Olga Rudnicka LILITH

Niczym turysta żądny niepowtarzalnych atrakcji, malowniczych widoczków i ciekawego towarzystwa na czas swoich przygód, wyrusza każdy czytelnik w podróż do świata wykreowanego przez pisarza. Zaintrygowani nieznanym, odwiedzamy obce nam miejsca: przyciągani strzępkiem epickiej historii, magicznie brzmiącą legendą czy też lokalną kulturą. I nieważne czy jest to Wenecja, Timbuktu czy też swojsko brzmiący Lipniów – niemal każdy rodzaj regionalnej egzotyki znajdzie swoich amatorów.

Czy odwiedzilibyście niewielkie acz wiekowe miasteczko, które słynie z ostatnich w Polsce procesów czarownic? Którego historia przeplata się z legendą o pięknej Anastazji, makabrycznej zbrodni i ciemnych mocach? A może chcielibyście uczestniczyć w sabatach, których pogańskie obrzędy hucznie oznajmiają nadchodzące kolejno pory roku? To wszystko jest możliwe w Lipniowie, do którego zaprasza nas Olga Rudnicka. Autorka zdołała wykorzystać naszą ciekawość świata i podatność na urok tajemniczości łącząc to z wciągającą intrygą kryminalną na pierwszym planie oraz obyczajowym romansem w tle.

Demoniczna Lilith występująca w mitologiach całego świata kobieta-wamp od wieków już fascynuje nie tylko badaczy kultury i religii, ale także przeciętnych zjadaczy chleba – jak tu przejść obojętnie obok tak uniwersalnej i wszechobecnej historii o potępionej, wyzwolonej i drapieżnej femme fatale? W powieści Rudnickiej mityczne wątki nabierają życia, ingerują we współczesne zdarzenia, nadają powieści rys tajemniczości. Jednak książka ta stanowi przede wszystkim wciągający kryminał, miejscami dynamicznie sensacyjny, miejscami zaś romantycznie-obyczajowy – poddanie się nastrojowi miejsca i okoliczności zawdzięczamy sprawnej ‚promocji turystycznej’ i naszej wyobraźni, nie zaś nagromadzeniu fantastycznych zjawisk. Na minus całego przedsięwzięcia zapisałabym niezbyt wiarygodne sylwetki niektórych postaci, które zbyt niemądrze poczynają sobie co i rusz, drażniąc przy tym czytelników swoją osobą. A jednak nie od dziś wiadomo, że tylko niedomyślne, działające w sprzeczności z logiką istoty są w stanie na dłuższą metę napędzać maszynę niefortunnych zdarzeń. Bez nich takie historie zamykałyby się w kilku sprawnie poprowadzonych akapitach zapewne, więc traktujmy je jak gatunek specjalnej troski zapewniający nam liczne atrakcje (sic!).

Książka Olgi Rudnickiej „Lilith” stanowi zgrabnie napisaną i lekką w odbiorze lekturę. Mamy tutaj skrywaną od dawna zagadkę kryminalną, tajemniczą miejscową legendę, stary dwór przynoszący zgubę swoim mieszkańcom, sekrety dawno zmarłych ludzi, czarownice, neopogańskie wierzenia wicca ale przede wszystkim pozornie spokojne miasteczko, jakich w Polsce wiele. Autorka kusi nas tematyką z pogranicza magii i rzeczywistości, podobnie jak Lipniów turystów – musimy jednak z czasem oddzielić marketingowe rekwizyty od prawdziwej zbrodni. Dla mnie była to przyjemna przygoda detektywistyczna trwająca dwa wieczory.

Olga Rudnica, Lilith, Prószyński i S-ka, 2010

Obraz: John Collier, Lilith

***

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka

Reklamy

8 thoughts on “Olga Rudnicka LILITH

  1. Widziałam tę książkę w katalogu Wydawnictwa i zniechęciła mnie okładka. Dosyć mroczna i niefortunna, chociaż ten wizerunek kobiety przywiódł mi na myśl „Mistrza i Małgorzatę”.

    Nie zdecydowałam się i teraz sama już nie wiem, czy dobrze zrobiłam…

    Pozdrawiam :)

  2. Podpisuję się pod krytycznymi uwagami o stronie plastycznej powieści. Moim zdaniem okładka wygląda wręcz jak pastisz okładki powieści sensacyjnej. Gdyby to było jakieś raczkujące wydawnictwo, ale Prószyński?!

  3. .::Claudette::. .::Pablo vel Podsluch::.
    Okładka kiepska bez dwóch zdań. Mnie osobiście zaintrygował tytuł, z którym miałam już pewne skojarzenia :)

    A co do samej książki – nie jest to w żadnym razie proza wybitna czy odkrywcza, ale zdołała przykuć moją uwagę na całe 400 stron. Taka przyjemna rozrywka po prostu. Lubię też gry autora z czytelnikiem: w tym wypadku Rudnicka kusi nadprzyrodzonymi wątkami, by potem wielokrotnie w samej powieści wytknąć nam naiwne łakomstwo na różnego typu odpustowe misteria i gusła.

    Od razu mogę zdradzić, że książkę wystawię do losowania lada moment, więc będzie szansa przygarnięcia jej ‚za friko’ ;)

    .::Lirael::.
    Ano brzydka jest. Cała seria książek tej autorki została wydana w podobnej konwencji, więc może chodzi o zachowanie ciągłości estetycznego image ;))

  4. Widzę, że Twoja faza na kryminały trwa:). Moja też, więc chętnei sięgnę po Lilith.
    A „jednostki specjalnej troski” skojarzyły mi sie z Lesiem (Chmielewskiej):).

  5. .::Vein92::.
    Chwila cierpliwości – dziś albo jutro ogłoszę nabór :) Obmyślam jeszcze jakieś zadanie dla chętnych :P

    .::Iza::.
    Nie czytałam za wiele Chmielewskiej, więc nie kojarzę tej frazy. Ale pewnie powinnam przeczytać, by się przekonać, co też plagiatuję tak beztrosko ;)

    To już chyba nie faza kryminalna, ale cały krwawy sezon :))

    .::Arsenko::.
    To pewnie kwestia oczekiwań. Nie wymagałam od tej historii zbyt wiele, więc nie mogła mnie zawieść :) Mogła być mroczniejsza, mogła być mniej rozwlekła, mogła wspomnieć coś o kotach (pasowałyby bardzo, a nie było żadnego!), mogła mieć dramatyczniejszy punkt kulminacyjny – ale taka jaka jest też dostarcza napięcia i rozrywki. Dlatego nie marudzę ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s