Marta Kisiel DOŻYWOCIE

Nieoczekiwany spadek zawsze budzi, co najwyżej nieuzasadnione, ale jednak nadzieje. I zupełnie niegroźnie w takim momencie wybrzmiewa hojne „całe dobrodziejstwo inwentarza”, z jakim scheda trafia w niespokojne z wrażenia ręce beneficjenta. A że czasem ten inwentarz bywa żywotny – choć w podręczniku biologii wspomnianych form życia nie uświadczy żaden dociekliwy badacz – to już zupełnie inna sprawa. Jak i „dobrodziejstwo” nabiera nieoczekiwanych, zabarwionych nowym doświadczeniem znaczeń, których werbalizacja mogłaby znacznie odbiegać od tak wyraźnie przyobiecanej w słowniku korzyści. Dodajmy do tego szczyptę nieprawdopodobieństwa oraz zgrzebne polskie okoliczności przyrody, a otrzymamy pomysłowy scenariusz, równie barwny co przewrotny. „Dożywocie” Marty Kisiel to książka niebanalna, wielce filuterna i absolutnie demokratyczna: wiek, płeć, rasa czy religia są zupełnie bez znaczenia przy jej lekturze!

 

Lichotka, niczym spokojna przystań życia na prowincji, choć w wydaniu dość nietuzinkowej konstrukcji mieszkalnej, ma szczęście w niczym nie przypominać podobnie zlokalizowanych literackich domostw w powieściach-poradnikach. Choć i gościnność, i smakowita kuchnia, i okołogospodarska krzątanina z przetworami, haftami i innymi rękodziełami tradycji lokalnej mogłoby zmylić co mniej spostrzegawczych, to sami mieszkańcy Lichotki już nijak nie pozwolą się przyrównać do obrazu odkrywającej swojskie uroki mieszczki i jej przaśnych gospodarzy. Kim są tajemniczy lokatorzy – trzeba odkryć samemu, a zapewniam, że jest to zadanie całkiem przyjemne i zupełnie bezbolesne.

Marta Kisiel stworzyła niezwykłe miejsce i niezapomniane postaci, jednak szczególnie pomysłowo bawi się ona w tej książce bliskimi sobie upodobaniami. Jako polonistka z wykształcenia, a wielbicielka romantyzmu z zamiłowania, z iście ułańską fantazją i nieposkromionym rozmachem ożywiła ducha tej dawno minionej epoki. Zdołała nie tylko zgrabnie wysnuć współczesną fabułę w oparciu o ideowe przesłanki tego XIX-wiecznego nurtu, ale powołała do życia zwariowaną postać Szczęsnego. Osobnika, dla którego samobójstwa z miłości, przekleństwo uczuć, żółte kamizelki czy uduchowione ujmowanie świata w rymach to istny żywioł. Nie przypadkiem zresztą, jak sądzę, to właśnie jego postać stanowi spiritus movens przeważającej części perypetii i dramatycznych zwrotów akcji (bo i takich tu nie brak). Lekko karykaturalny portret romantyzmu, wolny jednak od jadu czy krzywdzących uproszczeń, w wyjątkowo udany sposób odziera szkolne schematy z nalotu nudy i niezrozumienia. Kto dziś potrafi lekko i z dystansem opowiadać o wichrach namiętności, szaleństwie życia i darciu szat w rozpaczy? Autorka swoją pasją wplecioną w „Dożywocie” zdołała z niemodnej i wykpiwanej dziś epoki, uczynić barwny i witalny akcent dominujący.

Miejsce, bohaterowie i chronologiczny porządek splatają w jedną całość wszystkie pięć opowiadań zawartych w tomie „Dożywocie” Marty Kisiel, który trudno mimo wszystko nazywać powieścią. Bowiem poszczególne teksty tworzą dość autonomiczne całości, a rozsądne dawkowanie hiperoptymistycznego i mocno podkręconego stylu autorki wydaje się dodatkowo dobrym rozwiązaniem, by nie przedobrzyć z emocjonalną hossą. Jednak przyznać trzeba, iż nie tak łatwo oderwać się od tej książki – rozstania z Lichotką i jej lokatorami wymagają za każdym razem  stanowczości godnej Werthera.*

Marta Kisiel, Dożywocie, Fabryka słów, 2010

*nie sugeruję oczywiście, by każdą porcję lektury kończyć w objęciach Tanatosa, bynajmniej!

Advertisements

12 thoughts on “Marta Kisiel DOŻYWOCIE

  1. Cieszę się, że Ci się podobała wizyta w Lichotce :) Mnie najbardziej (ze wszystkich barwnych postaci) uwiodło i rozczuliło Licho w swoich bamboszkach i koszulce z Garfieldem :)
    To dobra książka, świetnie napisana, zabawna i dopracowana. Mimo, że czyta się lekko to widać, że autorka się bardzo nad nią napracowała.

    Pozdrawiam :)

    • Masz rację, Judith, efekt lekkości i nienachalnego humoru okupiony jest z pewnością wytężoną pracą nad tekstem. Opłaciło się jednak, skoro książka szturmem podbija wszystkie napotkane serca czytelników :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s