Magdalena Zimniak WILLA

Już w dzieciństwie zaczyna się nasza walka o wolność. Zachłannie wydzieramy rodzicom ich władzę nad nami, gdy ogłaszamy, że „ja sam/a”, że za nic nie zjemy mięska, a skarpetki założymy tylko pod kolor do sukienki, i na pewno nie pójdziemy spać po dobranocce bez oporu. Z czasem okopujemy się na zdobytych pozycjach i już całkiem świadomie wytyczamy granice cudzej ingerencji w nasze życie. Wolność staje się jednym z głównych celów dojrzewania, zarówno w wymiarze jednostkowym jak i społecznym. Wolność daje nam poczucie władzy i kontroli nad życiem – sami dokonujemy wyborów. Wolność bywa jednak czasem ekspansywna – narusza przestrzeń innych ludzi, daje jednym tyle, ile zabiera drugim. Idea wolności może zatem prowadzić do rzeczywistości zniewolenia – o tym, między innymi, mówi książka Magdaleny Zimniak.

Stopniowo poznajemy losy dwóch kobiet: młodziutkiej Ewy – świadomej wszechobecnych ograniczeń w sferze wolności politycznej i społecznej Polski Ludowej, w której przyszło jej dorastać oraz Marzeny – obywatelki współczesnej nam wolnej Rzeczypospolitej Polskiej. Obu bohaterkom przyjdzie się zmierzyć z piekłem zniewolenia osobistego, gdzie dom to twierdza nie będąca jednak w żadnej mierze przysłowiowym schronieniem ale prywatnym więzieniem. Ewa poświęci się dla ukochanego mężczyzny, godząc się tym samym na koszmar obłaskawiania swojego kata. To cena wolności bliskiej osoby w kraju, gdzie ludzie znikają bez śladu. Marzena bezwolnie, prawie ochoczo, pozwoli odebrać sobie prawo do decydowania o sobie samej, bez przymusu oddaje swoją suwerenność w imię miłości do męża. Jej postać najsilniej przykuwa uwagę w całej historii: zbudowana wnikliwie i konsekwentnie, znacząco uwiarygodnia wątek współczesny. Bagaż jej doświadczeń w postaci odrzucenia w okresie wczesnodziecięcym, pobytu w sierocińcu, a w końcu próby sprostania wymaganiom niezwykle krytycznych rodziców adopcyjnych sprawiły, że celem jej istnienia jest zasłużenie sobie na miłość innych. Takie kobiety istnieją, takie sytuacje zdarzają się naprawdę. Co ważne, miejscem zdarzeń jest willa w spokojnej dzielnicy, świadcząca dobitnie o statusie jej mieszkańców – przemoc domowa, wbrew powszechnej opinii, nie jest bowiem problemem zarezerwowanym dla ludzi z tak zwanego marginesu społecznego, gdzie bieda czy brak wykształcenia zdają się cokolwiek wyjaśniać.

„Willa” Magdaleny Zimniak to połączenie wnikliwej prozy psychologicznej z elementami grozy i fantastyki. Dość odważna kombinacja, która jednak nie stanowi trafnego połączenia w moim odczuciu. Możliwe, że w takim wydaniu powieść zyskuje na atrakcyjności i przystępności (wiadomo nie od dziś, że tajemniczość przykuwa uwagę i rozbudza ciekawość jak nic innego), jednak dzieje się to kosztem wiarygodności poruszanych kwestii. Poważna i bolesna tematyka przemocy domowej wydała mi się chwilami niepotrzebnie strywializowana poprzez zastosowanie zbyt banalnych rozwiązań fabularnych, nie pasujących do tak ciekawie zapowiadającej się oceny rzeczywistości, która przebija z tej prozy. Autorka zdołała wywołać napięcie, podczas gdy pozornie w powieści przez długi czas dzieje się niewiele – gdzieś tam w czterech ścianach rozpada się tylko czyjś świat. Zaskoczyła mnie w tej książce złożoność postaci, zwłaszcza tych kobiecych, śmiała erotyka (niezbyt częsta w polskiej prozie), intymna narracja oraz spora doza autentyzmu psychologicznego (jak choćby uparte zaklinanie popękanej już rzeczywistości formułką „kocham cię”). Dlatego mam problem z jednoznaczną oceną tego tekstu: to nie jest proza rozrywkowa, choć wiele cudownych zbiegów okoliczności może skłaniać do takich wniosków; nie jest to jednak również powieść stricte obyczajowo-psychologiczna, gdzie rzeczywistość byłaby obnażana w swoich namacalnych granicach.

„Willa” zmusza jednak czytelnika do myślenia. I każe mi zaakceptować wolność, w tym wypadku twórczą, pisarki.

Magdalena Zimniak, Willa, Wydawnictwo JanKa, 2010

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki, Magdaleny Zimniak, za co serdecznie dziękuję.

Advertisements

11 thoughts on “Magdalena Zimniak WILLA

    • .::Kornwalio::.
      Dziękuję. Miałam dużo czasu na przetrawienie tej książki – może wniosek z tego taki, że za każdym razem powinnam pomyśleć sto razy zanim coś napiszę ;P

  1. O ile książka nie jest dla mnie (co pewnie nikogo nie zaskoczy), to takie recenzje mógłbym czytać ciągle:) Podpisuję się obiema rękami i jedną nogą (bo na drugiej stoję) pod komentarzem kornwalii:)

  2. Zgadzam się z Kornwalią w stu procentach! Co do książki, to już sięgałam po swój zeszycik, aby ją dopisać do listy, ale zastopowała mnie ta groza i fantastyka… jednak nie.

  3. Groza i fantastyka to nie sa moje rejony, ale recenzja mnie zaciekawiła na tyle, że chętnie sprawdzę co ukrywa „Willa”, tyle, że raczej będę jej szukać w bibliotece.

    • A ja szanuję wolność recenzentki:) Maiooffko, rzeczywiście bardzo ładna recenzja, dziękuję. Wprawdzie nie sądzę, żebym szybko zrezygnowała z łączenia psychologii i fantastyki, ale ten tekst dał mi do myślenia.

  4. Pierwszy raz słyszę o tej autorce ;) Chyba warto się zainteresować. Właśnie dlatego lubię do Ciebie zaglądać – zawsze zaserwujesz nam coś oryginalnego ;)

    Pozdrawiam ;*

  5. .::Pablo::.
    Dzięki wielkie – podpisy na stojąco to prawie jak owacja ;P

    .::Eireann::.
    „Willa” została naprawdę dobrze przyjęta przez czytelników, więc może ten dysonans gatunkowy razi tylko mnie i nie jest wcale problemem?

    .::Iza::.
    Z przyjemnością przeczytam Twoje wrażenia z tej lektury. I z każdej innej również :)

    .::Pani Magdaleno::.
    Miło mi to słyszeć, ale też nie spodziewam się zmieniać pisarzy moimi notkami ;) Pani proza okazała się tak solidną porcją psychologii i ważkich problemów społecznych, że nie byłam w stanie traktować jej w kategorii fantastyki.
    Pozdrawiam serdecznie.

    .::Arsenka::.
    Do usług :)

  6. Zgodzę się z poprzednikami – recenzja świetna, zresztą bardzo lubię czytać to, co piszesz. ;)
    Ta książka może być czymś dla mnie. Ale nie będę jej specjalnie szukać, może sama w ręce wpadnie. :)

  7. Maioofko, ale ja podzielam Twoje zdanie w tym względzie. Mogę czytać fantasy (a może nawet science fiction, nie wiem, bo dawno nie próbowałam), ale elementy fantastyczne włączone do realistycznej powieści to coś, co budzi mój sprzeciw. Mnie się to gryzie po prostu, koniec i kropka ;)

  8. .::Ultramaryna::.
    Dziękuję i Tobie za miłe słowo :)
    Wiesz, jesteś w wieku zbliżonym do bohaterki tej książki, Ewy, więc możesz mieć całkiem świeże spojrzenie na całą sytuację i inaczej odebrać wybory tej postaci. Ciekawie byłoby przeczytać Twoje refleksje na ten temat.

    .::Eireann::.
    Ano się gryzie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s