Ekshibicjonizm (nie)kontrolowany

WSPOMNIEŃ CZAR

Pamiętam czasy, gdy wypożyczałam książki z biblioteki, ponieważ wychowawczyni wymagała tego od naszej niesfornej klasy. Zasadniczo chodziło jej o czytanie jak sądzę, ale dla nas liczyła się ilość stempelków wybitych na karcie. I ten dreszczyk emocji: czy pani bibliotekarka bądź nauczycielka zapytają podstępnie, czy nam się książka podobała lub, co gorsze, dlaczego! Cóż za hazardzistka we mnie drzemała, prawda? Moja rodzina zaś pamięta (i regularnie wspomina ten czas z sentymentem) mą niekłamaną radość, gdy wróciłam pewnego razu z biblioteki, po tym jak pod groźbą kary odniosłam przetrzymane książki. Oznajmiłam im wówczas z dumą, iż przez kolejne dwa miesiące NIE MUSZĘ już wypożyczać. Biedne, naiwne panie bibliotekarki sądziły, że tym zawieszeniem ukarzą i wychowają niegrzeczną ośmiolatkę. Miłe złego początki.

Zapowiadał się zatem w rodzinie przyszły wtórny analfabeta. Co prawda czytałam wymagane lektury szkolne. Miałam też swoje ukochane „Bajki samograjki” Brzechwy czy „Dzikie łabędzie” Andersena, ale niewiele więcej mnie interesowało w tym temacie. Aż trafiłam na „Doktora Dolittle” Loftinga, „Dzieci z Bullerbyn” Lindgren (może coś jeszcze?) i stało się: zażyczyłam sobie na prezent książki, a dokładnie przygody „Pippi Pończoszanki”! Zły czar prysł, choć rodzice nie zdawali sobie tak naprawdę sprawy, co to oznacza w moim przypadku. Świadomi przyszłych zdarzeń, prawdopodobnie zdusiliby ten niewinnie zapowiadający się kaprys w zarodku.

Dziś na biblioteki nie mam czasu. Każda przyniesiona stamtąd książka zabierałaby czas tytułowi, który już stoi na mojej półce. A jest tych tytułów około dwóch tysięcy. Z czego nawet połowy nie przeczytałam jeszcze. Wycieczka po moich półkach musi więc potrwać chwilę: zaparzcie kubek herbaty (choć może kawa byłaby lepsza, dla tych którzy chcą dotrwać do końca), nastawcie długogrającą płytę i usiądźcie wygodnie. Zapraszam Was w miejsca, gdzie dociera tylko kurz…

KWATERA GŁÓWNA

Bywa tak, że kolekcjonerzy ukrywają swoje cenne skarby. Zamykają je w sejfach, strzeżonych piwnicach i atomowych schronach. Bywają jednak i tacy ekshibicjoniści, którzy wystawiają wszystko co najlepsze na widok publiczny. Z książkami nie można inaczej. Choć pstrokacizna okładek potrafi zburzyć wszelkie estetyczne koncepcje wnętrz. Przykładem niech będzie panorama kwatery głównej moich zbiorów.

Eksponat na przodzie to pozostałość starszej wystawy.

Na lewo – literatura zagraniczna. Głównie beletrystyka. Środek to ziemia niczyja ze specjalnie wydzieloną przestrzenią na kryminały (NA środkowym regale) i kilka serii wydawniczych poniżej. Po prawej stronie Szanowna Wycieczka dostrzec może znajome grzbiety biografii, literatury polskiej oraz dziecięco-młodzieżowej. Przynajmniej dawnymi czasy panował tutaj określony ład – obecnie upychanie kolejnych tomów nie ma nic wspólnego z logiką czy też estetyką. Liczy się efektywność i zaradność.

Mam zdjęcia poszczególnych półek (po dwie), rzędów przednich i tylnych – coś około dwudziestu fotek. Jest to jednak wycieczka fakultatywna, więc poczekam czy zbierze się grupa odpowiednio zdeterminowanych i chętnych. Nie będzie lekko, bo pewnie znowu się rozpiszę.

FILIE LOKALNE

Trzyczęściowa regało-ścianka to nie wszystko. Nie sprostała moim potrzebom i biblioteczka rozpełzła się po lokalnych przestrzeniach drobnych.

Na osobne miejsce zasłużyła sobie poezja. Przez sentyment pewnie. Czytywałam jej w młodości sporo. I Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, i Broniewskiego, i Marjańskiej, i Lechonia, i Staffa, i Stachury, i Twardowskiego, i Baczyńskiego, i Gałczyńskiego. Ale przede wszystkim Tuwima. Tuwima nadal odwiedzam, zgłębiam i podziwiam. Przerodziła się ta młodzieńcza fascynacja w wieloletnią miłość. Poluję na jego zapomnianą twórczość, pozycje biograficzne i wszystko co z nim związane. Dorobiłam się nawet kilku przedwojennych wydań jego wierszy. Małe radości.

Trudno mi dziś oddzielić zainteresowanie tym poetą od jego epoki czyli głównie międzywojnia. Czy to dla niego czytam o tym okresie, czy też jego twórczość stała się dla mnie synonimem czasów? Któż to wie. Plątanina wspomnień i znaczeń. Ale specjalna miejscówka Tuwima w moich zbiorach musiała się znaleźć. Jak u Fadiman polarnicy, u mnie magik polskiego języka.

 

Osobna półka dla książek Agathy Christie wzięła się z bardziej prozaicznych przyczyn. Regalik jest stary i mały, ale nadal służy,  więc musiałam znaleźć do niego drobne wydania. A przy takiej ilości tytułów jednego autora – gdziekolwiek by tego zbioru nie postawić, tworzyłby półkę tematyczną. Nie moja wina, lecz dzielnie to znoszę. A nawet się chwalę.

Ostatnim punktem programu tej wycieczki jest komoda. Służyła dzielnie pod telewizor. Ale gdy ten udał się na wczasy, obsiadły ją najnowsze nabytki. Służy również za poczekalnię dla książek przeczytanych, ale nie odnotowanych na blogu (dziwnym trafem „Opętanie” Byatt zawsze ustępuje kolejki innym tytułom).

Nie ma tutaj żadnego ładu, choć ciągle obiecuję sobie, że w końcu zreorganizuję regały, by tam upchnąć nowych przybyszy. Póki co: stosy rosną w górę beztrosko. Dzienniki obok fantastyki. Reportaże z sensacją. Może zew wiosennych porządków coś tutaj poradzi. Choć wolałabym zignorować taki zew, w duchu radosnego lenistwa ;)

Ciąg dalszy nastąpi, jeśli znajdą się chętni zajrzeć w kąty i ciemne zakamarki mych regałów.

A tymczasem, by zabawa na mnie nie umarła, wybieram kolejne „ofiary”. Chciałabym bardzo zobaczyć biblioteczki:

Mam nadzieję, że przyłączycie się do zabawy, bo jestem niezmiernie ciekawa Waszych książkowych przestrzeni.

Advertisements

60 thoughts on “Ekshibicjonizm (nie)kontrolowany

    • .::Pablo::.
      Już od pewnego czasu się zastanawiam, ile z tego uda mi się faktycznie przeczytać. Kiedyś przyjemnie było mieć wybór, kilka(naście) oczekujących pod ręka tytułów – w takim rozmiarze to już pewne brzemię. Ciężki mój los ;)

  1. Fascynujące! Przeogromny, rewelacyjny zbiór. Zazdrość mnie drąży:) Serdeczności.
    P.S. Bałagan jest super. Nie zmieniaj tego, półki stracą swój urok :)

    • .::The_book::.
      Tak po prawdzie, to nie mam już sił porządkować takich ilości, więc pewnie nic nie grozi temu „artystycznemu nieładowi” :) Sama siebie tym straszę – tak dla zasady.

    • .::Ultramaryna::.
      Tak sobie myślę, że każdego zachłannego czytelnika to czeka. Więc uwaga na to, czego sobie życzysz – takie nieprzeczytane ilości książek wpatrujące się każdego dnia w człowieka, potrafią zniszczyć najtwardszą psychikę! :P

  2. Zapisuję się na wycieczkę fakultatywną… Mam nadzieję, że obejrzymy też dokładniej przy jej okazji pozostałości poprzedniej wystawy. :)

    Piękne zbiory!

    • .::Ysabell::.

      Poprzednia wystawa zwija się dość wcześnie rano, wraz z przesuwającymi się plamami słońca, wpadającymi przez oszklone drzwi. Czasem takie leniwe niedobitki jeszcze się gdzieś w pobliżu pokładają. Nic nie obiecuję zatem, ale kto wie, co nas czeka na tej dzikiej wyprawie :P

    • .::Paula::.
      Na regałach może być niewygodnie – kurz i rozespane kocie cielska. Polecam raczej jakieś wygodniejsze rejony, jak fotele i sofy ;)

  3. Wiedziałam, że wypuszczę z butelki dżinna, ale nie przypuszczałam, że będzie to dżinn tak wielki i tłusty:). A do tego odżywiany karmą najwyższej jakości:).
    Piszę się koniecznie na wycieczkę fakulatywną.
    Podoba mi się też, że sie tak rozpisałaś:). Ale o swojej pasji można przecież w nieskończonosć:).

    • .::Iza::.
      Oj, można tak długo. Zwłaszcza, że z wieloma książkami/autorami wiążą się jakieś historie.
      I podziękować Ci muszę, ponieważ przy okazji zrobiłam zdjęcia tylnych rzędów (to co widać, to zaledwie połowa zbiorów, ta zewnętrzna) – nie będę musiała już przewracać wszystkiego w poszukiwaniu zaginionego tytułu. Jakbym dostała mapę do własnej biblioteczki! :D

  4. Opaaaaaad szczęki aż do sąsiadów piętro niżej! Chcę u Ciebie zamieszkać :D I tak, zgłaszam się do wycieczki fakultatywnej! Oj, chciałabym mieć jakiś porządny regał, najlepiej taki, jak Twój.

    • .::Kornwalia::.
      Ależ trafiłaś! Z tymi regalami było mnóstwo przejść, ponieważ ja chciałam mieć regały drewniane, szerokie, bez ścianek bocznych i tylnych. Czyli takie, które zarwałyby się przy połowie tego obciążenia, które te zmuszone są dźwigać :) Pomstowałam i darłam szaty, aż w końcu ‚zgodziłam się’ na te – usztywniane dodatkową pionową ścianką. Znoszą wszystko. I nie wygięły się ani o milimetr. Solidne regały to jednak świetna inwestycja. Prawie tak dobra, jak książki ;P

    • .::Jabłuszko::.
      Serdecznie witam i dziękuję :)
      W sumie nie poczytuję sobie tej biblioteczki jako wielkiego osiągnięcia. Ale może kiedyś przeczytam to wszystko, a to już byłoby coś ;)

  5. O, maiooffka chce mnie zaktywizować :) chętnie się do zabawy przyłączę, ale za jakiś tydzień lub dwa, bowiem w tej chwili mam dostęp tylko do filii krakowskiej, która jest mniej niż skromna. Moja kwatera główna została w Rzeszowie, w domu, więc jak się tam zabłąkam to strzelę kilka zdjęć. Choć moja biblioteczka jest dużo, dużo mniejsza niż Twoja i dużo bardziej chaotyczna. Twój księgozbiór natomiast zapiera dech, naprawdę. Zapisuję się oczywiście też na wycieczkę fakultatywną. :)

    Co do odmiany: „Nai” jak najbardziej. A w wołaczu – „Naiu” ;)

    • .::Naiu :) ::.
      Termin wycieczki po Twojej biblioteczce zależy całkowicie od Ciebie. Będę wyczekiwać :)

      Dziękuję za potwierdzenie przypuszczeń co do odmiany. Pewnie jest na to jakaś zasada, ale moja realna edukacja z języka polskiego zakończyła się na piątej klasie podstawówki. Reszta jest milczeniem ;)

      • Ale z tą odmianą sprawa wcale nie jest taka oczywista :) takie twory jak nicki rządzą się swoimi prawami, ja sobie za zasadę przyjęłam po prostu, że mój będzie odmieniał się tak jak imię – Ania, stąd „Naiu” a nie „Naio”. Pozdrawiam ciepło :)

  6. No to pięknie! Czytam ci ja, czytam, zachwycam się Twoim księgozbiorem, z przyjemnością odnajduję znajome mi tytuły,a tu taka niespodzianka na końcu! Parafrazując Machulskiego: Ładnie żeś mnie urządziła, Siostro!;)))))
    Czuję się nieco zakłopotana prośbą, ale co tam, dla Ciebie się obnażę i zbiory pokażę;)

    • .::Czytanki Anki::.
      Oj, nic na siłę! Jestem bardzo ciekawa, ale uszanuję wszelkie decyzje. Przyjemność ma być po obu stronach :)

      Zrobiłam szybki rachunek i chyba nie wróżysz mi zbyt długiego życia :P Tych zapasów wystarczy na mniej więcej 15 lat. Chyba, że po czterdziestce stracę wzrok i faktycznie nic mi po książkach wtedy :D

  7. Woooow! Aż mi dech zaparło z wrażenia! Nie jestem w stanie powiedzieć nic sensownego, poza tym, że zazdroszczę Ci okrutnie ;).

    • .::Maya::.
      Dzięki :)
      Sama zazdroszczę innym biblioteczek, jak tylko wypatrzę w nich coś ciekawego. Ale jednak obecnie usilnie próbuję obkurczyć moje zbiory. Przedobrzyłam ;)

  8. Kolejny księgozbiór, który mnie zahipnotyzował!!!
    Wiele razy wracałam do Twojego fotoreportażu i na pewno jeszcze wielokrotnie tu jeszcze zajrzę.
    Na wycieczkę fakultatywną zapisuję się obydwiema rękami!
    Bardzo jestem ciekawa, jak przedstawia się współpraca kocio-literacka? Czy książki nie są niekiedy wykorzystywane do ostrzenia pazurków, a regał do kaskaderskich ewolucji?
    U nas odnotowano obgryzienie słowników na dolnej półce w fazie szczenięcej i na tym na szczęście koniec. :)
    Poza miłością do czytania łączy nas kolor ścian w pokoju. U nas jest prawie identyczny.
    Dzięki za ucztę duchową, jaką zgotowały mi Twoje zbiory!

    • .::Lirael::.
      Był przypadek ostrzenia pazurków – a jakże! Ale to w młodości, tylko u Tosi i szybko minęło. Były też próby moszczenia się na książkach, zrzucania luźno ustawionych tomów i ogólnego panoszenia się na regałach. Wszystko się skończyło, gdy na półkach zabrakło miejsca dla Tosi. Obecnie kontakty kocio-literackie to spacerki po szczytowych rzędach książek. Ale coś z życia im się należy przecież ;)

  9. Kochana! Ja Ci życzę jak najlepiej – żyj, jak długo zechcesz;) Weź pod uwagę, że za 15 lat może nie być już książek w wersji papierowej:)))) Choć mam nadzieję, że tak nie będzie. W razie utraty wzroku – są audiobooki;)

    • .::Czytanki Anki::.
      :) Obym nie została skazana na audiobooki jednak. Może sobie inne hobby znajdę – dzierganie sweterków dla kotów czy coś :P

  10. Dziekuje za oprowadzenie po prywatnych zbiorach:) Uwielbiam takie bookporno. Jezeli odwiedzam znajomych w realu to tez zwykle rzucam okiem na ich zbiory. Zawsze mozna znalezc cos interesujacego na co warto zwrocic uwage. Czekam na wiecej szczegolow.
    Moja polka z Agatha Christie jest prawie identyczna.
    Pozdrawiam i pozwole sobie zagladac czesciej:)

    • .::Bookfa::.
      Witam serdecznie :)
      Zaskoczyło mnie właśnie, że Twojego bloga nie mam w wizytowniku (zaraz to naprawię), ponieważ odwiedzam Cię czasem. Nie tylko dla muzyki ;)

      Przeglądanie cudzych regałów z książkami to dla mnie również czysta przyjemność. A gdy poszczególne tytuły można sobie jeszcze wysunąć z rządka, obejrzeć i podczytać – świat przestaje istnieć.

        • Bookfa, z niewiadomych przyczyn jeden Twój komentarz automatycznie został wrzucony do kosza przez antyspamowy program. Przepraszam w imieniu niegrzecznej aplikacji ;)

          Nie wiedziałam, że muzyka u Ciebie to produkt szwedzki. Ale już potrafię ją zanucić :)

  11. Przyjmij wyrazy zawiści ;-) (jak rzekłby tata Borejko). A tak poważniej: nie wiem, czy bardziej zazdroszczę Ci tak pięknych zbiorów, czy tego, że masz na nie miejsce… chyba jednak bardziej tego drugiego. A najbardziej… tej uroczej istotki w rogu pierwszego zdjęcia ;-)

    • .::Eireann::.
      Wyrazy zawiści przyjęte ;)
      Brak miejsca to zmora każdego chomika-kolekcjonera. Zawsze powtarzam, że powinni dodawać regały gratis przy większych zamówieniach w księgarniach.

      PS. Jak na mój gust, Zuzek już dawno wyrósł ze świata „istotek” ;P

  12. Uwielbiam takie wycieczki :). I oczywiscie zapisuje sie na wszystkie mozliwe wersje sciezek fakultatwnych. A teraz zdaje sie powinnam zaczac wyznaczac szlak wyprawy po wlasnych zbiorach.Dzieki za zaproszenie do zabawy, odpowiednia notka ukaże sie u mnie jak tylko zakoncze zmudne przygotowania do usystematyzowania ekspozycji i jej opisu ;)

  13. A ja się tak nie bawię, przepadł mi komentarz gdzieś, a wiem, że na pewno tu pisałam, bo się zapatrzyłam na tego Pana w kapeluszu na górze. Jej, a może tak się zagapiłam, ze nie wcisnęłam opublikuj i sobie poszłam?
    W każdym razie fajnie mi się oglądało twoje książeczki, uwielbiam takie podglądactwo. U mnie też już pierwsza część zamieszczona, a w kolejnych dniach wiecej

    • .::Kasia.eire::.
      Pan w kapeluszu to o Pablo? Taka ozdoba naszych czytelniczych blogów – rozprasza i dezorganizuje i nic się na to nie poradzi ;) :P
      Skoro zdjęcia są, to idę oglądać.

  14. Jej, powinnam to pokazać mojemu tacie- zawsze prawie mdleje kiedy widzi paczkę z nowymi książkami, a raz nawet próbował wynieść kilka przeczytanych do piwnicy, ale zostały szczęśliwie przytransportowane z powrotem…no, ale myślę, że wszystkich nie jest więcej niż 500, więc jeszcze trochę mi do Ciebie brakuje:)

    • .::Tanki::.
      Ależ Cię dawno nie było! Witam po przerwie :)
      Od pięciuset to już z górki – ani się obejrzysz, a zapomnisz koloru ścian w mieszkaniu zastawionym po sufit regałami ;)

  15. Wow! Robi wrażenie. Swoją drogą jestem u Ciebie chyba pierwszy raz :) i od razu mi się spodobało.

    Pamiętam, że w podstawówce też tak robiłam – jakoś w okresie 1 – 5 klasa, pożyczałam i nie czytałam ;). Miłość do książek przyszła z czasem…

    • .::Kala::.
      Bardzo mi miło powitać :)

      Na pocieszenie możemy sobie przytaczać przykłady osób, które w dzieciństwie czytały sporo, a teraz statystycznej normy przeciętnego Polaka nie mają zwyczaju wyrabiać – bo takich też znam :P

  16. Ehm, czy szanowna Pani przyjmuje jeszcze zapisy na wycieczkę fakultatywną? Bo ja też bym się chciała, psze Pani, zapisać, jeśli jeszcze są miejsca :)
    Wspaniała biblioteczka, teraz obejrzałam tak na szybko, ale będę wracać… I wiesz co, postanowiłam więcej czytać poezji, zainspirowana Twoimi półkami. A ten Tuwim… dostałam dwie grubaśne książki z jego poezją za dobre świadectwo w siódmej klasie, zaczytywałam się, po czym pożyczyłam koleżance i… przepadły. Straciłam z nią kontakt po pójściu do liceum i książek do dziś nie odzyskałam. A lubiłam bardzo jego wiersze.

    • .::Chihiro::.
      Witam serdecznie :)

      Lista wycieczkowiczów jest wciąż otwarta, tylko organizator buduje napięcie zwlekając ;)

      Przykra sytuacja z tak utraconym Tuwimem. Ale może koleżanka tak się w nim rozkochała, że trudno było jej się rozstać z jego poezją? Wolałabym tak myśleć o moich nigdy nieodzyskanych książkach…

  17. Zazdroszczę i gratuluję księgozbioru. Ja też ciągle powiększam swój dobytek, ale z moimi tomami jeszcze daleko do strachu, że za dużo lektur.

    • .::Aneta::.
      Serdecznie witam :)
      Nieokiełznany przyrost książek na półkach jest silnie związany z czasem spędzonym w czytelniczej blogosferze. Zatem lojalnie ostrzegam: BE AWARE! ;P

      Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s