Leopold Tyrmand SIEDEM DALEKICH REJSÓW

Kiedy kobiety nie umieją odmawiać (…), upada kultura i więdną sztuki piękne. Kiedy kobieta potrafi powstrzymać rękę, ściągającą jej majtki, ręka pisze „Cierpienia młodego Wertera”, układa elegie, tworzy piękno i sięga po pojedynkowy pistolet, którego strzał otwiera oceany uczuć subtelnych i tkliwych.

***

 Powroty do przeszłości nie tylko w filmach bywają przedsięwzięciem ryzykownym. Bywa przecież, iż najmilsze wspomnienia ciężko znoszą konfrontację z surowym sędzią jakim jest teraźniejszość. Na szczęście – nie tym razem. Nowe spotkanie z twórczością Leopolda Tyrmanda zdemaskowało jedynie zawodność mechanizmu pamięci – zdolnej przechować treści, ale już bez subtelnych półtonów towarzyszących im emocji – a „Siedem dalekich rejsów” na powrót ożywiło mój młodzieńczy zachwyt pisarzem. Niewymuszona elegancja stylu, błyskotliwy humor i czułe spojrzenie na człowieka. Tak Tyrmand obnaża prawdę o świecie Polski komunistycznej. Miejscu, które poznaję dzięki jego książkom.

Ta historia trwa zaledwie trzy dni. Czas: kapryśny koniec marca roku 1949. Miejsce: prowincjonalne, portowe miasteczko z zaskakująco ciekawą historią w tle, czyli Darłowo. Dramatis personae: On – z niejasną przeszłością zmierzający ku niepewnej przyszłości, Ona – świadoma swych atutów, choć niepewna własnych potrzeb; plus kilka lokalnych osobistości. Atmosfera nie sprzyja wielkim uczuciom. Władza rozprawia się właśnie z resztkami „inicjatywy prywatnej”. Ponury krajobraz po zimie budzi melancholię. A jednak znalazło się w tej historii miejsce dla miłości i wolności. Takich bardzo przyziemnych, a przez to prawdziwszych, bez spektakularnych widowisk, patetycznych uniesień i heroicznych wyczynów. Dwie siły życiowe, które pchają ludzi do przodu, czasem jednak w zupełnie różnych kierunkach. Trudno  książkę Tyrmanda nazwać romansem sensu stricte. Uczucie, które rodzi się między bohaterami nie ma nic wspólnego z ckliwością – jest szorstkie, chwilami impertynenckie, przeważnie sceptyczne. Nietypowa rola kobieca w tym uczuciowym układzie budzi mój nieskrywany podziw dla Tyrmanda-obserwatora.

Siłą tej prozy są dialogi. Bohaterowie zdają się żywcem wyjęci z polskiego filmu lat sześćdziesiątych. Czarno-biały obraz, krzyk mew w tle i pełna gama niedopowiedzeń, urwanych kwestii, zawoalowanych aluzji. Błyskotliwe szermierki słowne wypełniają ramy ujęć, jednak ważniejsze jest to wszystko, czego nie słychać. Gesty, spojrzenia, odruchy. W takim obrazie miłość ma gorzki smak niespełnienia, wszystko co widać, właśnie przemija. Szarobura rzeczywistość wyprana jest z romantyzmu. Resztki donkiszoterii zarezerwowane są tutaj dla postaci epizodycznych: Madame Kraal czy pana Krztynki. U Tyrmanda każdy bohater zasługuje na uwagę, każdy odmalowany jest z niezwykłym wyczuciem i dbałością o autentyzm. Są nieprzewidywalni jak ludzie, niedomknięci żadnym schematem, żyją swoim życiem.

„Siedem dalekich rejsów” to zaledwie drobiazg literacki, do którego sam Tyrmand zdawał się nie przykładać zbyt wielkiej wagi. A jednak niejeden pisarz chciałby stworzyć w swoim dorobku choć fragment tekstu równy temu. Nostalgia wymieszana z humorem, legendarne bogactwo zestawione z surowym krajobrazem peerelowskiego życia, kameralność zdarzeń z przytłaczającą historią w tle, iskra nadziei tląca się na przekór rozsądkowi i szarzyźnie. Książka stanowi jawną krytykę systemu komunistycznego, nie dziwi więc jej wyboista droga do publikacji. Dziś nie budzi już kontrowersji i sprzeciwów, więc spokojnie można oceniać jej wartość bez otoczki skandalizującego owocu zakazanego. Przechowany na jej stronach fragment ówczesnej rzeczywistości, z jej nieuchwytną atmosferą przemijania i końca pewnej epoki, z egzystencjalnym rysem, to obraz niezwykły. Taki okruch ze stołu twórczości Tyrmanda, to nadal literacki przysmak.

Leopold Tyrmand, Siedem dalekich rejsów, Wydawnictwo MG, 2009

 ***

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości Wydawnictwa MG

Advertisements

27 thoughts on “Leopold Tyrmand SIEDEM DALEKICH REJSÓW

  1. Tekst znam tylko z telewizyjnej adaptacji dla Teatru TV, ale do dzisiaj pamiętam atmosferę tego spektaklu. Więcej w nim było smutku i rezygnacji niż nostalgii;) W rolach głównych wystąpili Agnieszka Warchulska i Krzysztof Pieczyński.

    • Nie widziałam tego spektaklu, ale znalazłam film zainspirowany książką: „Naprawdę wczoraj” z 1963 roku bodajże. W rolach głównych Andrzej Łapicki i Beata Tyszkiewicz. Seans w planach dopiero :)

      Jest w tym tekście smutek, masz rację, ale i nostalgia. Za światem, który właśnie odchodzi: za tym barem zastawionym butelkami z całego świata, za ludzką troską o gościa w prywatnym hoteliku i przede wszystkim za czasami pewnych zasad moralnych czy obyczajowych. Bo nowy system wkroczył wraz z powojennymi przeobrażeniami obyczajowości i miejsca kobiety. Tyrmand uchwycił ten aspekt bardzo ciekawie, przydzielając tak nieszablonowe role swoim bohaterom.

      • Wierzę;) Na ekran nie wszystko da się przenieść i z tego, co pamiętam, PRL był w spektaklu mało ważny. Była szarzyzna, bieda, ale kojarzyły mi się bardziej z wojną właśnie niż nowym systemem;)

        • W książce autor bardzo otwarcie krytykuje nowe porządki. W ogóle się dziwię, że wydawca próbował ten tekst forsować w tamtych warunkach. Oficjalnie nakład skonfiskowano pod zarzutem szerzenia pornografii i obrony inicjatywy prywatnej. Dziś ten pierwszy zarzut stanowiłby niezłą reklamę ;)

  2. Po lekturze „Złego” wiele osób mi mówiło, że to jest jego jedyny naprawdę dobry tekst, jeszcze ewentualnie „Dzienniki” a tu taka niespodzianka:)

      • Najlepszy chyba jednak jest „Zły”:) „Czarno-biały obraz, krzyk mew w tle i pełna gama niedopowiedzeń, urwanych kwestii, zawoalowanych aluzji” – to właśnie odrzucało mnie od tekstów z „Gorzkiego smaki czekolady Lukullus” – nie takiego Tyrmanda lubiłem i się spodziewałem:)

        • Nie czytałam (jeszcze) całej twórczości, więc tutaj się nie będę wypowiadać. Ale myślę, że „Zły” jest najpopularniejszą, a „Dziennik 1954” najgłośniejszą jego książką. „Siedem dalekich rejsów” nie ma pretensji do bycia dziełem. Ale to nadal bardzo dobry kawałek prozy.

          Zacofany w lekturze,
          A dla mnie takie „czarno-białe klimaty” to zawsze dodatkowy plus. Lubię ten sposób patrzenia na świat. Zapada mi to w pamięć, coś tam porusza we mnie najwidoczniej. W podobnym stylu odbieram zawsze teksty Agnieszki Osieckiej.
          A jakiego Tyrmanda lubiłeś? „Złego” muszę sobie odświeżyć dopiero, ale już czeka w kolejce ;)

            • Myślę, że wiele cech tekstu narzuca sama fabuła. „Siedem dalekich rejsów” pisał autor w latach pięćdziesiątych etapami, a w międzyczasie wydał „Złego”. Jest to zatem ten sam Tyrmand – bystry obserwator, błyskotliwy komentator. I choć tym razem nie jest to historia sensacyjna, więc i tempo całkiem inne, to znalazło się miejsce na rys awanturniczy: ukryte skarby, tajemnice przeszłości i ucieczka z kraju.

                • Bo mogę ;P
                  A poważnie, to te elementy są tylko pewnym dodatkiem jak dla mnie. Może oprócz ucieczki, która jednak nie stanowi dynamicznego i sensacyjnego wyścigu z depczącymi po piętach funkcjonariuszami, ale ukazuje pewien dylemat bohatera i może jeszcze znak czasów.
                  Za to męski bohater jest bardzo w stylu Tyrmanda :) A i dla bohaterki znalazłabym analogię…
                  To naprawdę jest dobra książka, ale zdecydowanie spokojniejsza i ‚cięższa’ od „Złego”. Ale wolę nie namawiać zbyt usilnie, bo zbyt często się różnimy w swoich preferencjach – decyzja należy do Ciebie, reklamacji nie uznajemy ;)

  3. Pamiętam mój pierwszy raz z Tyrmandem. Poszłam do biblioteki, pytam o „Złego”, a pani łypnęła na mnie i powiedziała: Są takie książki, które powinno się mieć. No i ten wstyd mi do dzisiaj został.:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s