Tony Horwitz PODRÓŻ DŁUGA I DZIWNA. DRUGIE ODKRYWANIE NOWEGO ŚWIATA

Który Europejczyk w rzeczywistości jako pierwszy postawił stopę na amerykańskiej ziemi? Kto pierwszy uświadomił sobie, że to wybrzeże zapowiada cały nieznany kontynent (a nie wysepki na drodze ku Chinom)? Kim był człowiek, którego imieniem ochrzczono Nowy Świat? Dla kogo Ziemia miała kształt gruszki z ogonkiem „przypominającym kobiecy sutek”? Skąd się wzięło siedem zaczarowanych miast i fontanna młodości, ku którym ruszały wielkie wyprawy zdobywcze? Gdzie się podziali zaginieni osadnicy z Roanoke? Kim był John Smith i dlaczego Pocahontas pochowano pod Londynem jako Rebekę Wrothe? Kim są Zuni i czemu przypominają Aborygenów? Skąd w Ameryce Północnej wzięli się konkwistadorzy? Co po sobie zostawili? Czy w Polsce kogoś to ciekawi?


Amerykańskie kino i telewizja z lubością zdają się eksploatować wątek niewinnych pociech z zapałem biorących udział w patriotycznych teatrzykach ku pamięci garstki pielgrzymów, którzy jakoby swoim uporem, pracowitością i cnotą stworzyli podwaliny dzisiejszej ojczyzny ipodów i hamburgerów. O tym, że przetrwanie pierwszych osadników było możliwe tylko dzięki pomocy rdzennych mieszkańców kontynentu, których niedługo po dziękczynnej uczcie, tak radośnie celebrowanej dziś indykiem i żurawiną, wymordowano, by splądrować ich zapasy i zagarnąć ziemię, nie wspomina się już głośno. O tym, że angielskim kolonizatorom nie wolność obiecano, o której dziś ich potomkowie z zapamiętaniem lubią rozprawiać, ale dobra o wiele bardziej namacalne i przyziemne, podręczniki również starają się nie przypominać zbyt natarczywie. Mity założycielskie nie służą promowaniu wiedzy – ta przecież nie zawsze sprzyja krzewieniu pozytywnego obrazu narodowej spuścizny. Tony Horwitz swoją książką „Podróż długa i dziwna. Drugie odkrywanie Nowego Świata”, postanowił zmierzyć się z faktami, na które wielu Amerykanów woli przymykać oczy, i przypomnieć o licznych a obszernych lukach w mocno wybiórczej świadomości powszechnej na temat historii ich kraju. Historii fascynującej i bezwzględnej, którą tworzyli zapomniani dziś śmiałkowie, wizjonerzy, pasjonaci i marzyciele, ale  też okrutnicy, głupcy i tyrani. Kto o zdrowych zmysłach rusza w Nieznane?

Podróż autora rozpoczyna się w Plymouth, gdzie w roku 1620 przybija Mayflower z ponad setką angielskich osadników, gotowych objąć w posiadanie nową ziemię i jej bogactwa. Od oficjalnej daty rozpoczęcia podboju kontynentu, zasługi przypisywanej Kolumbowi i jego wyprawie z 1492 roku, mija wówczas ponad sto lat, o których ani autor, ani większość Amerykanów niewiele wiedzą. Tak jak nie kłopoczą się staroislandzkimi sagami, w których mowa o Winlandzie (krainie wina) zasiedlanym przez Wikingów jeszcze w X wieku, a usytuowanym gdzieś na wybrzeżu kanadyjskim. Dla nich historia zaczyna się w Plymouth, w XVII wieku – od razu kolonizatorskim sukcesem. Jak wiele tracą, przekonać mogą się wszyscy czytelnicy podróżniczo-historycznej relacji Horwitza, który pozwala nam patrzeć na miejsca i słuchać o ludziach, którzy jako pierwsi Europejczycy przemierzali Amerykę Północną. Nadzy lub w rycerskim rynsztunku, zawzięci bądź też szaleni, zdeterminowani i groźni. Hiszpanie nie tylko odkryli Nowy Świat, ale też przemierzyli go i spustoszyli. Osłabiony, zniewolony i umierający z głodu i chorób stał się łatwym łupem dla następnych śmiałków, którzy na gruzach starego mogli budować nowe. Autor nie tuszuje zatem barbarzyństwa europejskich zdobywców, ale też jego książka nie stanowi martyrologii ku czci Indian. W pełni świadomy wieloaspektowości odkryć i podbojów dostrzega, że wyzyskowi, brutalności, eksterminacjom, zachłanności i arogancji białego człowieka towarzyszyły przecież odwaga, przedsiębiorczość, kulturowe przenikanie, rozwój nauki i horyzontów myślowych. Warto pamiętać, że wszyscy jesteśmy potomkami cywilizacji zwycięzców dziejowych. I wszyscy jesteśmy dziećmi swoich czasów – byli nimi również konkwistadorzy, gotowi mordować, by grabić.

Aby opowieść mogła toczyć się gładko, autor przewertował niezliczone ilości dokumentów, map, opracowań, pamiętników, listów i innych tekstów źródłowych. Umożliwiło mu to swobodę w poruszaniu się w przestrzeni historycznej, która z kolei przełożyła się na jakość tekstu. Z lekkością sunie on przez lądy, wieki i życiorysy, nie obciążając czytelnika w ani jednym zdaniu nakładem pracy, jaki musiał włożyć w przygotowanie tak różnorodnej, barwnej i przepełnionej ciekawostkami rozprawy. Przywołanie wielu zapomnianych postaci, podróżników, misjonarzy, świadków pierwszych kontaktów ale i ostatnich śladów pozostawianych przez wymierające plemiona czyni podróż z Horwitzem niezwykłym doświadczeniem. Na dodatek czyta się ”Podróż długą i dziwną” niczym powieść awanturniczo-przygodową najlepszego sortu. Autorowi nie brak bowiem ani talentu pisarskiego, ani niewyczerpanych pokładów humoru. Zaś zagmatwane koleje losów ludzi, którzy odcisnęli ślady swoich stóp na amerykańskiej ziemi, nim dotarli tam pionierzy, traperzy i kowboje, to materiał na całe księgi barwnych opowieści, z których autor uczynił bardzo apetyczny ekstrakt zapoznawczy.

Trudno pogodzić się z niechlubnymi kartami historii ludzkości. Trudniej jeszcze, gdy niewygodne fakty dotyczą ojczyzny i podważają wartość nadawaną własnej tożsamości narodowej. A jednak Tony Horwitz nie tylko napisał błyskotliwą książkę o newralgicznym dla historii Ameryki Północnej czasie, ale przekonał do jej czytania samych Amerykanów, dumnych spadkobierców patriotycznych mitów. Jego wyprawa śladami pierwszych Europejczyków w Nowym Świecie nie ma bowiem na celu rewolucjonizowania światopoglądów, ale ich poszerzanie i ubogacanie. Również dla nas, mieszkańców Starego Kontynentu, gdzie wszystko się zaczęło, skąd „podróż długa i dziwna” wzięła swój początek.

_______________________________________________________________________________
Tony Horwitz, Podróż długa i dziwna. Drugie odkrywanie Nowego Świata, W.A.B., 2011

Reklamy

2 thoughts on “Tony Horwitz PODRÓŻ DŁUGA I DZIWNA. DRUGIE ODKRYWANIE NOWEGO ŚWIATA

  1. Podróż z Horwitzem śladami dawnych wypraw po nieznanej Ameryce jest naprawdę fantastyczną lekturą. I ciekawym spojrzeniem na współczesne dziedzictwo tamtych czasów w dzisiejszym społeczeństwie. Warto dać się skusić :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s