnimi czasy, co widać po ilości notek, więc miłe słowo to „miód” na moją blokadę, a raczej klawiaturę ;)

  5. Książki nie czytałam, ale już po samych recenzjach można wywnioskować, że „siła rażenia samego tematu”, jak piszesz, robi swoje. Czekałam na taką recenzję, która będzie ucieleśnieniem moich nieśmiałych przypuszczeń. Czyli – nie wystarczy dobry temat, ważna realizacja. Stare jak świat, ale zawsze aktualne!

    Piękny tekst!

    • Olenno,
      Traumatyczna i dotykająca naszych czułych strun tematyka potrafi naprawdę wiele zagłuszyć, ale w moim odczuciu to jednak pewna gra na wrażliwości czytelnika. Wielu lubi takie niezobowiązujące katharsis sobie zafundować, rozczulić się, powzdychać i iść dalej. Ale dla mnie to w pewnym sensie nadużycie niczym odcinanie kuponów od cudzej tragedii. Takie tematy wymagają wyczucia i pomysłu na posłużenie się nimi a nie wykorzystanie ich.

  6. Porównanie do Jodi Picoult skutecznie mnie zniechęca. Mam wrażenie, że ostatnio zrobiła się jakaś moda na „trudne” tematy ujęte w schemat, byleby przypadkiem nie sprawić Czytelnikom zbyt wiele trudności w odbiorze…

    • Lavenda,
      Nie wiem czy to przejściowa moda, czy też rozszerzona wersja sensacyjno-obyczajowych historii „z życia wziętych”, które od dawna królują w kolorowych magazynach dla kobiet. Ale faktem jest, że to się sprzedaje.

  7. A ja się nie zgadzam z tym co piszecie. Książka jest wartościowa, wzruszająca i świetnie napisana. Pani Warda jest naprawdę dobrą pisarką i powiem, że coraz lepszą. Ale jeśli ktoś chce się ” przypiąć” do czegoś to zawsze coś znajdzie .

    • Dasia,
      Nie zgadzamy się w opiniach, co nie jest niczym niezwykłym w kwestiach upodobań, ale nie rozumiem po co od razu zakładać, że ktoś sięgając po książkę ma zamiar ją skrytykować. Istne pomawianie mnie o masochizm czytelniczy ;)

  8. A mnie się też książka podobała. Lubię, kiedy książki wzbudzają we mnie emocje, lubię Jodi Picoult (chociaż przyznaję, w małych dawkach), a ponieważ mało jest podobnych książek na polskim rynku, bardzo sie cieszę, kiedy się jakaś ukaże! I kibicuje autorce, bo jej poprzednia ksiażka też mi się podobała.
    I podobała mi się też twoja recenzja! :D

    • Dabarai,
      Pełna harmonia ze wszechświatem :)

      Jest możliwe, że ten rodzaj literatury po prostu nie nadaje się dla mnie. Do Picoult również się nie przekonałam. Ale spróbować musiałam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s