Taavi Soininvaara WIRUS EBOLA W HELSINKACH

Premiera debiutanckiej powieści fińskiego pisarza Taavi Soininvaary miała miejsce już przeszło dekadę temu. Do polskich księgarni „Wirus Ebola w Helsinkach” trafił zaś zaledwie przed kilkoma miesiącami. Taka dziesięcioletnia rozbieżność wydań to w polskich warunkach żadne novum, raczej zjawisko tak naturalne jak rokrocznie odnotowywane zaskoczenie naszych drogowców „niespodziewanym atakiem zimy”. Traf chciał jednak, iż owa dekada opóźnienia przypadła na okres, który silnie wstrząsnął poczuciem bezpieczeństwa w społeczeństwach zachodnich demokracji, a zamachy terrorystyczne przestały być domeną dalekich postsowieckich republik czy też niestabilnych krajów trzeciego świata. Fundamentaliści, broń biologiczna, bazy terrorystyczne, tajne komórki, uśpieni agenci, zamachowcy samobójcy itd. – bez tych pojęć trudno byłoby zrozumieć dzisiejszą sytuację światową, codzienną prasę czy współczesną popkulturę. Z dnia na dzień każdy z nas stał się domorosłym ekspertem w tej dziedzinie.

Takim „specom” fabuła powieści Soininvaary wydać się może uproszczona i schematyczna. Nie znajdziemy w niej konfliktu międzykulturowego, zderzenia cywilizacji i sprzecznych ideowo wartości. Jest za to współczesna Finlandia, zabójczy szczep Eboli i energiczny naukowiec, Arto Ratamo, który z dnia na dzień zostaje wplątany w niebezpieczną grę, gdzie stawką jest życie jego, jego rodziny, ale i nas wszystkich, nie mających szans z bezwzględnym wirusem. Zagrożenie nie pochodzi jednak z „zewnątrz” – sprawcą całego zamieszania jest wysoko postawiony generał fińskiego wywiadu wojskowego, bez trudu lawirujący i siejący zamęt w krajowych służbach zdolnych udaremnić jego perfidny plan. Od razu uspokajam: nie zdradzam tutaj żadnej tajemnicy powieściowej – podział ról na dobrych i złych jest w tym przypadku wyraźnie zarysowany od początku, a jedynym zadaniem czytelnika jest wytrwale kibicowanie właściwej stronie. W tle całej tej historii są Helsinki, z jakże egzotycznie brzmiącymi dla polskiego ucha nazwami ulic, po których krąży ścigany wirusolog. Obrazu dopełniają agenci służb specjalnych działający z ramienia – wszędobylskiej w tej części Europy – Rosji. Zdarzenia stopniowo nabierają dynamiki, by z czasem skutecznie podnieść poziom adrenaliny czytelnika. Choć czy zaskakują?

Z tak jednoznacznym, czarno-białym światem, dość kameralną obsadą ról drugoplanowych i wartką akcją „Wirus Ebola w Helsinkach” idealnie nadawałby się jako scenariusz na hollywoodzkie kino akcji, gdzie niesłusznie zdyskredytowany ‚ostatni sprawiedliwy’ musi walczyć z całym światem, by ocalić niewinnych i zasłużyć na namiętną piękność w finale. Cóż, pod względem fabularnym autor nie popisał się ani specjalną pomysłowością rozwiązań, ani oryginalnością ujęcia. A jednak jest to przyzwoicie napisany kawałek prozy, ze stopniowo narastającym napięciem i wyrazistymi bohaterami. Niepewna, ułomna natura ludzka z dostępem do groźnych informacji musi budzić nasz niepokój, który tego typu historie skutecznie podsycają. Jako że książka ta stanowi pierwszą część cyklu (którego postacią centralną pozostaje Arto Ratamo, mierzący się z kolejnymi problemami natury kryminalnej nękającymi współczesne społeczeństwo), a autor zdobył sobie nim uznanie i popularność nie tylko wśród fińskich czytelników, to i polski miłośnik literatury sensacyjnej odnajdzie w powieści Taavi Soininvaary coś dla siebie. Zwłaszcza, że prostota i swego rodzaju niewinność (sprzed epoki 11 września 2001 roku) tej sprawnie napisanej powieści pozwalają na chwilę rozrywki, bez zagłębiania się w tak eksploatowane obecnie wątki wojenno-terrorystyczne z USA w roli głównej.

Taavi Soininvaara, Wirus Ebola w Helsinkach, Wydawnictwo Kojro, 2010

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kojro.

Reklamy

11 thoughts on “Taavi Soininvaara WIRUS EBOLA W HELSINKACH

  1. Widziałam,że Kojro wypuszcza nową książkę, ale od razu wiedziałam, że nie jest dla mnie. Dziękuję za recenzję, bo jeszcze się w tym upewniłam. Za to jestem ciekawa co napiszesz po lekturze Zabłąkania, mnie się podobało, pamiętam do teraz niektóre sceny, te w śniegu, knajpka, czy kolorowe trąbki :)

  2. .::Kornwalia::.
    Sensacja nie jest też „moim” gatunkiem, ale przyznam szczerze, że czytało się nieźle. No i Finlandia okazuje się bardzo egzotycznym tłem zdarzeń, choć taka bliska nam geograficznie.

    Jeśli podobała Ci się debiutancka powieść Soderberga, to koniecznie sięgnij po „Doktora Glasa”! Literacka perełka :)

  3. Hmmm, wygląda na to, że jestem kolejną nie-fanką sensacji, która pewnei nie sięgnie po tę książkę:(. Ale dzięki za ostrzeżenie:).

  4. .::Moniko::.
    Dziękuję, tym bardziej, że tak opornie mi to pisanie przychodzi ostatnimi czasy :)

    .::Iza::.
    Ja chyba nie miałam zamiaru „ostrzegać przed” – myślę, że ta książka nie jest gorsza od wielu innych w tej tematyce. Co więcej, dla wielbicieli gatunku może okazać się ciekawą nie-amerykańską alternatywą. Inna sprawa, że dla osób nieczułych na powaby literatury akcji taka powieść musiałaby kusić czymś więcej – i tego „czegoś” w niej nie ma :)

    Myślałam wcześniej o puszczeniu tej książki w świat, ale coś mi mówi, że zainteresowanych brak :P

  5. Od razu odrzucił mnie tytuł. Nie lubię takich prostych i oczywistych, a niestety „Wirus Ebola w Helsinkach” chcąc nie chcąc taki właśnie jest :)

    Szkoda, że nie kryje się pod tym jednak coś więcej.

    Pozdrawiam :)

  6. .::Pablo::.
    Dziękuję – jak zawsze :)
    Zdecydowanie przydałaby się opinia kogoś, kto czyta więcej literatury z tego gatunku. Na moje wrażenia trzeba bowiem brać ową poprawkę, że nie kuszą mnie tego typu historie z zasady – na styl autora narzekać specjalnie nie mogę. Dlatego zresztą chciałam książkę oddać komuś, kto sensacyjne klimaty lubi i będzie mógł dodać coś więcej w tym temacie. No trudno, nie będę na siłę wciskać ;)

    .::Claudette::.

    Zgadzam się – tytuł zdecydowanie nie działa na korzyść tej książki. Jest za oczywisty i niezbyt chwytliwy. Może nawet on sam robi autorowi dużą krzywdę na naszym rynku. I to chyba niezasłużenie, skoro nawet fanów gatunku zniechęca.

  7. Maioofka- szczerze mówiąc tytuł mnie zmylił- brzmi tak absurdalnie, że podejrzewałam jakąś groteskę- w każdym razie inne klimaty, niż oferuje książka:).
    Natomiast myślę, że jakichś miłośników sensacji dałoby się znaleźć, na podaj.net jacyś grasują np., a i w blogosferze pewnie też.

  8. .::Iza::.
    Tytuł jak i okładka są spójne i dosłowne w każdym calu :)
    Sympatyków takich klimatów na pewno nie brakuje, tylko ja nie chciałam „wypchnąć” tej książki za wszelką cenę. Sądziłam po prostu, że znajdą się zainteresowani i będzie to dla nich gratka. Muszę coś innego wytypować do losowania teraz, a głowy nie mam do takich rzeczy zupełnie.

    .::Lirael::.
    Oby bez wirusów się jednak obyło jednak! Udanej podróży życzę – Finlandia jest piękna. Z mojej tam wizyty pamiętam, że było jak na folderach tylko prawdziwie i namacalnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s