J.R.R. Tolkien HOBBIT ALBO TAM I Z POWROTEM

„Bilbo Baggins był hobbitem, który mieszkał w swej hobbiciej norce i przenigdy nie brał udziału w żadnych przygodach, a w końcu czarodziej Gandalf i jego krasnoludy namuwiły go na wyprawę. Miał wiele przygód, walcząc z goblinami i wargami, w końcu dotarli do samotnej góry; […] powrócił do domu – bogaty! Ta książka, z dodaniem map, nie potrzebuje żadnych ilustracji, jest dobra i powinna podobać się wszystkim dzieciom w wieku od 5 do 9 lat”
Chłopiec (Rayner Unwin, lat 10, syn wydawcy; przyp. własny) zarobił za tę recenzję jednego szylinga, a książka została przyjęta do planu wydawniczego.*

Entuzjastycznie, ale jakże skromnie, J.R.R. Tolkien wkroczył w literacki świat, by zmienić go bezpowrotnie. Opowieść rozwijana w domowym zaciszu, w tempie „zimowych czytanek” umilających czas rodzinie po podwieczorku, gdzie pierwszymi krytykami były własne dzieci pisarza, również przed drukiem wymagała uzyskania kluczowej rekomendacji od młodego czytelnika. Na marginesie tylko zauważyć  można, iż w każdym przedziale wiekowym są czytelnicy równi i równiejsi (sic!).

In a hole in the ground there lived a hobbit…

W roku 1937, gdy ukazuje się „Hobbit”, nikt jeszcze nie przypuszczał, iż dziecięcy bestseller przerodzi się z czasem w obowiązkową pozycję z kanonu fantastyki. Pełna przygód opowieść o niezwykłej podróży zacnego hobbita, w hałaśliwej kompanii trzynastu krasnoludów i pod czujnym okiem czarodzieja Gandalfa, stanowiła ujście dla wielu zajmujących autora elementów z jego pracy i życia prywatnego. Jest to bowiem z jednej strony zabawa literacka ku uciesze własnych dzieci, ale też główny bohater, Bilbo Baggins, w swojej biografii jak i zamiłowaniach bardzo przypomina samego Tolkiena:

„W gruncie rzeczy jestem hobbitem pod każdym względem oprócz wzrostu. Lubię ogrody, drzewa i tradycyjnie uprawiane pola; palę fajkę i lubię dobre, proste jedzenie […]; lubię i nawet odważam się nosić w tych nieciekawych czasach ozdobne kamizelki. Lubię pieczarki (świeżo zebrane z pola); mam bardzo proste poczucie humoru (które nawet przychyli mi krytycy uznają za nieco męczące); chodzę spać późno i późno wstaję (w miarę możliwości). Nie podróżuję dużo.”*

W przeciwieństwie do hobbitów, zagorzałych domatorów ponad wszystko ceniących wygodę własnego łóżka, regularność sytych posiłków i spokój rutyny, umysł Tolkiena od dawna już zaprzątają złożone koncepcje: wizje mitologicznego Śródziemia, którego dzieje i tradycje spisuje od lat do szuflady, i które ujrzą światło dzienne kilka dekad później w Silmarillionie. Świadomy braku zainteresowania owym poważnym ujęciem swoich poczynań, wykorzystuje wykreowany tam świat dla potrzeb dziecięcej historii. Nie wszyscy może dziś – po sukcesie Władcy pierścieni – zdają sobie sprawę, iż „Hobbit” z założenia był zamkniętą całością, bez jakichkolwiek planów dalszej kontynuacji, umyślnie uproszczony i skierowany do młodych czytelników. Dopiero z uwagi na wydawnicze powodzenie pierwszej powieści i związane z nim zamówienie na kolejne przygody hobitta, Tolkien zaczyna powoli budować nową historię, która nieoczekiwanie również dla niego samego przybiera mroczniejsze barwy i już niezwykle silnie stapia się z fascynującym go światem mitologii. Ale to już zupełnie inna opowieść.

I wish I was at home in my nice hole by the fire, with a kettle just beginnig to sing…

Wszystko zaczęło się od Bilba Bagginsa, gościnnego poczciwca, który niespodziewanie (przede wszystkim dla siebie samego) daje się wciągnąć w pełną niebezpieczeństw wyprawę po wielki skarb. Skarb trzeba odebrać przebiegłemu gadowi, jakim niewątpliwie u Tolkiena jest smok Smaug, a jednak to droga do celu okazuje się największym wyzwaniem dla wygodnickiego bohatera. Uciążliwości podróżowania przez dzikie okolice, jak zmęczenie, głód czy zimno, stanowią równie wielkie wyzwanie dla pana Bagginsa, co czyhające co i rusz nieprzyjemne, żarłoczne stwory, mroczne ostępy i zagrażające powodzeniu wyprawy komplikacje. Tolkien stworzył niezwykle sympatyczną postać, której szlachetność i odwaga zupełnie nie przeszkadzają zapominać o podstawowych przyjemnościach życia, czyniąc go tym samym tak bliskim dorosłemu czytelnikowi, który nad wszystkie przygody świata stawia swoją małą wygodę – pełny brzuch i ciepły koc – szalone wyczyny pozostawiając mniej rozsądnym istotom.

…but you are only quite a little fellow in a wide world after all!

Jak „Hobbit” radzi sobie wśród dzisiejszych nieletnich, w dobie skwapliwego wykreślania z listy ich codziennych lektur kolejnych tytułów ze względu na zbyt drastyczne – zdaniem co wrażliwszych dorosłych – treści? Trudno mi powiedzieć. Tolkien w wersji dziecięcej wciąż bowiem daleki jest od puchatych w różowe księżniczki, tęczowe kucyki i cukrowe baranki opowiastek. Świat jego powieści jest złożony i dopracowany, postaci ułomne i niejednoznaczne, a dobroduszny i kpiarski humor przenikający gawędziarską narrację działa niczym subtelna zasłona dymna na wszelkie moralne nauki płynące z tej wychowawczej opowieści. Zło jest namacalne i pochłania realne ofiary, dobro wymaga ciągłej weryfikacji, a bohaterstwo jest tylko wypadkową poczucia obowiązku i pomysłowości.
Warto poznać prawdziwy smak „Hobbita” w wersji J.R.R.Tolkiena nim ruszy się do kina. Wizualno-dźwiękowa oprawa nie zastąpi niepowtarzalnego stylu autora, bogactwa jego świata i lekkości słowa.

______________________________________________________________________________
J.R.R.Tolkien, Hobbit albo tam i z powrotem, tłum. Paulina Braiter, Amber, 2000

______________________________________________________________________________

* cytaty (pisownia oryginalna) pochodzą z książki: H. Carpenter, J.R.R.Tolkien. Wizjoner i marzyciel, Wyd. Mystery, 2010, s. 207, 213

Advertisements

2 thoughts on “J.R.R. Tolkien HOBBIT ALBO TAM I Z POWROTEM

  1. Swego czasu najpierw przeczytałam „Władcę pierścieni”, a potem dopiero „Hobbita”. Chyba jednak warto zacząć w odwrotnej kolejności, bo choć to dobra książka, wtedy wydawała mi się już zbyt dziecinna, no i bez tego rozmachu z Władcy. Myślę jednak, że przygody Bilba można spokojnie poczytać dziecku na dobranoc. Słyszałam nawet o przypadku czytania „Władcy pierścieni” 6-latkowo ;)

    • Kornwalio,
      Mam niejasne przypuszczenie, że to dorośli przykładają większą uwagę do nieprzyjemnych treści, a dzieci po prostu pochłaniają historie jako całość, ciesząc się ich niezwykłością. Dekadę temu Hobbit również mi wydał się dziecięcą historyjką, a teraz widzę w nim poważne rysy, zaniechanie niektórych skrótów, realizm drobiazgów, porządną psychologię postaci – za następne kilka lat pewnie okrzyknę go dziełem nad dzieła ;)

      W zestawieniu obu tytułów „Hobbit” zdecydowanie stoi w cieniu Władcy, ale może po prostu wymagają innej miarki? :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s