Paweł Jaszczuk PLAN SARY

Moda na kryminały trwa w najlepsze, z którego to faktu  miłośnikom gatunku pozostaje się tylko cieszyć. Zwłaszcza gdy do rąk czytelników trafiają kolejne pozycje osadzone w naszym rodzimym krajobrazie, wtopione w  ojczyste dzieje, próbujące choć na moment cofnąć czas w miejscach bliskich nam i naszym rodzinnym historiom. Polski kryminał retro chyba nigdy nie miał się tak dobrze jak dziś – czy te kilka(naście) serii i tytułów wpisuje się w jakiś szerszy kontekst, czy też stanowi już zupełnie odrębne i nowe zjawisko kulturowe? Czas pokaże. Tymczasem dane nam jest przebierać w kolejnych propozycjach wydawniczych i porównywać do woli pomysły autorów. Żal nie skorzystać z takich luksusów.

 

Książka Pawła Jaszczuka doskonale wpisuje się we współczesny nurt kryminalny, gdzie śledztwem zajmuje się dość przeciętny osobnik powołany do tego zadania z racji swojego zawodu – tym razem jest to Jakub Stern, dziennikarz śledczy lwowskiego „Kuriera” czyli ówczesnego tabloidu, żywo zainteresowanego wszelkimi makabrami, sensacjami i skandalami – a tło społeczne zdarzeń odgrywa nie mniejszą rolę niż samo dochodzenie. Podejrzanych należy wypatrywać uważnie wśród obywatelskiej ciżby miasta, a pytanie o alibi wcale nie przesądza o jakiejkolwiek winie. Dobre to standardy i w przyzwoitym wykonaniu dodać należy.

 W ciągu zaledwie kilku dni maja 1938 roku śledzimy intensywne poszukiwania brutalnego mordercy, który posiłkując się pewnym scenariuszem, rzuca wyzwanie lwowskim stróżom prawa oraz całemu miastu. Zmasakrowane ciała ofiar odnajdywane są pod kolejnymi rzeźbami na Rynku. Dodatkowo atmosferę grozy podsyca zastygły nad miastem cumulonimbus, który zwiastować ma nieszczęście. O ile na niebie sytuacja pozostaje niezmienna, to na twardym gruncie ulic śledztwo wre. Autor wprowadził na scenę komplet postaci,  chwilami może zbyt schematycznych, które reprezentować mają pewne środowiska czy typy ludzkie. Ale też zahaczył dzięki temu o niemałe spektrum zagadnień społeczno-obyczajowych, aktualnych tak wówczas jak i dziś. Nie zabrakło oczywiście powracających w tym okresie spekulacji o nadchodzącej wojnie czy prześladowań ludności żydowskiej; pojawia się nieodłączny „bałak” czyli lokalny dialekt miasta, ale też postać tajemniczego Stefana Ossowieckiego, bardzo w tamtych czasach sławnego popularyzatora zjawisk paranormalnych, uznawanego przez wielu także za jasnowidza.

 Pokusa porównań z książkami Marka Krajewskiego, gdzie akcja toczyła się przecież w tym samym przedwojennym Lwowie, jest zbyt wielka, by jej nie ulec. I tak na duży plus dla Pawła Jaszczuka zapisać należy naturalniejsze, w moim odczuciu, i nie tak wymuszone kreślenie realiów życia na Kresach. U Krajewskiego zdawała się dominować potrzeba demonstracji całej zdobytej wiedzy o międzywojennym Lwowie, co raziło niezmiernie moje (subtelne – sic!) wyczucie pewnych proporcji. Jaszczuk dozuje informacje na tyle, ile wymaga tego sceneria czy koloryt lokalny zdarzeń, nadal jednak skupiając się przede wszystkim na samej akcji i bohaterach. W efekcie tekst wypada autentyczniej, a fabuła toczy się znacznie żwawiej.

„Plan Sary” Pawła Jaszczuka to książka dobrze wywiązująca się z pokładanych w niej obietnic. Sama intryga rozegrana jest na tyle pomysłowo, że trudno z początku zauważyć jej prostotę i zwięzłość. Ale to sylwetki bohaterów, ciekawie rysujące się relacje między nimi, obyczajowe tło i, co oczywiste, dawny Lwów wypełniają szczelnie powieść, stanowiąc solidne spoiwo fabuły. To wciągający i porządnie napisany kryminał retro, który pozwala oderwać się na chwilę od rzeczywistości, ale nie od siebie.

Paweł Jaszczuk, Plan Sary, Prószyński i -Ska, 2011

***

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka

Advertisements

30 thoughts on “Paweł Jaszczuk PLAN SARY

    • .::Zacofany w lekturze::.
      Nie jest to klasyczny kryminał z zamkniętym kręgiem podejrzanych, nietuzinkowym detektywem i zagadką odsłanianą już od pierwszych stron. Ale w odróżnieniu od wielu współczesnych historii śledczych, tempo całości nadaje akcja, a nie obserwacje obyczajowe. Jest mnóstwo przemyconych ciekawostek z epoki, ale nie hamują zdarzeń, tworzą tylko stylową otoczkę.
      Pochłonęłam książkę w jeden dzień, a u mnie to nieczęste zjawisko, więc albo jestem „wygłodniała” słowa, albo to z powieścią Jaszczuka jest całkiem dobrze ;)

      • No to może w kryminałach coś drgnęło. Już w różnych miejscach biadoliłem, że kryminał ma być kryminałem, a nie przykrywką, żeby sprzedać kolejną opowieść z życia skandynawskiej prowincji:)

  1. Myślę, że międzywojenny Lwów nie jest wybrany jednak przypadkowo :) Takie klimaty jednak nęcą i kuszą egzotyką epoki i miejsca. Ale wszystko zmieściło się w zdrowych proporcjach, tak sądzę.
    Teraz jest taki ogólny trend, żeby „uczłowieczać” detektywów (i ich otoczenie). Muszą być koniecznie po przejściach, mieć za pasem trochę brudów, niezbyt kolorowe życie rodzinne w odwodzie, jakiś przytłaczający problem nad głową i bardzo ważne: kilka wad. Pijaństwo, niewierność, konfliktowość, ułomność psycho-somatyczną, obżarstwo, perwersje itede itepe. Tylko tacy widać mogą do czegoś dojść w tym fachu zgodnie z najnowszymi wytycznymi ;P

      • Przed Chandlerem (uwielbiam Marlowe’a! takiego humoru nie uświadczysz w żadnym innym kryminale) był choćby taki Hammett. Zasługą Chandlera jest za to wyniesienie gatunku noir do rangi Literatury przed duże L :)
        I tamci bohaterowie nie byli tak przyziemnie osadzeni w społeczności lokalnej. To byli raczej outsiderzy, z własnym kodeksem honorowym, wykonujący zadania, których nikt inny by się nie podjął, działający na granicy prawa, a czasem zupełnie poza nim. Współcześni śledczy to raczej zmęczeni życiem przykładni obywatele, których praca zobowiązuje do dreptania wytyczonymi już ścieżkami. Te wszystkie ich ułomności i zadry mają raczej uzasadnić ich sposób bycia i problemy w relacjach z rodziną, którą zawsze mają oraz może dodać szczyptę pikanterii. Ot, taka poza.
        W sumie wiele różnic tu dostrzegam. Ale rację masz, że owe „wytyczne” świeże są chyba tylko u nas, bo przecież choćby taki Wallander ma już swoje lata. Zatem to kwestia ostatnich dekad a nie lat.

  2. Oj, a ja nie czytałam jeszcze „Książek najgorszych” Barańczaka! Przypomniałeś mi tylko, jak bardzo swego czasu mnie ta pozycja prześladowała. Muszę znowu ruszyć na łowy :)

    W Polsce kryminały traktowano jeszcze do niedawna jako najpośledniejszą formę kontaktu z tekstem. Zaraz obok romansidła. Kto by chciał swoje wielkie talenta trwonić na takie byle co? ;) Teraz, gdy światowe trendy w postaci Mankellów czy Larssonów królują i w naszych księgarniach, to i warto się przesiąść na gatunek dający spore możliwości i wciąż rosnącą grupę odbiorców. Zwłaszcza, że, jak sam zauważyłeś, coraz trudniej o zwykłą fabułę zbrodni i śledztwa – dowolne przemycanie treści społecznych, politycznych, ekonomicznych i innych pod płaszczykiem tajemnicy jest teraz na porządku dziennym.

    PS. Ciekawe, że już w przypadku dwóch twórców (Camilleri i Chandler) mamy tak odmienne gusta. Strach Ci coś polecać teraz ;P

    • Nie martw się, może nie jestem całkiem stracony:p „Sokół maltański” czeka na reewaluację, mówiąc korpobełkotem:) Jeśli wejdzie bezboleśnie, to i Chandler będzie miał szansę. A gdybyśmy mieli całkiem zgodny gust, to przecież byłoby nudno. A tak, Ty napiszesz, że X to geniusz, ja że stary nudziarz i przynajmniej coś się dzieje:D

      • Czasem się mijać w upodobaniach – urozmaicenie. Ale że tak ciągle? ;)
        To może inaczej: którzy twórcy kryminałów do Ciebie przemówili? Bo może masz lepsze porównanie, a mi się tylko wydaje, że coś jest dobre? :D

        • Niedoścignionym wzorem kryminału jest czytana przez lata na okrągło „Platynowa jaszczurka” niejakiego Kryspina. Milicyjniak aż piszczy, ale z licznymi obserwacjami obyczajowymi, a jakże. Oraz „Fart” J.M. Czarnecki – tu głównie obserwacje obyczajowe:)

  3. A nie znam żadnego z wymienionych. W ogóle sobie nie przypominam, żebym czytała milicyjne fabuły. Najbliżej tego typu książek pewnie byłam poznając Chmielewską (w mikro dawkach). I Pana Samochodzika jeszcze :)

  4. O nie… Kolejny detektyw-alkoholik-degenerat z problemami? Miałam nadzieję, ze przynajmniej ten będzie normalny. Ile można? A Lwów tutaj też taki „przemroczniony” jak Wrocław Krajewskiego, czy może troszkę bardziej realistyczny?

    Zacofany.w.lekturze, przeczytaj sobie jakąś książkę pani Charlotte Link, to zobaczysz jak może wyglądać obyczajówka pod płaszczykiem kryminału. Od razu przestaniesz narzekać. ;)

    • .::Ysabell::.
      Nie jest tak źle: bohater to nie kryształowo czysty heros, ma to i tamto za paznokciami, ale jego problemy to głównie rodzinne sprawy. Zero skrajności. Podobnie jest z tłem – nie zauważyłam epatowania patologiami i perwersją. Wszystkie elementy są bardzo strawnie wyważone. Dlatego można skupić się na fabule :)

      • O, to miło, bo mam ochotę na jakąś książkę z tej serii. Poza tym lubię międzywojnie. :)

        Przy okazji powieści milicyjnej, jeśli nie przeszkadzają Ci opowiadania jako szybki sposób zapoznania się z milicyjniakami polecam trzy (niedawno wydane) zbiory opowiadań „Wzywam 07…”. Te niebieskie.

          • Znam mnóstwo, ale ja w zasadzie lubię warstwę obyczajową (czy społeczną) w kryminałach, więc dla mnie to „gorzej” to niekoniecznie jest niedobrze… :P

            Ogromnie lubię na przykład serię o braciszku Cadfaelu Ellis Petters, w której co prawda śledztwo jest zazwyczaj bardzo istotne, ale ważną rolę odgrywa codzienne życie mnichów.

  5. „Plan Sary” nawet od samego patrzenia na okładkę (!) wydaje mi się nieszablonowym kryminałem. Takie przeczucie, a Ty je potwierdziłaś ;) Dobór miejsca akcji znakomity. Pewnie zapiszę się w kolejkę w bibliotece ;)

    P.S. Tak dawno nie było zdjęć książkowych z kotkiem ;) Dlaczego ?

    • .::Arsenko::.
      Seria zapowiada się dobrze. W ogóle cieszy fakt, że wydawnictwa dodają do swojej oferty całe serie poświęcone kryminałom :)

      Koty to średnio układni współpracownicy ;) Ale jeśli zdecyduję się jeszcze pokazywać „stosiki”, to i jakiś drapieżca kanapowy pewnie się tam znajdzie. Tradycji musi stać się zadość :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s