Irena Matuszkiewicz SZEPTY

Niezbyt udane spotkania z polską prozą kobiecą (czyli pisaną dla kobiet: K. Grochola, M. Szwaja) obrodziły gorzkim owocem: podejrzliwością, sceptycyzmem i uprzedzeniami. Że jednak wszelkie generalizacje są krzywdzące i niesłuszne, a za twórczością Ireny Matuszkiewicz wstawiło się kilka osób, których gusta literackie poważam, odrzuciłam owe pesymistyczne rokowania i zaczytałam się w „Szeptach”. Okazało się przy tym, iż lekka, obyczajowa historia może traktować o sprawach poważnych, ciepło bijące z tekstu nie musi oznaczać mdłej słodkości, a bohaterów podsuwanych nam, choćby i w hurtowych ilościach, charakteryzować może prawda psychologiczna i indywidualizm. Zatem można? Można.

Jeszcze tylko parę wiosen
Jeszcze parę przygód z losem
i kłopotów będzie mniej
Ach, cierpliwość tylko miej

Wesołe jest życie staruszka
Wesołe jak piosnka jest ta
Gdzie stąpnie, zakwita mu dróżka
I świat doń się śmieje: ha ha
Gdzie stąpnie, zakwita mu dróżka
I świat doń się śmieje: ha ha*

Literatura od dawien dawna gustuje w bohaterkach młodych, niewinnych, naiwnie i entuzjastycznie wchodzących w dorosłość. Od pewnego czasu dołączyły do nich panie dość dojrzałe, po przejściach, na zakrętach życia, odważnie wcielające w czyn potrzebę zmian po nieudanych wyborach lat dziewczęcych. Kobiece życie ma jednak jeszcze ciąg dalszy, o którym literatura zazwyczaj milczy, bądź zamyka w złotej klatce schematów: nieszkodliwej starszej dziwaczki czy też kochanej babuni. A przecież starość przybiera tak samo wiele scenariuszy, jak młodość i dorosłość. I wcale nie musi być niewygodnym, spychanym na margines świadomości problemem – ten etap zależy od nas w równej mierze co całe życie, daje nowe możliwości i okazje, otwiera zupełnie nieznane drzwi. Przypomina o tym książka Ireny Matuszkiewicz, która w sposób lekki i ciekawy ukazuje jesień życia. Bo to powieść o dziewczętach, które nosimy w sobie, i które zawsze będą w nas obecne, bez względu na metrykalny wiek. Dojrzałość to termin bardzo umowny przecież.

Alebabki to towarzyska, ostro wyselekcjonowana grupa mocno dojrzałych pań, gdzie średnia wieku plasuje się w okolicach siedemdziesiątki. Nie są to jednak damy, które z nudów, tudzież frustracji prześladują okoliczną młodzież, napastują lokalne władze czy też pomstują pod nosem na czym ten świat stoi. Panie te wolą swój czas poświęcać na seanse filmowe, różnorakie wykłady, zajęcia językowe, a także spotkania we własnym gronie, gdzie karty i dobry trunek (najlepiej domowej roboty) są obowiązkowym punktem programu. Ich przyjaźń nie sięga czasów mitycznych, co więcej różnią się wiekiem, sytuacją rodzinną, poglądami i usposobieniem. Mimo wszystko potrafią stworzyć coś nowego i cennego: wspólną więź opartą na zrozumieniu.

Jednak książka nie jest pochwałą życia na emeryturze, ale ciekawie zarysowanym obrazem złożonej i burzliwej relacji między dojrzałymi kobietami: matką (Funia) i córką (Daniela). Ich wzajemne stosunki zabarwione są licznymi pretensjami i przemilczanymi oskarżeniami. Kto zawinił, czym i kiedy? Funia hojnie dzieli się ze światem wspomnieniami w swoim wiekopomnym dziele – zatytułowanym jakże wymownie – „Moje bardzo smutne i dramatyczne życie”. Daniela otrzymuje prawo głosu dopiero pod koniec powieści. Taka wolta narracyjna jest pomysłowo uzasadniona i zaskakująco dopełnia całą sytuację. I choć problemy nękające rodzinę bohaterek są materiałem poważnym i niełatwym do osądu, to autorce udaje się nie popaść w przesadny dramatyzm.

Szepty” Ireny Matuszkiewicz okazały się lekturą wciągającą, sprawnie napisaną i mądrą. Nie brak w niej humoru i dystansu do świata, ale i uproszczeń fabularnych, nie rzutujących jednak znacząco na wymowę całej historii. Autorka przekonuje nas, że starość, sama w sobie, nie jest problemem. To człowiek wnosi w ten etap życia swój bagaż doświadczeń, przewin i trosk. Przeszłość nie opuszcza człowieka do końca, więc warto zadbać, by nie zatruwała naszej teraźniejszości, na jakimkolwiek etapie życia się znajdujemy. Bo to od nas zależy, jakiej starości się doczekamy – może wcale nie zauważymy jej nadejścia?

*Jeremi Przybora

Irena Matuszkiewicz, Szepty, Prószyński i S-ka, 2011

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka

Reklamy

21 thoughts on “Irena Matuszkiewicz SZEPTY

    • .::Zacofany w lekturze::.
      Zawsze warto dać pisarzowi drugą szansę – ja przeczytałam aż trzy książki o klubie mało zużytych pochłaniaczy prozacu! ;)

      „Szepty” to na razie jedyna książka tej autorki, jaką czytałam (ale mam jeszcze dwie w zanadrzu), więc też nie mam pojęcia czy jest lepsza bądź gorsza od pozostałych w jej dorobku. Jako lekka, obyczajowa opowieść o kobiecych relacjach i problemach wypadła zaskakująco dobrze. Nie trywializuje wszystkiego i nie sprowadza świata do czarno-białego schematu. Chociaż może tego oczekuje część czytelników?

  1. Tak się cieszę, że masz o niej dobre zdanie, bo właśnie sobie ją kupiłam i niedługo, jak tylko egzaminy zaliczę, będę czytać. Już się nie mogę doczekać

    • .::Kasia.eire::.
      Cieszę się, że mogłam Cię ucieszyć :)
      Wiem, że czytałaś już książki Matuszkiewicz, bo polecałaś ją u siebie (nadal nie upolowałam „Nie zabijać pająków” niestety), więc myślę, że i ta historia Cię nie zawiedzie. Zagadką jest człowiek, a nie zdarzenia tym razem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s