Leena Lander ROZKAZ

Sfatygowana, niegdyś biała wstążka, troskliwie umieszczona w tajnym schowku dziadka: tekturowym pudełku firmy Oy Kellotuonti Ab schowanym na półce w alkowie, zaraz za książkami o wilkach. Ukryta niczym drogocenny skarb przed ciekawskim wzrokiem postronnych. Tak zaczyna się historia o bestiach, tych najprawdziwszych. I tak kończy się opowieść o bohaterstwie, tym najtrudniejszym.

W roku 1917, korzystając ze sprzyjających nastrojów politycznych w ogarniętej bolszewicką rewolucją Rosji, Finlandia proklamuje swą niepodległość. Jeszcze tej samej zimy nieokrzepłe państwo fińskie musi stawić czoła rozgorzałej na dobre wojnie domowej: Biała Gwardia, dowodzona i zasilana przez zawodowych wojskowych, brutalnie rozprawia się z rewolucją proletariacką skupioną w Czerwonej Gwardii, w której szeregach nie brakuje kobiet. Krwawe porachunki klas uciśnionych z dotychczasowymi ciemiężcami nie dorównują bezwzględnemu terrorowi sprawnej maszyny wojennej zawodowców. Wojna toczy się nie tylko na froncie, ale i na tyłach, gdzie nie brak egzekucji, gwałtów, zastraszenia, głodu, nędzy i bezkarnej przemocy.

W swojej powieści Leena Lander pisze o człowieczeństwie: sponiewieranym, atakowanym i poddanym niełatwym próbom. Ekstremalna sytuacja wojny domowej jest tylko katalizatorem okoliczności, które wymuszają na ludziach trudne decyzje i konfrontację z samym sobą. Jest przydatną scenografią pozwalającą umiejscowić zdarzenia w czasie i miejscu. Ale dramat trójki głównych bohaterów rozgrywa się przede wszystkim w nich samych (kim są – kim muszą być – kim chcą być?). Autorka nie szafuje opisami i oszczędnie dawkuje słowa. Przeplata akcję tylko niezbędnymi retrospekcjami, pozwalającymi stopniowo zajrzeć za zasłonę masek postaci. Toczy się wielka gra. Na życie i na śmierć. I na słowa. Choć nie wszyscy są jej równie świadomi. Pomimo całej ascetyczności i pozornej szorstkości tekstu, opowieść Lander aż kipi od namiętności, jest emocjonująca i dynamiczna. Przypomina świetnie rozegraną sztukę teatralną.

Rozkaz” Leeny Lander to przeprowadzony z wyjątkową mocą, porywający dramat psychologiczny. Pełen zaskakujących odkryć, zwodniczej mieszanki ludzkiego autentyzmu i wyrachowania oraz znaczących dialogów. Pisarka zdołała wykreować minimalnym kosztem atmosferę zagrożenia, osamotnienia, zagubienia i strachu. Niemałą rolę odgrywa tutaj wczesnowiosenny, chłodny krajobraz fińskich wybrzeży oraz odosobniony szpital dla psychicznie chorych, którego niejasna i tragiczna historia dodaje całości nieuchwytnego wymiaru szaleństwa. Dodatkowo oryginalnie przywoływane w tekście analogie zachowań ludzkich i wilczych, uczyniły z tej historii opowieść uniwersalną i wieloznaczną. Gdzie są prawdziwe bestie? I czy na pewno przychodzą po nas z lasu?

Leena Lander, Rozkaz, Wydawnictwo Kojro, 2006

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kojro

Reklamy

6 thoughts on “Leena Lander ROZKAZ

  1. Też zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Zaskoczyła mnie swoją głębią, interesującymi dialogami, które zawsze były znaczące, nigdy nie pełniły roli zapchajdziury w tekście. Wspaniałe portrety nietuzinkowych ludzi.

    • .::Kornwalio::.
      Wyjątkowa i mocna proza w dość niepozornej szacie, prawda? :)

      Zajrzałam sobie do Twojej notki i chyba bym polemizowała ze stwierdzeniem, że wydarzenia na wyspie nie są najistotniejsze w tej książce. Dla fabuły jednak były – to był punkt zwrotny, uświadomienie sobie granic czynionego okrucieństwa, dojrzenie człowieczeństwa w drugim człowieku. Na przekór wszystkiemu. Gdyby nie ten jeden szczególny moment na wyspie (staram się unikać spojlerów, stąd takie kluczenie), wszystkie następne zdarzenia byłyby pewnie inne. Inne byłyby zasady gry. Przewrotne było w epizodzie wyspiarskim nawet to, że sędzia doszukiwał się tam wyjątkowo zwyrodniałego występku jako powodu milczenia obojga. Podczas gdy bardziej potrzebował właśnie nadziei i wiary w ludzi i w ich humanitaryzm czyli wersji prawdziwej.

      Mam nadzieję, że więcej powieści Lander doczeka się w Polsce wydania. Póki co trzeba upolować „Niech się rozpęta burza” i cieszyć się drobiazgami :)

      • Napisałam tak, ponieważ, okładka sugerowała, że zdarzyło się tam coś w stylu kryminałów albo love story, podczas gdy prawda umiejscawia tę książkę na półce prozy psychologicznej, a nie czytadał dla relaksu :) Tak, wydaje się niepozorna, ale już na stałe zagości w mojej biblioteczce i nie zdziwiłabym się, gdybym za x lat chciała ją powtórzyć :)

        • Szczerze mówiąc, to ja nie wiem, co ta okładka sugeruje :D
          Ale książka zdecydowanie zasługuje na większą uwagę. I autorka ma u mnie teraz wielki kredyt zaufania.

    • .::Pablo::.
      Finlandia niby tuż za rogiem, a jej historia okazała się zupełnie mi nieznana. Choć jak napisałam, wojna jest tutaj zaledwie tłem, to dla autorki ważne było przywołanie jej w powieści również ze względu na jej autobiograficzne znaczenie. Takie lokalne zaszłości, których echo pobrzmiewa w historiach rodzinnych.

      Cieszę się, że kogoś zaraziłam moim entuzjazmem :) Czyta się „Rozkaz” z napięciem, jak najlepszą sensację, choć akcję można by streścić w kilku zdaniach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s