Requerimiento czyli adwokat diabła

[…] Coronado nie zanotował swoich pierwszych wrażeń na widok Ciboli. Opisał jednak osobliwy rytuał, jaki Hiszpanie odprawili przed murami puebla. Wysłał kilku żołnierzy, zakonnika oraz indiańskiego tłumacza, aby odczytali edykt zwany Requerimiento, czyli Wezwanie. Dokument sporządzony trzydzieści lat wcześniej1 przez pewnego hiszpańskiego prawnika, stanowił element wysiłków Korony, która z wielkim trudem próbowała określić warunki „sprawiedliwej wojny” toczonej przeciwko Indianom – rodzaj szesnastowiecznej Konwencji Genewskiej. Konkwistadorzy zabierali ze sobą kopię Requerimiento na wszystkie wyprawy w obu Amerykach i mieli obowiązek odczytywać je Indianom, zanim przystąpili do bitwy.

Proklamacja zaczynała się od skróconych dziejów świata: stworzenia przez Boga nieba i ziemi, dziejów Adama i Ewy, świętego Piotra i papiestwa. Wyjaśniała także, że najwyższy zwierzchnik Kościoła w Rzymie potwierdził prawa Hiszpanii do Nowego Świata, co zostało wielokrotnie odnotowane w różnych dokumentach. „Rzeczone dokumenty możecie obejrzeć, jeżeli tego pragniecie”, zapewniało Requerimiento indiańskich słuchaczy. Po czym następowało wezwanie. Tubylcy, którzy pokojowo poddadzą się władzy hiszpańskiego monarchy jako swojego „króla i pana”, zostaną potraktowani przyjaźnie, „z głęboką miłością i miłosierdziem” i otrzymają liczne przywileje. Indianie powinni zastanowić się nad tą szczodrą propozycją, przez tyle czasu, „ile jest rozsądne”.

Jednak jeśli będą zwlekali z odpowiedzią, albo odmówią podporządkowania się, spotkają ich natychmiastowe i straszliwe konsekwencje. „Upewniam was, iż z bożą pomocą uderzę na was wszystkimi mymi siłami. Wypowiem wam wojnę wszędzie i na każdy sposób… Odbiorę wam żony i dzieci i uczynię z nich niewolników… Odbiorę wasz majątek. Zadam wam wszelkie cierpienia i zniszczenia, jakie tylko będą w mojej mocy”. I dalej: „Oświadczam, że wina za śmierć i rany, jakie będą tego rezultatem, spadnie na was, a nie na Jego Wysokość czy na nas”.

Dokument kończył się aktem ponurego legalizmu towarzyszącego hiszpańskim podbojom; notariusz, którego obecność była wymagana przy tej ceremonii, podpisywał oświadczenie, że edykt został odczytany Indianom. Mówiąc dzisiejszym językiem, Hiszpanie zapewniali w ten sposób tubylców, że odczytano im ich prawa Mirandy2. W praktyce Requerimiento przypominało raczej ostatnie namaszczenie – wyrok śmierci odczytywany w języku, którego Indianie nie rozumieli, w imieniu sił, których w żaden sposób nie byli w stanie sobie wyobrazić. […]

Jak gdyby samo Requerimiento nie było wystarczająco ponurym usprawiedliwieniem rzezi, często odczytywano je bez obecności tłumacza, albo z odległości kilku kilometrów, lub w środku nocy, gdy pogrążeni we śnie Indianie nie zdawali sobie sprawy z grożącego im ataku.

***

Po tubylczej ludności Karaibów (pierwszej na drodze podbojów zaatlantyckich), która nieopatrznie pokojowo i przyjacielsko ugościła los hidalgos i caballeros, ślad oczywiście zaginął. „Przywilejem” i „miłosierdziem” z rąk białego człowieka była więc szybka śmierć i zapomnienie.

___________________________________________________________________________

Tony Horwitz, Podróż długa i dziwna. Drugie odkrywanie Nowego Świata, W.A.B., 2011, s.204-205

 __________________________________________________________________________

* obrazek to karta tytułowa XVI-wiecznego podręcznika dla konkwistadorów; napis głosi: „Z cyrklem i mieczem, więcej i więcej, i jeszcze więcej”

1) ok. 1510 roku

2) Obowiązek odczytania praw przysługujących każdemu w chwili aresztowania w USA – więcej

Advertisements

3 thoughts on “Requerimiento czyli adwokat diabła

  1. Olaboga, że roku Schulza nie będzie – załamało mnie kompletnie, choć nieszczególnie zdziwiło; a należy mu się za to dokarmianie much cukrem!
    I już, już nie jestem w stanie nic powiedzieć.

  2. Makiwara,

    W zaistniałych okolicznościach reakcja to zupełnie zrozumiała. Wielu nawet „olaboga” nie było w stanie z siebie wykrztusić, czując powagę sytuacji. Bo też muchy muchami, ale kto inny znajdzie równie obiecujący zbyt dla (wszech)polskiego cukrownictwa?

    PS. Witam serdecznie :)

  3. Zaprawdę powiadam Wam Najdostojniejsi Siostry i Bracia,
    – godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne aby obnażać prawdziwe oblicza kościelnych oszustów, seksualnych dewiantów i zbrodniarzy, społecznych pasożytów, specjalistów od interpretowania życzeń Pana Stwórcy Wszechrzeczy, którzy na twarzach nosili i noszą faryzejską maskę pokory oraz pobożności, w ustach świętobliwie pieszczą słowa miłości, miłosierdzia i przebaczenia, ale serca zawsze mają kamienne i zimne, dusze pychą, rozpustą, zaś usta obłudą i hipokryzją wypełnione a dłonie wiecznie głodne mamony. Rzymski katolicyzm jest szkołą szalbierstwa, hipokryzji i cynizmu. Toż to ten ewangeliczny „Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi. Tej ziemi!
    Nie ma kłamstwa, na które nie byliby gotowi, gdy chodzi o zwalczanie przeciwnika; nie ma bredni, której by w swoje owieczki (i baranki) nie spodziewali się wmówić. Sprowadzają walkę do tumanienia i terroryzowania najciemniejszych w nadziei, że w ten sposób zawsze będą mieli większość.
    Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczynki” ? (Ap 18. 4).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s