Gdybym to ja miała…

…czasu w bród i chęci,

To bym przeczytała

wszystko co tak nęci!

Hej!

Kiedy już nawet profesjonalni wierszokleci nie spełniają moich wygórowanych oczekiwań, sięgam po broń ostateczną: rymy częstochowskie własnej produkcji. A mam ich w głowie bez liku – co też ku przestrodze świata wspomnieć należy.

 

Po przeczytaniu „Jądra ciemności” Josepha Conrada każda książka wydaje się miałka i nijaka. Pisać trudno, myśleć niewygodnie. Ratunkiem niech więc będzie dumnie wystawiona na widok publiczny porcja najnowszych nabytków. Tak się bowiem złożyło, że po letniej abstynencji (prawie zupełnej!) koniec sierpnia i początek września obfituje aż w nadmiar zdobyczy tropionych od dawien dawna. Fachowcy pewnie bez problemu dostrzegają tutaj typowe symptomy ciągu nałogowego, który świadczyć może tylko o nawrocie i pogłębianiu się uzależnienia. Spierać się nie będę. Ponieważ MAM TAKIE KSIĄŻKI! A to nie wszystko: będzie więcej i wyżej i szerzej i dalej! Tak. Poszłam w tango. Z debetem :)

 

Tosia siedzi na:

  • Ada albo żar” V. Nabokov – ta jedna książka mogłaby niejednemu szaleńcowi w głowie zawrócić, a to zaledwie przedsmak!
  • Virginia Woolf. Biografia” Quentin Bell – drugi powód do zawrotów głowy, dodam, że tani całkiem!
  • Czarodziejka z Florencji” S. Rushdie – do kolekcji nieprzeczytanych dzieł tego pisarza,
  • Miasto Śniących Książek” W. Moers – obiecywałam sobie odpuścić ten bestseller, ale cena mnie nawróciła;
  • Tędy i owędy. Zupa na gwoździu” M.Wańkowicz – wielkie zaległości mam w tym rejonie czytelniczym, więc zakupami zagłuszam wyrzuty sumienia;

Tosia podpiera (od dołu):

  • Stąd do wieczności” J.Jones – książka przed filmem, a film za mną drepcze uparcie;
  • Życie i los” W. Grossman – wielkie to to, ale kiedyś może nabiorę tyle sił, by utrzymać przed nosem;
  • Lord Jim” J. Conrad – już kusi, bowiem autora wyniosłam właśnie do kategorii geniuszy;
  • Kobieta z wydm” – te trzy wydania Znaku to drobny prezent od pewnego uległego malkontenta, który woli żebym czytała w ciszy, niż gadała; yeaaaah;
  • Jądro ciemności” J. Conrad – ludzie, jakie to mocne, jakie to dobre!
  • Co widziały wrony” A. MacDonald – instynkt stadny wziął górę: wszyscy chwalą…
  • Połówka żółtego słońca” C.N.Adichie – nie wiem, gdzie kończy się imię, a zaczyna nazwisko szczerze mówiąc;
  • Wdowa Couderc” G. Simenon – okazja, bo jakżeby inaczej;
  • Terra nullius” S. Lindqvist – trochę żałuję, że to nie „Wytępić całe to bydło” tego autora, której to książki pożądam i łaknę straszliwie po lekturze Conrada;
  • Nad Prypecią, dawno temu…” A. Kieniewicz – zwierzyna wypatrzona dawno temu, ale dopiero teraz dała się pojmać łagodnie;
  • J.R.R. Tolkien. Wizjoner i marzyciel” H. Carpentier – książka ta okazała się niezbędnym wstępem do lektury listów pisarza, które napoczęte wyczekiwały niecierpliwie na półce;
  • Popiół i żar” F. McCourt – również od dawna, i bardzo, i w ogóle;
  • Sędzia Di i złote morderstwa” R. van Gulik – nowa (dla mnie) seria kryminalna i nowe rejony zbrodnicze, tom pierwszy w końcu pozyskany;
  • Lunatyk” J. Barnes – wiktoriański kryminał, ot i cała tajemnica kusicielskiej siły;
  • Fioletowy hibiskus” C. N. Adichie – proza zaangażowana i ceniona, tak mówią i piszą;
  • Wiersze zebrane” St. Barańczak – jedna z najdroższych pozycji w tym zestawie, poezja jednak jest domeną burżujów ;P
  • Widzialny świat” M. Slouka – Ania niegdyś bardzo mnie zachęciła, a ja nawet nie zauważę braków translatorskich, więc będzie dobrze;
  • Przepaska z liści” P. White – klasyka mniej popularna ostatnio;
  • Ostatni lot flaminga” M. Couto – drobiazg, a w ciekawej serii wydany;
  • Amerykański chłopiec” A. Taylora – inspirowana tajemniczym incydentem z życia E.A. Poe, więc brzmi niezwykle ciekawie, ale…
  • SzrumSzrum albo Niedzielna Wycieczka na Ruchome Piaski” F. Combet – jak zawsze jedna zupełna niespodzianka, zwłaszcza dla mnie, zero oczekiwań;
  • Fabryka os” I. Banks – do listy stu najlepszych książek według BBC sobie zajrzałam i oto takie coś dobrałam do kolekcji.

Dość  chwalenia się jak na jeden raz. Kolejne książki czekają na wenę modeli i fotografa oraz na współtowarzyszy dopiero zmierzających ku swemu przeznaczeniu, czyli ku mej gawrze wysłanej szczelnie papierem.

Z drobnych ogłoszeń parafialnych:

NOWE WYZWANIE

NOWE FORUM

 

Zapraszam serdecznie.

Advertisements

15 thoughts on “Gdybym to ja miała…

  1. W O W!!!! Poległam! Suuuuper stoooooooos. Musisz mi koniecznie powiedzieć/napisać, gdzie mieszkasz… odwiedzę Cię ;-) A tak poważnie to, zazdroszczę…

  2. Rymy przednie, nie marudź. A na pewno treść wielce uniwersalna. :)

    Tego nieszczęsnego Conrada mi się nie udało polubić mimo kilku prób. Może jeszcze spróbuję z nowym tłumaczeniem „Jądra…”, bo do „Lorda Jima” jestem chyba zrażona na amen (miałam go jako lekturę… brr). Jedyne jego opowiadanie jakie przeczytałam bez zgrzytu zębów to był „Pojedynek”, ale dużo do rzeczy mógł mieć fakt, że film na jego podstawie jest jednym z moich ulubionych w całym kinie. Co nie zmienia faktu, ze jeśli nie czytałaś, to mogę polecić i opowiadanie, i film — troszkę się od siebie różnią (minimalnie) i bardzo ładnie uzupełniają.

    Na temat stosika nie mam za wiele do powiedzenia (poza, oczywiście, tradycyjnym „wow”, którego staram się unikać żeby nie zaśmiecać języka bez potrzeby), bo czytałam tylko jednego van Gulika (ale nie pamiętam czy tego, czy innego) i Barańczaka. z van Gulika pamiętam tylko, że był sympatyczny, ale nie do tego stopnia, żeby mnie wciągnąć w całą serię. No a Barańczaka naprawdę bardzo lubię i zbiór powolutku zaczytuję na śmierć, ostatnio (i niezmiennie od jakiegoś czasu) pod szczególnym wrażeniem „Płakała w nocy…” (s. 475).

    Z zaciekawieniem czekam na Twoje wrażenia z lektury stosu, zwłaszcza na „Lunatyka” (z podobnych powodów, co Twoje). :)

    • Ysabell,
      Podejrzewam tutaj spory udział tłumaczki nowej wersji „Jądra ciemności”. Mam pod ręką 3 wersje tego opowiadania, ale tylko ta najnowsza zdołała mnie zachwycić. Coś zatem jest na rzeczy, kiedy postuluje się nowe przekłady dzieł Conrada. Warto dać mu jeszcze jedną szansę :)

  3. Frank McCourt to świetny wybór ;-D. Pierwsze zdjęcie znakomite, lubię fotografie w sepii. A Zuzek szalenie fotogeniczny :-). Wiem, że jestem męcząca z tymi ciągłymi zachwytami, ale nic nie poradzę, że mam kota na punkcie kotów. Nieuleczalnego :-)

    • Eireann,
      Mogłabym udawać, że zupełnie nie rozumiem tych kocich wariactw, ale cały blog mam usiany fotkami zaledwie dwóch kotów, więc ten wykręt się nie uda :)

  4. Wow, rzeczywiście masz jakiś nałogowy ciąg ;). Tylko, żeby potem nie dopadł Cię dół i ból rzeczywistości w trakcie lektury ;).

    Świetny stos o imponującej wielkości :).

    • Maya,
      W trakcie ciekawej lektury przytrafia się tylko satysfakcja z udanego polowania ;) Nabytki mniej trafione krótko bolą – odsprzedam i zapomnę. Tak sobie przynajmniej teraz tłumaczę całą sytuację ;P

  5. Kiedy zobaczyłam tytuly pierwszego stosu, musialam aż podejsc do własnych polek, żeby sprawdzic czy mi nie ubyło ;). Oprócz czarodziejki z Florencji wszystkie mam i znam i mocno do jak najszybszego zaczytania polecam :).

    • Buksy,
      Czytałaś te grubasy? Wszystkie? Dla mnie to pewnie lektura na lata. Ale stopniowo mam zamiar sondować własne zbiory i od razu pozbywać się mniej trafionych zakupów. Z miejscem już krucho, a jak na złość to właśnie te opasłe tomiszcza zapowiadają się najlepiej :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s