Agatha Christie NEMEZIS

Niedawna lektura „Nemezis” uzmysłowiła mi tajemnicze zjawisko wydawnicze związane z książkami Agathy Christie. Pomimo tego, iż pełna kolekcja jej twórczości liczy sobie ponad dziewięćdziesiąt tomów (jak podają pewne prawie pewne źródła), to nie spotkałam się jeszcze nigdy z próbą uporządkowania tego wielkiego dorobku pisarki poprzez zastosowanie zgrabnego systemu numeracji kolejnych tomów według chronologii powstawania na przykład czy choćby podziału na serie, zmyślnie wyróżnione dzięki bohaterom-detektywom prowadzącym (mam na myśli sytuację w Polsce – angielskojęzyczne wydania czasem wskazują na śledztwa Herculesa czy panny Marple stosownym znaczkiem umieszczanym na okładce). Brak tego typu zabiegów porządkujących nie miał dla mnie do tej pory większego znaczenia, ponieważ planowałam przeczytać wszystkie dostępne tytuły nie wybrzydzając przy tym specjalnie, zaś fabuły nie zwykły się zazębiać. Przypadek „Nemezis” wydaje się być drobnym wyjątkiem zatem, ale dla mnie tyle wystarcza, by domagać się rewolucji!

Nemezis znaczy przeznaczenie

Jeśli kiedykolwiek spotkaliście starszą panią, która niestrudzenie wypytuje Was o przeróżne sprawy, zwłaszcza te dotyczące bliźnich, wykazując przy tym niesłychane wścibstwo i znajomość niepojętej liczby towarzyskich ploteczek, a na dodatek wydaje się istotką kruchą, żałośnie uskarżającą się na swoje nie najlepsze już zdrowie, to z łatwością wyobrazicie sobie pannę Marple w akcji. W błędzie jest bowiem ten, kto sądzi, że taka gadatliwa staruszka to tylko kłopotliwa i męcząca acz nieszkodliwa osóbka. Za tą niewinną fasadą skrywa się jedna z najciekawszych detektywistycznych osobowości kobiecych w literaturze, której siłę stanowią w dużej mierze ułomności przypisywane tak ochoczo płci pięknej: bogactwo mądrości życiowej wynikające z doprowadzonej do perfekcji umiejętności dialogu (w kręgach laików zwane plotkarstwem) oraz niegroźna powierzchowność (kryptonim ‚słaba płeć’). Agatha Christie miała bardzo przewrotne poczucie humoru, czyż nie?

Ach, te stare dobre czasy!

O fabule kryminału pisać się nie godzi po prostu. Wszystko tu jest tropem, poszlaką i motywem. Nie mam zamiaru stawać pomiędzy pisarzem a czytelnikiem w tym temacie – niech autorka sama rozdaje swoje karty. Jedyne co wyjaśnić muszę, to powiązania „Nemezis” z inną historią panny Marple, o czym była już mowa w moim wstępie. Panna Marple zazwyczaj sama się ‚zatrudnia’, nie pytając nikogo o zgodę, rozwiązuje kolejne zagadki morderstw i zbrodni, po części zaspokajając przy tym ciekawość własną, po części zaś działając w poczuciu wyższej konieczności zwanej potocznie sprawiedliwością. Tym razem jednak zostaje formalnie i odpłatnie wynajęta do pewnego zadania: ma nie tylko znaleźć winnego, ale i ustalić jego ofiarę oraz dokonane na rzeczonej przestępstwo. I właśnie osoba zleceniodawcy oraz okoliczności jego zetknięcia się z niepozorną amatorką tajemnic ludzkich sięgają wstecz, do zdarzeń, które miały miejsce w trakcie wakacji panny Marple w Indiach Zachodnich. Znajomość wcześniejszego tytułu nie wpływa znacząco na zrozumienie samej zagadki i jej rozwiązania, jednak liczne wspomnienia mogą drażnić pedantycznego czytelnika, który nie wie o czym dokładnie mowa w takich retrospekcyjnych fragmentach. Zatem: najpierw „Karaibska tajemnica”, potem „Nemezis” – choć tajemnicza Nemezis w jasnoróżowym wełnianym szalu nie każdego musi zaintrygować i wtedy czytajcie jak się da.

Po książkę Agathy Christie zawsze warto sięgnąć. Pomimo klasycznej formuły, autorka w wielu miejscach wprowadza elementy zaskakujące i oryginalne, nie powielając beztrosko wciąż tych samych schematów. Dla mnie jej mordercze intrygi zawsze są zaskakujące, a tło obyczajowe Anglii czyni dodatkowo lekturę wyjątkowo przyjemną. Czytajcie prozę lady Agathy, bo choć biedactwo nie miała szczęścia urodzić się w Skandynawii, to całkiem nieźle wybrnęła z tego impasu, pisząc nie gorzej od takiego Larssona. Serio serio.

Agatha Christie, Nemezis (Przeznaczenie), Wydawnictwo Dolnośląskie, 2005

Advertisements

17 thoughts on “Agatha Christie NEMEZIS

  1. „Nemezis” akurat czytałam. Książki Agathy Christie niegdyś pochłaniałam namiętnie, choć raczej wybiórczo („Karaibskiej tajemnicy” nie znam). Ale w końcu mi się znudziło. To było już jakiś czas temu. Może teraz znowu dałabym się porwać jej zagadkom?

  2. .::Ultramaryna::.
    W przypadku kryminałów dość łatwo chyba o przesyt pewnym schematem. Tym bardziej, gdy są to historie jednego autora, więc rozumiem :) Kiedyś również sięgałam po powieści Christie częściej, a teraz lubię sobie przy nich odpocząć od czasu do czasu.

  3. To ciekawe, że tym razem ktoś pannę Marple zatrudnia. Zazwyczaj plątała się przypadkiem w okolicy zdarzeń, tu coś zobaczyła, tam podsłuchała, oburzyła się, przytaknęła, ot, typowa nieszkodliwa staruszka, prawda? A potem sprawiała intelektualną niespodziankę.
    :)

  4. Hehe Pani Agatka Larsona pożera na wczesny obiadek moim skromnym zdaniem. Owszem uwielbiam skandynawskie kryminały, ale w wydaniu Sjowall-wahloo, Nesbo i czasami Mankell:)

    Swoją drogą już daaawno nie miałem nic Pani Chrisie w rękach… chyba czas przywołać stare dobre czasy:)

    • .::Namiot::.
      Witam serdecznie :)
      Panna Marple lubi nawet powtarzać skromnie, że tak jak niektórzy przyciągają wypadki, tak w jej sąsiedztwo lgną mordercy. Tym razem sama musiała ruszyć w świat – Christie zburzyła utarty schemat amatorskiego wściubiania nosa w nie swoje sprawy, niby mimochodem, niby przez niepozorną staruszkę. Miła odmiana, nie powiem ;)

      .::Kornwalia::.
      To miało ‚subtelnie’ zachęcić czytelników, którzy Larssona uznali już za guru powieści kryminalnej i o nikim innym słyszeć nie chcą ;) Choć sama przyznam, że czytałam pierwszą część jego trylogii z przyjemnością i długo w noc…

      .::Pablo vel Podsluch::.
      A wiesz, ja również sięgając po przerwie po książki Christie czuję się jakbym trafiła na wehikuł czasu.

      Duet Sjowall-Wahloo wciąż czeka na swoją kolej, a po Nesbo nawet nie planowałam sięgać w najbliższej przyszłości. Będę teraz się głowić, czy dam rade żyć bez wychwalanych kryminałów ;)

  5. .::Nutto::.
    Jeszcze nie tak dawno temu pewnie bym się sprzeciwiała takim twierdzeniom, i to kategorycznie, ale zaczynam lubić postać panny Marple i cały humor, jaki autorka w niej pomieściła :)

    .::Arsenko::.
    Kryminały łatwo przedawkować bez względu na autora. Ale całkowicie odstawić książki pani Christie – tego bym nie potrafiła ;)

  6. W swoim czasie przeczytałam chyba wszystkie, a w każdym razie większość książek Christie, i na razie nie czuję potrzeby powrotu.
    Natomiast mam do niej sentyment z jeszcze jednego powodu. Książka Christie (Endless night, nie pamiętam tytułu polskiego), była pierwszą, którą przeczytałam po angielski w wersji nieuproszczonej, język jest na tyle prosty, że świetnie nadaje się do ćwiczeń. A jeśli ktoś jeszcze lubi Lady agathę, to ma tzw. 2 w 1:).

    • .::Iza::.
      No proszę, a ja sądziłam, że to mój patent taka nauka angielskiego z książkami pani Christie! ;) Przed maturą tak się zaczytywałam oryginałami, że moja praca pisemna była opowiadaniem kryminalnym właśnie, pełnym lekko staroświeckiego słownictwa żywcem wyjętego z książek lady Agathy :)
      Teraz zrobiłam się wygodnicka i czytam jej książki tylko po polsku. Niestety.

  7. Kochana, świetna recenzja!

    Od dawna mam ochotę na powrót do Lady Agathy. I chyba to niebawem uczynię. Nigdy specjalnie nie zastanawiałam się nad chronologią jej powieści – widocznie już taki nieuporządkowany ład doskonale pasuje do stylu jej powieści.

    Pozdrawiam :)

    • Książki Christie cenię za tło obyczajowe, o którym wspominasz, ale również za lekko sardoniczne poczucie humoru.
      Niestety, jej powieści po pewnym czasie zupełnie zlewają się w mojej pamięci i nie jestem w stanie ich odróżnić. Wyjątek stanowi „Dziesięciu małych murzynków” (aktualna wersja poprawna politycznie „I nie było już nikogo”). Tę powieść cenię najbardziej i pamiętam dość dokładnie mimo upływu czasu.

  8. .::Iza::.
    Albo obie szukałyśmy w tych zajmujących historiach ucieczki od obowiązków szkolnych – ja na pewno :)

    .::Claudette::.
    Dziękuję :)
    Z jednej strony taki kryminał to lektura z doskoku, na chwilę i wtedy nikt nie chce się bawić w szukanie kolejnych tomów. Rozumiem to doskonale. A jednak czasem zdarzają się w treści nawiązania do innych zagadek i wtedy chcę wiedzieć: gdzie to było, czy to ważne, czy zdarzenia są odległe czasowo itd. Taki chronologiczny spis tytułów wewnątrz okładki na przykład bardzo by życie ułatwił dociekliwym pedantom. Jak ja.

    .::Lirael::.
    U mnie wszystkie kryminały po pewnym czasie stają się tylko mglistym wspomnieniem ;)
    „Dziesięciu małych murzynków”, „Morderstwo w Orient Expressie” oraz „Zabójstwo Rogera Ackroyda” – tych trzech nie sposób zapomnieć i pomylić z innymi. Niestety, tylko raz mogą nas zaskoczyć, ale za to JAK! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s