Na jesienne smutki…

Dopadła mnie niemoc. Zarówno czytanie jak i pisanie nie sprawia mi w chwili obecnej specjalnej przyjemności. Nie mam siły zmuszać się do tworzenia notek o lekturach już przeczytanych, więc dziś tylko pokażę, co nowego zamieszkało na moich półkach. Swoją drogą kolejny regał staje się koniecznością, a nie bardzo mam na taki miejsce…

Jak widać wyraźnie na załączonym obrazku, modelka Tosia, stale współpracująca z cyklem stosikowym, nie stawiła się na sesję książkową tym razem, więc zdjęcie „ozdabia”solidniejszy osobnik – Zuzek. Nie wierci się on i potrafi utrzymać jedną pozę godzinami (cóż z tego, że zazwyczaj jest to pozycja horyzontalna?)! Pracownik miesiąca po prostu.

Oprócz kota na zdjęciach nadal postanowiłam umieszczać książki. Choć pewnie domyślacie się, że to już tylko pozory, mające uzasadnić fotki kocie. I tak od góry:

  • Olga Rudnica „Lilith” – dreszczowiec polski od wydawnictwa Prószyński i S-ka;
  • J. Paxman „Anglicy. Opis przypadku” – ponoć ciekawe ujęcie tematu;
  • S. Hill „W labiryncie ulubionych miejsc” – w końcu mogę rozpocząć ten cykl, a jestem bardzo ciekawa tej pisarki w wydaniu kryminalnym;
  • Bem Le Hunte „Kuszące wołanie ciszy” – pod wpływem chwili;
  • H. James, „Dom na Placu Waszyngtona” – śliczna ta seria;
  • V. Nabokov „Czarodziej” – ponoć warta uwagi pozycja tego autora;
  • Tajemnice greckiej Madonny” i „Bez przebaczenia” – podwójny uśmiech losu przytrafił mi się na blogu Mary, za co serdecznie dziękuję raz jeszcze ofiarodawczyni :)
  • J. Lahiri „Tłumacz chorób” – zachwyty wokół tej prozy w końcu mnie złamały i również przeczytam;
  • M. Binchy „Głogowy Gaj” – alternatywa do pierwszej książki autorki; tak już mam, że biorę hurtem;
  • I. Matuszkiewicz „Przebudzenie” – autorka okazuje się wzbudzać pozytywne reakcje na blogach, a ja chcę znaleźć w końcu „dobre bo polskie”;
  • T. Chrzanowski „Kresy czyli obszary tęsknot” – dziwne by było, gdybym nie chciała tej książki przeczytać

Książek kupionych znalazło się tutaj w sumie sztuk dziewięć, każda to wydatek rzędu kilku złotych i nabyte zostały jeszcze w październiku. Za listopadowy przydział skromnych funduszy (jak pamiętacie zapewne, jestem na odwyku) zakupiłam zaś zaledwie te kilka tomów widocznych poniżej:

Od lewej:

  • 3x Thorwald i jego „Stulecie detektywów” i „Godzina detektywów” oraz „Stulecie chirurgów” – prezenty :)
  • K. Morton „The House at Riverton” – tak, będę się mierzyć z językiem obcym;
  • E. Safak „Bękart ze Stambułu” – najdroższy tom w tym zestawie, więc oby się spodobało;
  • Palliser „Kwinkunks” – ponoć świetna powieść w klimacie wiktoriańskim, a do tego tania była i grubaśna – to wzięłam;
  • J.C. Oates „Blondynka” – polowałam od dawna, aż znalazł się egzemplarz na moją kieszeń;
  • Śliwowscy „Rosja nasza miłość” – wypatrzona zupełnie przypadkiem, a zapowiada się bardzo ciekawie; pod wyzwanie rosyjskie dobrze byłoby się wyrobić;

Czeka więc na mnie mnóstwo obiecujących lektur. I wiele długich wieczorów… Tylko sił jakby brak.

Advertisements

26 thoughts on “Na jesienne smutki…

  1. Z tego wszystkiego czytałam tylko „Blondynkę” ;)
    Jak sama napisałaś czytanie i pisanie ma być przyjemnością, więc tworzenie na siłę recenzji czy opinii nie ma sensu, a niemoc na deszczową jesień dopada każdego.

    Trzymaj się cieplutko :)

  2. Ja też mam kryzys, ale raczej związany z permanentnym brakiem czasu na czytanie i nie powiem, żeby mi z tym było dobrze (a nawet powiem, że jest mi z tym trochę smutno ;-). Stosy wspaniałe, jak zawsze!

  3. Tak, niemoc zdarza się najlepszym… U mnie, w najgorszym wypadku może trwać nawet do kilku miesięcy:(( Trzymaj się ciepło i nie przemęczaj się – listopad taki jest…

    Pozdrawiam

  4. .::Isabelle::.
    Dziękuję :)
    Do tej pory to ja zazdrościłam ‚blondyny’ innym nieelegancko ;)

    .::Samash::.
    A kto tu mówi o czytaniu?! ;)) Nie wiem kiedy zdołam się zabrać za te nabytki – mam jeszcze kilka tytułów użyczonych na chwilę i z tymi muszę się szybko uporać. Najpierw obowiązki, potem przyjemności…

    .::The_book::.
    Oby :) Bo szkoda żeby tyle dobrego się tylko kurzyło na półkach.
    Zuzek to pan kocur dla ścisłości dodam – a imię odzwierciedla sytuację, o której swego czasu pisałam u Ciebie na blogu. Wzięłam do domu śliczną malutką Zuzę i… ;)

    .::Nutta::.
    Dziękuję, weny to mi zawsze duuuużo potrzeba :)

    .::Prowincjonalna Nauczycielko::.
    Dwa ‚szczęścia’ u mnie :) Tylko razem na zdjęciach nie bywają, bowiem ten oto Zuzek nie znosi innych kotów. Ogólnie mało kogo znosi tak naprawdę ;)

    .::Arsenka::.
    Dziękuję :) Pogoda mi nawet nie przeszkadza – lubię deszcz. To takie wewnętrzne zmęczenia materiału raczej.

    Po „Blondynce” obiecuję sobie wiele – jedna z najbardziej chwalonych powieści tej autorki. Jak się Tobie podobała?

    .::Zosik::.
    Trudno powiedzieć co gorsze: mieć czas i brak chęci czy też czasu nie mieć za to zapał szczery odczuwać? W każdym razie roztrząsanie takich dylematów sprawdza się w moim obecnym stanie idealnie :)

    .::Inez::.
    Nie ma mowy, żebym tak się obijała miesiącami! Daję sobie tydzień najwyżej. I basta ;)

    .::Kornwalia::.
    Recenzję Paxmana? Postaram się przesunąć ten tytuł na początek kolejki. Czyli potrwa to jeszcze przy moim obecnym tempie…
    Ale w razie czego mogę pożyczyć przy okazji wysyłania wiadomej książki :)

  5. chciałam cię tylko uprzedzić, ze ta powieść Maeve Binchy nie jest jej najlepszą, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że w jej dorobku najgorszą (podobno pisała będąc w zlym stanie, bo jest chora na serce, a jaj powieść Heart and Soul jest napisana po rocznym pobycie w szpitalu i tam jedną z głónych bohaterek jest polska pielęgniarka pracująca w Irlandii, Ania). W każdym razie nie jest na pewno reprezentatywna dla tej autorki.

  6. Znam ten ból i nawet nie jestem w stanie powiedzieć, że z czasem będzie lepiej:(
    Może specyficzne podejście do humoru na te smutki pomoże (u mnie bez zarzutu działa zwykle pewien odcinek „Kochanych kłopotów” :) )czasami też ” Listy z fiołkiem” Gałczyńskiego.
    Nie radzę zaczynać od H. Jamesa.
    Może „stulecie chirurgów” na dobry początek ?- uczucie, że rasa ludzka zrobiła tak wielkie postępy, przetrzymała tak wiele i nadal tutaj jest, może byś całkiem budujące:)
    Pozdrawiam bardzo ciepło

  7. Hmmm, czy Ty raczej czytasz tyle, ile kupujesz, czy tyle, ile recenzujesz:)?
    Zazdroszczę nabytków:)
    Btw, mam identyczne wydanie „Domu w Riverton”. Może powinnam go wreszcie przeczytać, bo już z rok czeka na pólce:)

  8. .::Kasia.eire::.
    Trudno: stało się, ale dziękuję za ostrzeżenie. Skoro już nabyłam, to przeczytam (kiedyś tam). Materiał do narzekania też się przydaje czasem ;)

    .::Buksy::.
    Taki był plan, żeby sięgnąć po ten cykl jak najszybciej – naprawdę tylko kryminały mi w głowie teraz :) Najpierw jednak muszę ‚zaliczyć’ książki do oddania. A zebrało się ich kilka i terminy gonią…

    .::Pemberley::.
    Thorwald zapowiada się smakowicie. Tylko rozmiary tych tomów trochę mnie hamują :)
    Seriale pomagają, troszkę, ale ja rzuciłam się na te kryminalne obecnie. Tylko oglądając wciąż mam wyrzuty sumienia, że tracę czas, którego przecież ciągle brak na czytanie. Ale w końcu chandra przejdzie – jak zawsze :)

    .::Iza::.
    Zdecydowanie nie nadążam czytać wszystkiego co nabywam! Stąd sprytny plan, by zaprzestać zakupów i zacząć przedzierać się przez półki zawalone nieznanym a obiecującym towarem ;) Nie powiem, ale poważną przeszkodę stanowią tutaj blogi, które na okrągło czymś mnie kuszą.

    Dziękuję w imieniu Zuzka – dba o siebie, więc efekty muszą być widoczne: zjada tylko najlepszy sort, dużo śpi, wolne chwile (zmiana boku w trakcie drzemki) wykorzystuje na zabiegi estetyczno-higieniczne. Życie jak w spa ;))

  9. Wiem jak to jest, tylko, że ja mam teraz na odwrót – chęć jest, czasu nie ma; matematyka, programowanie i statystyka jakoś nie współgrają z literaturą, a gdzieś w oddali czeka już psychiatria…wtedy przeczytam sobie chyba po raz kolejny „Biegając z nożyczkami”;)

  10. O „Kwinkunksie” słyszałam dużo dobrego, zapowiada się wspaniale!
    „Tłumacz chorób” jest świetny i mam nadzieję, że Ciebie też zachwyci.
    Kotek fantastyczny! Zauważ, z jaką zgrozą przygląda się stosikowi :) Chyba jest zazdrosny o czas, który poświęcisz literaturze kosztem głaskania i drapania po brzuszku.
    U mnie kryzys czytelniczy nadal trwa. Może zorganizujemy jakaś grupę wsparcia? :)

  11. Nie skusiłabym się chyba na żadną z prezentowanych książek (czytałam kiedyś „Dom na Placu Waszyngtona”, ale już nic nie pamiętam), za to na kota jak najbardziej :-D

  12. .::Tanki::.
    Tak źle, i tak niedobrze ;) Jak wrócą mi chęci, to pewnie też będę narzekać na brak czasu.
    Przypomniałaś mi, że mam „Biegając z nożyczkami” u siebie, tylko gdzieś wcisnęłam. Nie czytałam jeszcze – tak dobra, że warto powtarzać? Zaciekawiłaś mnie.

    .::Kornwalia::.
    :) Cała ja.

    .::Lirael::.
    Grupa wsparcia powiadasz? :D Było: „nie chcem, ale muszem”, będzie „CHCEM, ALE NIE MOGEM” ;))

    .::Eireann::.
    Zuzek się rozpycha w łóżku i nie pozwala ruszać kołdrą – nie polecam; książki są zdecydowanie bardziej społecznie usposobione i mniej wymagające :P

  13. „Biegając z nożyczkami” to w ogóle jedna z moich ulubionych książek, choć raczej nie za walory literackie. Tak dziwacznego poczucia humoru (ale dobrego!) i takiej groteski ze świecą szukać:) Poza tym, kręci się wśród moich spraw studencko-zawodowych. Aha, druga część, „Spragniowy”, równie zabawna.

  14. .::Tanki::.
    Na trop książki wpadłam po filmie dopiero, więc mniej więcej wiem o czym mówi. Tylko byłam ciekawa jak to wygląda na papierze – zawsze jest to głębsze spojrzenie, a w tym wypadku pozostało wiele pytań.
    Nie miałam pojęcia, że książka ma kontynuację. Zanim rzucę się na poszukiwania, postaram się przeczytać pierwszy tom :)

  15. Co ja bym stąd porwała? Hmmm… Chyba tego Nabokova, bo przydałby mi się na rosyjskie wyzwanie. Wogóle wiele tytułów brzmi zachęcająco. Za to mieszane uczucia wywołuje u mnie stosik książek z nadwagą;) Na tylu blogach już widziałam książki Thorwalda, tylko ta ich objętość… Może kiedyś się odważę:) Pozdrawiam

  16. .::Molly::.
    „Grubasy” z drugiego zdjęcia zdecydowanie pochłoną więcej czasu :)
    Jednak Thorwald mi nie straszny – jestem bardzo ciekawa rozwoju kryminalistyki i medycyny sądowej. Dla miłośnika fabuł detektywistycznych to może być niezwykła przygoda z faktami, szybki kurs CSI :P Takie mam przynajmniej oczekiwania ;)

    Pozdrawiam serdecznie

  17. Gwoli ścisłości, kontynuacji „Biegając z nożyczkami” jest chyba z 3-4 tomy, a w przygotowaniu następne – to wszystko wspomnienia autora, a jest jeszcze młody, więc pewnie będzie jeszcze trochę:P Niestety, tylko „Spragniony” został jak do tej pory przełożony na język polski. Burroughs wydał zresztą także ze dwie inne powieści, chyba w końcu będę musiała przeczytać po angielsku, choć biorąc pod uwagę specyficzne poczucie humoru pisarza, wolałabym raczej porządne tłumaczenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s