Ewa Ostrowska KAMUFLAŻ

Nie ma to jak małe amerykańskie miasteczko. Z pozoru swojskie, niegroźne, wręcz nudne. A jednak – jak usilnie przekonuje nas hollywoodzkie kino – gorsze rzeczy dzieją się już tylko w tamtejszych przepastnych lasach, których mieszkańców lepiej nie spotkać ani we śnie, ani na jawie. Wbrew pozorom jednak łatwiej bronić się przed monstrami, które już z daleka zdradzają swoje niezbyt sympatyczne nastawienie do człowieka, niż walczyć z wrogiem zupełnie niewidzialnym, chytrze zakamuflowanym, niczym nie wyróżniającym się na tle społeczności lokalnej. Sąsiedzi – zmora każdej szerokości i długości geograficznej, wcielone zło z szelmowsko wykalkulowanym uśmiechem życzące nam co dzień, jakby nigdy nic, miłego dnia. W małym amerykańskim miasteczku aż roi się od takich podejrzanie przyjaznym typków. Małe amerykańskie miasteczko to gwarantowana wylęgarnia koszmarów.

 

W książce „Kamuflaż” Ewy Ostrowskiej mieszkańcy niewielkiej Nevady w stanie Iowa muszą zmierzyć się ze swoim koszmarem w ekstremalnym wydaniu: wśród nich jest bezwzględny morderca (seryjny, jak na USA przystało). Ktoś, komu ufali, ponieważ jest jednym z nich. Ktoś, kogo nie będą podejrzewać, ponieważ jest jednym z nich. Ktoś, kto wie o nich wszystko, ponieważ jest jednym z nich. Wbrew logice, podwyższona czujność i przerażenie nie przekładają się na zdroworozsądkowe ograniczenie zaufania do sąsiadów. Ludzie, którzy stanowią naturalny element pejzażu codziennego, automatycznie zdają się wydawać całkowicie niegroźni i bezpieczni. Nieświadomie oswojeni z obecnością drapieżnika, obłaskawieni jego „normalnością”, wszyscy stają się łatwym celem. Trupów systematycznie przybywa, a skala okrucieństwa wzrasta. Co więcej, w miarę posuwania się śledztwa do przodu, na światło dzienne wychodzą kolejne patologie, od dawna toczące pozornie szczęśliwe rodziny, oraz mroczne tajemnice przeszłości. Wzorcowy thriller kryminalny zdawać by się mogło, a jednak…

Każda zbrodnia, zwłaszcza zabójstwa, jest sama w sobie bezpardonowym i brutalnym gwałtem zadanym innej istocie ludzkiej. Jednak jakby tego było mało, zło musi dziś epatować makabrycznymi rekwizytami i bezprzykładnym zwyrodnieniem. Także autorka nie stroni od tego typu rozwiązań, każde kolejne niejako tłumacząc  psychologicznym wymogiem. Zbyt usilnie. Ogólnie odniosłam wrażenie przepsychologizowania całej historii. Owszem, ten dział nauki jest przydatny tak w procesie łapania przestępców, jak i pisania powieści, jednak operowanie podręcznikowymi schematami zdecydowanie nie sprawdza się w tym drugim przypadku. Wystarczy wspomnieć, że już w momencie prezentowania „fauny i flory” Nevady bezbłędnie wytypowałam postać odpowiedzialną za całe to mordercze zamieszanie. Nie znając jakichkolwiek motywów, nie dochodząc do modus operandi samej zbrodni, nie czekając wszystkich podejrzanych opcji. Zbyt łatwo. I z pewnością zmieniło to mój odbiór książki, ponieważ skupiałam się na potwierdzaniu mojej pierwotnej tezy, nie zaś stopniowym dochodzeniu do prawdy. Dziwiąc się tylko coraz mocniej opornej materii umysłowej trójki bohaterów prowadzących śledztwo, których nie tyle szorstkie, co agresywne i wulgarne odnoszenie się do świata, przerywane „atakami” tkliwych zwierzeń w najmniej odpowiednich momentach, pogłębiało jeszcze irytację. A jednak czytałam dalej, ponieważ pomimo tak znacznych mankamentów, „Kamuflaż” wciąga swoją mroczną zagadką.

Kamuflaż” Ewy Ostrowskiej okazał się dreszczowcem zaledwie niezłym. Jego mocne strony to ciekawy pomysł i niezwykle sprawnie budowane napięcie, dzięki czemu przedwczesna znajomość rozwiązania śledztwa nie zdołała zepsuć mi przyjemności płynącej z tej lektury. Jednak prawie się to udało niespójnej konstrukcji postaci, których wiarygodność pozostawia wiele do życzenia. Wtłoczenie ich w silnie uproszczone schematy odbiło się niekorzystnie na odbiorze całej intrygi. Również ocierające się o banał zakończenie może rozczarować wielbicieli dramatycznych akcentów i mocnych wrażeń. Mimo wszystko  nie sposób przerwać raz rozpoczętej lektury „Kamuflażu”, a to już, jak sądzę, całkiem obiecująca rekomendacja dla książki z tego kręgu gatunkowego.

Ewa Ostrowska, Kamuflaż, Oficynka, 2011

***

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka

Advertisements

10 thoughts on “Ewa Ostrowska KAMUFLAŻ

  1. Uprzejmie informuję, że obiecany Hrabal już w mojej rezydencji, ale jeszcze nie przeczytany (kryzys czytelniczy mam jak stąd w kosmos:)). I dlatego takiego „Kamuflażu” nie bylabym w stanie przeczytać- od razu bym pewnie sprawdziła, kto zabił:).

    • .::Iza::.
      Pośpiechu nie ma najmniejszego, więc poczekaj z lekturą Hrabala na dobry moment. Kryzysy mają tę niezmienną właściwość, że zawsze w końcu mijają ;)

      „Kamuflaż” w sumie nie traci na przedwczesnym odkryciu mordercy – nadal trzyma w napięciu. Ale niestety nie trzeba szukać odpowiedzi na końcu książki, choć raczej nie taki był zamysł autorki jak mniemam :)

  2. Czy to jest Ewa Ostrowska od moich ulubionych młodzieżówek typu „Zabić ptaka”? Bo wiem, że pisywała kryminały, o thrillerach pierwsze słyszę:P

    • .::Zacofany w lekturze::.
      Zdaje się, że to właśnie ta autorka: z wykształcenia socjolog, praca w dziennikarstwie, w dorobku kryminały i książki dla dzieci i młodzieży. Może to tutaj należałoby się dopatrywać tak hepiendowych domknięć wszelkich możliwych wątków w zakończeniu? Młodzi potrzebują wiary, że dobro zostanie nagrodzone, a zło ukarane w sposób oczywisty. Jednak „Kamuflaż” zdecydowanie adresowany jest do innych odbiorców i pewne rozwiązania po prostu rażą. Chociaż pewnie prawdziwego fana pisarki i tak nie zniechęcę ;)

      • Żadnych thrillerów, mam od lat wstręt nieprzeparty, z którym nie bardzo chce mi się walczyć:) W jej książkach dla młodzieży nie ma prostych szczęśliwych zakończeń, raczej wszystko zostaje zawieszone w stanie zmierzającym ku takiemu zakończeniu, w domyśle są jednak zwykle jeszcze liczne przeszkody. Mam jej kryminał „Pamiętaj o róży”, ale kryminałowstręt też mi nie minął jeszcze:D

  3. Mnie natomiast droga Maiooffko bardzo intryguje pozycja, którą obecnie czytasz. Zdradzisz już jakieś pierwsze wrażenia?

    • .::Zosik::.
      Kiedy Jane Austen serwowałam znudzonym Angielkom komedie obyczajowe i romanse, głowy naszych arystokratek zaprzątały zupełnie inne rzeczy: polityka i patriotyzm czyli Polska. To tak w skrócie :) Czyta się bardzo dobrze, choć to elegancka polszczyzna kształconej magnatki; autorka była jedną z najlepiej sytuowanych i skoligaconych kobiet tamtego okresu, obracała się w najlepszych kręgach (Napoleon to tylko znajomy, ale królewska rodzina Poniatowskich to już domownicy prawie), zatem jej wspomnienia obfitują w ciekawostki o wielu zdarzeniach i ludziach tamtego okresu. Chwilami zbyt wielu – przypisy okazują się niezbędne, a i tak łatwo się pogubić. Więcej napiszę pewnie na dniach, gdy doczytam :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s