The more it snows…

The more it snows
(Tiddely pom),
The more it goes
(Tiddely pom),
The more it goes
(Tiddely pom),
On snowing.

And nobody knows
(Tiddely pom),
How cold my toes
(Tiddely pom),
How cold my toes
(Tiddely pom),
Are growing.
*

 

Na całej połaci śnieg, w domu koty śpią powtulane miłośnie w kaloryfer, a ja zmagam się kolejny dzień z nieznośnymi wirusami. Zima w pełnej krasie!

Właśnie za sprawą niezbyt optymalnego (sic!) samopoczucia, przeczytane książki muszą cierpliwie poczekać na swoje notki. Tak dla nich będzie lepiej. Ale że zawsze mam coś fotogenicznego w zanadrzu, to grudzień rozpocznie się chwalipięctwem.

 

Kryminały czy mroczne serie nie mają nade mną kontroli, ommm…

  • kilka tomów Marininy tak na dobry początek, więc delikatnie i z wyczuciem kupowałam;
  • Pucka” Janina Katz – książka brzmi obiecująco, choć pamiętam dość rozbieżne opinie na jej temat; dam jednak szansę i jej i sobie;
  • Nekropolis” Marek Nowakowski – mimo, że do samej Warszawy mnie nie ciągnie, to opisywane tutaj czasy PRL-u w kręgach artystycznych ciekawią;
  • O psach kotach i aniołach” Jan Strzałka – rozmowy znanych o ich zwierzakach, skupiłam się tylko na członie „o kotach” żeby nie było wątpliwości, ale przeczytam całość; może kiedyś zechcę wymienić koty na jakieś anielskie istoty, kto wie? ;)
  • Listy” Tolkien – otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka; podczytuję delikatnie i już żałuję, że nie mam pod ręką biografii pisarza; JESZCZE nie mam…
  • Dziennik” Sandor Marai – do kompletu nie przeczytanych dzieł tego węgierskiego pisarza, ale okazjom się nie odmawia.

 

Stosik widoczny powyżej składa się w dużej mierze z darów, dzięki czemu jest tak urozmaicony i całkiem świeży wydawniczo:

  • Niewidzialny” Mari Jungstedt – dziękuję raz jeszcze Bazylowi :)
  • Tysiąc dni w Wenecji” Marlena de Blasi – dałam się w końcu przekonać, ale termin czytelniczy jest bardzo odległy, to zły czas na romanse wakacyjne;
  • Wyjście z Egiptu”A.Aciman – nikt mi nie chciał dać tej książki, więc sama musiałam się w nią zaopatrzyć, ale z opinii innych wnioskuję, że warto;
  • Wielki bazar kolejowy” P.Theroux – podobna historia jak z tytułem powyżej;
  • Ponad nasze siły” Milena Jesenska – kojarzycie listy Kafki do Mileny? To właśnie ta pani, ale najważniejsze, że znana była z własnej twórczości, którą mam zamiar poznać choć trochę;
  • Panna młoda w śniegu” Seghers – czy trzeba czytać po kolei ten cykl?
  • Woda różana i chleb na sodzie” M.Mehran – to samo: nie znam i nie mam pierwszego tomu;
  • trzy książki, które otrzymałam od wydawnictwa Oficynka: „Mucha” J. Skowroński, „Jej ostatnia noc” M. Jennings (fabuła równie śnieżna jak nasza aura za oknami) oraz „Etnolog w Mieście Grzechu” M.Czubaj – za wszystkie trzy jestem niezmiernie wdzięczna, bowiem obiecuję sobie po nich wielką ucztę kryminalną!
  • Willa” Magdalena Zimniak – książkę otrzymałam od samej Autorki, pani Magdaleny, za co serdecznie dziękuję w tym miejscu; to pozycja już przeczytana, czeka na zebranie myśli i przypływ sił witalnych niezbędnych przy pisaniu;
  • Cień Jedwabnego Szlaku” Thubron – miałam na jakiejś liście poszukiwanych, ale skąd i po co to już nie pamiętam; przygarnęłam jednak.

 

Mam wrażenie, że odkąd pozwalam sobie na zakupy książkowe tylko w sytuacjach wysoce okazyjnych, to nastąpił niebywały wysyp takowych. Grudzień powinien sam rozwiązać problem mojej rozrzutności – trzeba skupić wszelkie zasoby czasowe i finansowe na prezentach dla innych. Dobieranie niespodzianek dla bliskich jest miłe, nie powiem, a jednak idealnie by było, gdyby każdy marzył o książkach i gdyby właśnie buszowanie wśród kolejnych tytułów zajmowało mi teraz wolne chwile.

 

* The House at Pooh Corner, A.A.Milne

 

 

Reklamy

26 thoughts on “The more it snows…

  1. Mam takie same spostrzeżenia dotyczące kupowania prezentów dla innych jak Ty. Pomimo, że uwielbiam to robić i myśleć o radości obdarowywanych, nie mogę powstrzymać się przed myśleniem jakby to było wspaniale gdyby wszyscy czytali książki… Kłopot przy kupowaniu o wiele mniejszy a przy tym tyle radości!!! Niestety w moim otoczeniu mam tylko jedną osobę która ucieszy się z książek…:)

  2. Mucha! Etnolog! Uuuu, tez chcę, zwłaszcza, że też leżę w łóżku i zamiast mieć wolne, od trzech dni jestem chora, coś tam poczytuję i słucham Trójki…

    Jeśli chodzi o Mehran, to ja radzę zacząć od Zupy z granatów. A reszta książek – teeeeeż faaaajnaaaa!

  3. Widok Twoich stosików wprawił mnie w błogostan ;-). Zazdroszczę „Dziennika” Sandora Marai, już kiedyś próbowałam go przeczytać, ale to nie był dobry moment na taką lekturę. Ja przeczytałam najpierw „Wodę różaną…” i zgodzę się z Dabarai, że jednak lepiej zacząć od pierwszej części. Gorące pozdrowienia na przekór zimie!

  4. 1. Cuuuudownie cuuuudowne stosiki :)
    2. Ja niedługo wpadnę w szał kupowania prezentów i pewnie dojdę jak co roku do tych samych wniosków co Ty :)
    3. Zima, zima, zima! Dzisiaj do godziny 12 to byłam prawie odcięta od świata. Ach, ten śnieg! :)

  5. Hmmm, widzę, że „delikatnie” zainwestowałaś w Marininą;).
    Zazdroszczę Marai, ale czuję, że podobnie jak Eireann, mogłabym na nim polec:)
    No i zazdroszczę niegasnącej pasji kolekcjonerskiej:).

  6. .::Paula::.
    W mojej rodzinie również książki nie królują pod choinką. Co gorsza: uznano, że ja mam ich za dużo, więc sama też nie mam na co liczyć ;)

    .::Dabarai::.
    Zdrowia życzę! Przynajmniej tyle, żeby sił na czytanie starczało, ale nadal wymówka do wylegiwania się była :P
    Poczekam zatem z lekturą Mehran, chociaż to pewnie potrwa, bo i ten tom zakupiłam dość przypadkowo.

    .::Nutta::.
    Dzięki :)
    Mam już pewnie zapas książek na okazje, o których jeszcze sama nie wiem ;)

    .::Kornwalia::.
    Sama się nie mogę Tolkienem nacieszyć, choć to tylko bardzo niewielki ułamek całej korespondencji pisarza z tego co wiem.

    .::Eireann::.
    Zabrzmi to pewnie jak wariactwo, ale ja do tej pory nie przeczytałam nic z dorobku Marai! Kupuję jego książki, zakładając przy tym, że tak chwalona i ceniona proza musi mi przypaść do gustu. Irracjonalność to moje drugie imię ;)

    .::Tanki::.
    Mam nadzieję, że okażą się przy czytaniu lekturami w moim typie ;))

    .::Tucha::.
    Pojawiasz się i znikasz… ;) Mam nadzieję, że wracasz na stałe.

    .::Iza::.
    Co jak co, ale zapał do znoszenia kolejnych tomów do domu wciąż we mnie jest :)
    Książki Marininy dostają dużą szansę ode mnie – pierwotnie założyłam sobie, że to nie jest literatura dla mnie, ale „Zatrute życie” Anny Małyszewy zmieniło moje postrzeganie współczesnych sensacji rosyjskich.

  7. Ojej.
    Jak bym strasznie chciała Marininę. I „Wielki bazar kolejowy”. I „Wyjście z Egiptu”. I „Muchę”. I na pewno coś by tam się znalazło.
    Zazdroszczę, gratuluję i z niecierpliwością czekam na recenzje.

    U mnie w domu też niestety uznano, że książek mam za dużo (ale jak za dużo? literatury NIGDY nie za wiele), więc pewnie nie mam co liczyć na typowo książkowe prezenty…

  8. .::Czytanki Anki::.
    Pamiętam, że Tobie „Pucka” nie przypadła do gustu. Ale już wtedy sama tematyka wydała mi się ciekawa, więc ryzykuję na własną odpowiedzialność ;)
    Swoją drogą, może by zorganizować wirtualny klub czytelniczy na próbę w końcu? Według Twojego pomysłu oczywiście. Ja nadal jestem chętna uczestniczyć :)

    .::Varia::.
    Mnie ciągnie tylko w stronę kociej literatury, ale w tym wypadku są to rozmowy z pisarzami między innymi, a takie zawsze są ciekawe :)

    .::Eireann::.
    :))

    .::Claudette::.
    Myślałam, że tylko u mnie ta wymówka do niedawania książek funkcjonuje! Tak zawsze zazdrościłam blogerom stosów poświątecznych…
    Dobrze w takim razie, że same potrafimy sobie sprawiać książkowe prezenty ;P

    .::Arsenka::.
    Spróbuj ;)

  9. Jestem za tym, żeby osobiście wyrabiać sobie zdanie, więc tym bardziej do „Pucki” zachęcam;)
    Klub czytelniczy – bardzo chętnie. W komentarzach do mojego posta o Brinku ponowiłam ten pomysł, co byś powiedziała na „Jądro ciemności”? Z Elenoir miałyśmy pogawędkę nt. Conrada, więc może to będzie dobra okazja?
    Książka jest krótka, i mam nadzieję szeroko dostępna.

    • .::Aniu::.
      Conrad to poważne wyzwanie na początek, ale co tam ;)

      .::Iza::.
      Muszę Cię przeprosić za mojego antyspama, który poddał Twój komentarz kwarantannie – niegrzeczny, już został pouczony ;)
      Cieszę się, że pomysł klubu Ci się podoba. Im nas więcej, tym ciekawiej się zapowiada całe przedsięwzięcie :)

  10. Braku znajomosci dziel pani Mehran raczej nie bedziesz żałowac po przeczytaniu jednego. Mnie natomiast intryguje ten wielki bazar kolejowy, tytul brzmi bardzo kuszaco ;)

  11. .::Buksy::.
    Do książek Mehran mam póki co stosunek dość ambiwalentny: niby ciekawią, bo sporo zachwytów nad nimi wysnuto, a z drugiej strony mam poważne obawy czy to mój typ lektur. Trzeba przetestować na sobie i tyle :)
    Theroux zbiera za to TYLKO laurki i pochwały, a i temat brzmi niezwykle interesująco. Obiecuję sobie po nim samo dobre i trafione w me gusta. Takie afirmacyjne podejście musi zadziałać w każdym razie ;)

    .::Tanki::.
    Dziękuję serdecznie za pamięć! I życzę najlepszego w Nowym Roku :)

  12. Zaczęłam się obawiać, że stosy książek Cię całkowicie pochłonęły (dosłownie;))- tyle dni bez nowej notki? ;)))
    Pozdrowienia świąteczne.

  13. .::Czytanki Anki::.
    .::Dabarai::.

    Dziękuję za życzenia :)
    Mam nadzieję, że czas ciszy blogowej minął. Książek czytać nie przestałam w każdym razie, więc materiał wyjściowy już mam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s