Ernesto Sábato, ABADDON – ANIOŁ ZAGŁADY

Piekło to spojrzenie innych*

W przypadku Ernesto Sabato trudno jednoznacznie wskazać, co bardziej fascynuje: jego oryginalna, niepokojąca twórczość literacka czy raczej niezwykle barwny i pełen niespodzianek życiorys. Zaledwie trzema opublikowanymi powieściami pisarz ten zdołał na trwałe zapisać się w dziejach literatury światowej. Nowator, który w żadnej mierze nie odcina się od inspiracji wielkimi poprzednikami, ale otwarcie nawiązuje do takich klasyków jak Stendhal, Flaubert, Dostojewski, Tołstoj i inni. Człowiek silnie zaangażowany w działalność polityczną i społeczną, który w pewnym momencie odcina się od wszelkich ideologii na rzecz nauk ścisłych. Profesor fizyki, który nie znajdując sensu w postępie wiedzy i techniki, przerażony ich pokłosiem w czasie wojny, radykalnie przerzuca się na sztukę. W końcu malarz i pisarz. Wysoko ceniony za kolejne teksty, ostatnią powieść, „Abaddon – Anioł Zagłady”, publikuje w 1974 roku. Sabato obchodzić będzie w tym roku swoją setną rocznicę narodzin , bo też wciąż żyje i działa w Argentynie. Ale od ponad trzydziestu lat nie wydał żadnej nowej powieści. Czy zatem powiedział już wszystko w swoim niezwykłym tryptyku: „Tunel” (1948) – „O bohaterach i grobach” (1961) – „Abaddon – Anioł Zagłady”? Pisarz tworzący z autentycznej potrzeby zabrania głosu, pisarz świadomy ukończenia swego dzieła. Twórca totalny, człowiek niezwykły. Nikt inny nie byłby zdolny tak pisać.

Twórczość Sabato ewoluuje. Sięgając po jego kolejne, chronologicznie ukazujące się powieści, wyraźnie widać zmiany, nie w stylu, który od początku zdaje się być dojrzałym i w pełni ukształtowanym głosem autora, ale w formie przekazu i skali przedsięwzięcia. „Abaddon – Anioł Zagłady” kontynuuje pewne myśli i wątki z wcześniejszych powieści. Realia powieściowe przenikają się z przeszłymi zdarzeniami, jak historie z prawdziwego życia. W książce pojawiają się bohaterowie poprzednich opowieści, jeśli nie ciałem, to duchem – mówi się o nich, odciskają swe piętno, trwają w świadomości innych. Sabato analizuje ich powstanie, kreację fabuł, swoją rolę w tym procesie. Bowiem „Abaddon – Anioł Zagłady” to powieść silnie autotematyczna. Sam Sabato jest swoim bohaterem, i to nie jednym.

Jedność w różnorodności, pełnia w poszczególnych elementach – autor znacznie zbliżył się w tym tekście do swojej idei powieści totalnej. Literatura imitująca złożoność rzeczywistości.

W tym tyglu wątków, postaci i argumentów otrzymujemy kolejną porcję błyskotliwie przewrotnych i intrygujących przemyśleń. Autor – z diaboliczną wprost łatwością – manipuluje czytelnikami, drwi i pokpiwa z bliskich nam wszystkim schematów myślowych, konsekwentnie podważa powszechnie akceptowalne poglądy czy „fakty”. Fabuła, choć gruntownie przemyślana i spójna, wydawać się może z początku chaotyczna i zagmatwana. Mnogość poruszanych kwestii, sekwencje różnorodnych monologów, tłumy bohaterów przewijające się na kartach tej powieści wymagają pełnej uwagi. Ale ten wysiłek zostaje sowicie nagrodzony. W zamian autor obdarza nas swoim zaufaniem. Prowadzi w mroczne labirynty zwątpienia, zmusza do zadawania fundamentalnych pytań, inspiruje do myślenia. Jego Buenos Aires mieści cały makrokosmos człowieczeństwa. (Bez)sens istnienia, śmierć i narodziny, nadzieja pokładana w religiach, obecność istot wyższych, wiara w postęp naukowy, miejsce i rola sztuki, przemijanie, cierpienie, zło i dobro – Sabato to czystej krwi intelektualista, nie próbujący na siłę pogłębiać swoich tekstów. To jego teksty powstały w konkretnym celu – by mówić o rzeczach ważnych. Jego przeraźliwie samotni, szaleni, tragiczni, schwytani w sidła namiętności i przeznaczenia bohaterowie są swoistą żywą tkanką w służbie idei. Ich namacalność i siła, z jaką do nas przemawiają, pozwala nie tylko zrozumieć świat pisarza, ale i odczuć jego najgłębsze lęki. Ta proza obejmuje w posiadanie nasze dusze. Kto jest gotowy na takie wyzwanie?

 

Powieść „Abaddon – Anioł Zagłady” wieńczy dzieło. Warto przed jej lekturą zapoznać się z dwoma poprzednimi tytułami z dorobku autora. Bez stopniowego zanurzania się w mroczny, apokaliptyczny świat Sabato, „Abaddon” może okazać się karkołomnym skokiem w nieznaną głębinę, gdzie nie widać  dna ani brzegu. Tym bardziej warto zanurzyć się w jego prozie, by dotrzeć do tej powieści. Zapewne jej pełne poznanie wymagać będzie licznych powrotów i ciągłych analiz. Ale w tym przecież tkwi siła literatury wybitnej: generuje nowe sensy, pozwala odkrywać się wciąż na nowo.

 

Ernesto Sabato, Abaddon – Anioł Zagłady, SIW Znak, 2011

***

Książka trafiła do mnie dzięki uprzejmości SIW Znak

Reklamy

26 thoughts on “Ernesto Sábato, ABADDON – ANIOŁ ZAGŁADY

    • .::Zacofany w lekturze::.
      A to czemu nie kręcą? Czyta się wyśmienicie i wymaga inteligentnego odbiorcy – moim zdaniem to coś dla Ciebie :)

      Ależ Cię wymęczyła ta Austen (tym razem?)! Z chęcią bym sobie ją teraz przypomniała, by z Tobą podyskutować. Ale na to potrzeba czasu, więc byś musiał jeszcze się wstrzymać z notką ;)

      • Mroczne labirynty zwątpienia to nie dla mnie, ja się gubię nawet w przejściu podziemnym pod Dworcem Centralnym. Ale dzięki za pochwałę mojej inteligencji:) Austen mnie nie męczyła, to ja ją męczyłem, po pięć stron dziennie w porywach (z braku czasu, niestety). A dyskutować możesz nawet pod starą notką:P

        • Niby można, niby tak. Ale rzadko się zdarza ;P

          Czasem dobrze jest się zgubić – można wówczas w takich nowo odkrytych miejscach odnaleźć zaskakujące rzeczy ;)

            • Teren do zagubienia należy zatem roztropnie dobierać pod kątem przyszłych „odkryć” ;)

              Zabijania nie brałam jeszcze pod uwagę! Wystarczy nie odwracać się do jego prozy plecami na początek :P Trochę się obawiam, że nieopatrznie zniechęciłam, ale naprawdę warto dać Sabato szansę.

                • W to akurat nie uwierzę :P Ale mogłam położyć nacisk nie tam, gdzie trzeba. Może się wydawać, że Sabato przytłacza ciężarem wywodów, ale tak nie jest. To tylko moja specjalność ;)

                  • Nie rób sobie wyrzutów, ja reaguję alergicznie na pewne typy literatury, bo w gruncie rzeczy gust mam prosty. A już przeraźliwie samotnych bohaterów to nie znoszę:) Tak jak powiedziałem, jeśli gdzieś dostanę, to chociaż przekartkuję z ciekawości.

    • Mówisz i masz: musisz zacząć znajomość z Sabato od „Tunelu” po prostu. Krótkie (tak na próbę), całkowicie osadzone w realiach argentyńskich, bardzo porządnie uporządkowane chronologicznie. Jak to opowieść mordercy o własnej zbrodni ;) A jaki cudny obrazek poglądowy na psychoanalityków przy okazji się trafia! Namolna jestem, wiem, ale szkoda nie poznać TAKIEJ prozy.

      • O rany. Użyj jeszcze raz słowa psychoanalityk, to się zniechęcę raz na zawsze. Nigdy, zachęcając mnie do przeczytania czegokolwiek, nie sugeruj, że ma to cokolwiek wspólnego z psychoanalizą, Freudami, Jungami itepe:)) A używając wyświechtanego blogosferciowego zwrotu: wpisałem sobie Sabbato na listę:P Namolność wybaczam, pamiętając własne wysiłki nawrócenia Cię na Szwaję:D

    • Niewygodnie tu z tymi ograniczeniami w komentarzach:( Czasy to były przedwieczne, a książka to taki buch historyczny o edukacji i kulturze we Francji karolińskiej. W księgarni 85, po dwóch latach na Koszykach po 18:P

      • Ustawione jest na maksimum czyli 10 poziomów dialogowych. Widać wordpress stawia na zwięzłość w dyskusjach ;)

        Koszyki – trochę za daleko jak dla mnie, więc nie będę Ci tam wchodzić w paradę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s