Suweniry z detoksu

 

Odwyk trwa. Rzadko już kupuję. Efekty wydają się zadowalające. I zupełnie nie rozumiem, skąd tyle tytułów na zdjęciach się znalazło. It must be magic…

 

Tym razem kosztowało mnie to trochę wysiłku, ale zgodnie z tradycją tego bloga na zdjęciu JEST kot. Próbował w trakcie sesji negocjować umowę solową, bez książek i niepotrzebnych rozpraszaczy uwagi. Skutkiem czego jest jak jest. Zapraszam do zabawy pod znamiennym tytułem: gdzie jest Zuzek?

Wszystkie tytuły wyraźnie widać, więc nie będę tym razem ich wymieniać. Jak się zapewne domyślacie: każdy mnie cieszy i jest upragniony od dawien dawna oraz każdy jeszcze sobie poczeka.

 

Ciekawa sprawa, więc napiszę, że te książki także mnie cieszą, także chcę przeczytać i także czekają na swój czas. Kota tutaj brak, więc nie zadręczajcie się, jeśli go nie widzicie. Tym samym, jeśli ktoś go widzi – niepokój jest wskazany.

Skromnie jak na dwumiesięczny urobek. Jak na mnie. Może dlatego mam muchy w nosie i nic nie piszę. Rozdrażnienie po odstawieniu. Pewnie tak.

 

 

Advertisements

19 thoughts on “Suweniry z detoksu

  1. Ojej! Ale stos ;-) A kociak świetnie się ukryła, ale i tak go widać, a właściwie to… jego uszy ;-)
    Zuzek, wyjdź zza książki „Łaskawe”, abym mogła lepiej się Tobie przyjrzeć ;-)

  2. Jest kotek! Ale mój mały miał zabawę przy jego szukaniu:D Wypas:D Co do stosików to ja sobie zwykle śpiewam pod nosem „Its a kind of magic, magic, maaagiiiccc…” ;) Po to często po prostu cud rozmnożenia jest;)

  3. Ciekawi mnie portret za mgla. A na dzienniki Anais tez mam chęc. I widze, że Wieczory Kaluki zdobyte, choc niedawno czytalam artykul w New Yorkerze, gdzie mocno na styl pisania tego autora wybrzydzano. No i teraz ksiazka bedzie musiała swoje odczekac. Odwyk bardzo lagodny chyba ;)

  4. .::Elwika::.
    Zuzek nie reaguje na prośby ani groźby – uparte trzymanie się wybranego przez siebie miejsca jest jego znakiem rozpoznawczym można powiedzieć ;)

    .::Pablo::.
    Kiedyś ktoś się męczył tworząc obrazki do serii „Where’s Wally?”, a okazuje się, że wystarczy puścić kota w plener i poprosić (ładnie) ‚pozuj’ :P

    .::Eireann::.
    U mnie własne zapasy nie chronią przed zazdrością. Niestety.

    .::Buksy::.
    „Portret za mgłą” zupełnie przypadkiem zdobyłam, jakby przy okazji. Ale zapowiada się ciekawie i wzbogacony jest sporą ilością reprodukcji i zdjęć Olgi Boznańskiej. Prawdziwa historia, nietuzinkowa kobieta i czasy przełomu wieków – musi być dobrze :)
    Faktycznie odwyk nie wygląda zbyt radykalnie patrząc na efekty, ale z ilu ja książek zrezygnowałam w tym czasie! W głowie się nie mieści! ;D Do wyprzedaży w Matrasie (tam nabyłam dzienniki Anais Nin właśnie, i listy Oscara Wilde’a, i „Niedopowieść” Bielawskiej – tanio) namówiła mnie siostra, sama bym się oparła i wytrwała. A „Wieczory kaluki” to pokłosie Twoich zdjęć – nie wytrzymałam napięcia wówczas :P

    .::Iza::.
    :))) Chyba właśnie stworzyłaś ogólną teorię kota ;)

    .::Lisksiazkowy::.
    Nabyłam „Łaskawe” jeszcze w grudniu, od tej pory czytałam kilka niepochlebnych opinii i siłą rzeczy mój zapał osłabł. Może ta książka jest tylko kontrowersyjna, a niekoniecznie dobra?

  5. maioofka
    Gdzie jest Wally było świetne, to była bajka – serial jak się nie mylę:)!!:) Ja to oglądałem namiętnie (a stary koń był ze mnie!) :). Swoją drogą polecam tą bajkę zapuścić na imprezie, najlepiej późniejszą porą… zadanie odnalezienia młodzieńca na ekranie wkracza wtedy na wyższy poziom;)

  6. .::Kornwalia::.
    Łatwo popierać takiego buntownika – z daleka ;P On nie lubi spoufalania, jak na outsidera przystało, więc wszelkie czułości serwuję mu za karę :) Dostanie jeść jako pozdrowienie, dobrze? To lubi.

    .::Pablo::.
    Najpierw to były książeczki, serial był wtórnym produktem Amerykanów, i ja kojarzę właśnie takie ‚papierowe’ zadumy nad obrazkami ;) Ale pomysł z poszukiwaniem Wally’ego w zaawansowanym stadium imprezy – bomba! :D

  7. Zuzek nie wytrzymałby, gdyby nie wykorzystał swoich pięciu minut:D. Widzę kilka wspaniałości, które znam i mnie podobały się bardzo. „Niedopowieść” i „Moje życie we Francji”, a także kilka tytułów, które łypie na mniez wyraźnym wyrzutem, że mam od tak dawna i jeszcze nie przeczytałam.

  8. .::Arsenko::.
    Gdyby tylko Zuzkowi chciało się powstać – żaden stos by go nie zasłonił, bo to kawał kociej masy ;)
    Sporo osób, widzę, planuje sięgnąć po „Łaskawe”. Ciekawa jestem jak się to przełoży na recenzje. Bo w sumie ta książka wydana była już jakiś czas temu, a nie kojarzę, by było o niej głośno na blogach. Choć może się mylę?

    .::Zosik::.
    Mój blog to gwarantowana trampolina do sławy ;)

    „Niedopowieść” pamiętałam właśnie z Twojej recenzji, stąd zakup :) A historia Julii Child chyba nie spotkała się jeszcze z negatywnym odbiorem. Po filmie chciałam od razu kupować jej kucharską książkę, ale na szczęście w porę się opamiętałam. Przynajmniej na dzień dzisiejszy – jestem silna i wstrzemięźliwa ;)

  9. Kocia obecność urocza i niezaprzeczalna! :)
    Niecierpliwie wyglądam Twojej recenzji Ammanitiego. Jest moim idolem. Za najlepszą z dotychczas przeczytanych jego książek uważam „…zabiorę cię ze sobą”.

    • .::Lirael::.
      O masz! A ja tego autora posiadam dwie i żadna nie jest tą wyróżnioną przez Ciebie. Trudno, najpierw przeczytam te zadomowione, a najlepsza będzie na deser ;)

  10. Witam chyba po raz pierwszy. Przywiodły mnie tu „Szepty” Matuszkiewicz – piękna recenzja. Stosik też zacny, a mój Obama pozdrawia Twoje kocię. Pozwoliłam sobie dodać blog do ulubionych. Ja próbuję pisać drugi miesiąc i szukam stylu – zdecydować się na sacrum czy profanum, ale eleganckie pisanie zdecydowanie bardziej mi się podoba. Będę tu chya częstym gościem. Pozdrawiam z mojego papierowego domu. :)

    • .::Ksiazkowiec::.
      Serdecznie witam i dziękuję za miły odzew :)

      Trzymam kciuki za wytrwałość. A formuła każdego bloga sama się dociera w tzw. praniu, tak mi się wydaje. Każde „po swojemu” ma swoją rację bytu ;)

      Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s