Po ich książkach ich poznacie…

Na mojej stronie nadal brakuje czegoś „o mnie” czyli podzielenia się z czytelnikami odpowiednio dobranymi danymi demograficznymi, które w założeniu mają określić kim jestem, dla kogo piszę. Czy jednak najważniejszy tutaj będzie mój wiek bądź adres?

Powiedz mi co czytasz, a powiem Ci kim jesteś….

Jesteś tym, co czytasz – w myśl tej (naprędce ustanowionej) zasady postanowiłam sporządzić listę książek dla mnie ważnych. Są lub były one znaczące na różnych etapach mojego życia, ukształtowały moje gusta, wpłynęły na postrzeganie świata, odcisnęły swoje piętno na mej kruchej osobowości (sic!). Bywają wśród nich teksty piękne i zabawne, mądre i emocjonujące, mocne i sentymentalne – dotykały mnie na różne sposoby, o różnych porach, ale zawsze pozostawiając po sobie poczucie odsłonięcia kolejnego fragmentu układanki, która w efekcie stanowić może mój portret. Co ciekawe, nie są to wszystkie książki jakim w życiu dałam najwyższą notę (biblionetkowy nawyk), a nawet nie wszystkie z nich dostały ode mnie taki laur perfekcji. Ważne niekoniecznie jest idealne. W moim przypadku przynajmniej tak się sprawy mają.

Co komu pisane

Lista ułożona jest alfabetycznie – żadne inne walory wybrańców nie są poddawane w tym miejscu ocenie. Do dzieła zatem:

BAHDAJ Adam – – – Podróż za jeden uśmiech

BLIXEN Karen – – – Pożegnanie z Afryką

CAPOTE Truman – – – Śniadanie u Tiffany’ego

CHATWIN Bruce – – – Pieśń stworzenia

CHRISTIE Agatha – – – Zabójstwo Rogera Ackroyda

CLAVELL J. – – – Król szczurów

FADIMAN Anne – – – Ex libris

FRISCH Max – – – Homo Faber

GARY Romain – – – Obietnica poranka

HEMINGWAY Ernest – – – Komu bije dzwon, Wyspy na Golfsztromie

HŁASKO Marek – – – Piękni dwudziestoletni

ISHIGURO Kazuo – – – Okruchy dnia

KAPUŚCIŃSKI Ryszard – – – Heban

LACLOS P.Ch. De – – – Niebezpieczne związki

LEE Harper – – – Zabić drozda

MAKUSZYŃSKI Kornel – – – Bezgrzeszne lata

MARQUEZ G.G. – – – Sto lat samotności

MAZZUCCO Melania – – – Vita

MUSIEROWICZ M. – – – Jeżycjada, cała

SAKI – – – Małomówność lady Anny

SAMOZWANIEC M. – – – Maria i Magdalena

STEINBECK John – – – Na wschód od Edenu

TOLKIEN J.R.R., – – – Władca pierścieni

TUWIM Julian – – – Wszystko, każda jego strofa, felieton i list

WACHOWICZ B. – – – Czas nasturcji

WILDE Oscar – – – Portret Doriana Graya

Czy można powiedzieć o sobie jeszcze więcej?

Tych autorów i te tytuły polecam (mam tylko uczucie, że o kimś/czymś zapomniałam na ten moment). Zawsze. To są moje ulubione przystanki literackie. Do nich mam zamiar wracać. Mam też nadzieję, że lista ta będzie się sukcesywnie wydłużać i pęcznieć. Coś dobrego przede mną jeszcze musiało zostać przecież ;)

Ciekawi mnie, ilu z Was ma podobne zestawienie gotowe, gdzieś na dnie szuflady? Po jakim czasie od lektury macie już pewność, że ta książka była ważna? Poddajecie tych wybrańców weryfikacjom? Wścibska jestem?

*zdjęcie znalezione w sieci

Reklamy

20 thoughts on “Po ich książkach ich poznacie…

  1. Lista imponująca. Mnie do głowy przychodzą tylko dwie pozycje: „Mistrz i Małgorzata” oraz „Idiota”. Dorzucę jeszcze całego Hłasko;)Książki te były ważne, bo lektury przypadły na okres młodzieńczego, a więc najbardziej gwałtownego rozwoju;)
    Później było już trudniej się zachwycić. Z ostatniego 10-lecia dodałabym na pewno „Cząstki elementarne” Houellebecqa.

  2. Czy ta ksiażka Romaina Gary to przypadkiem nie „Obietnica poranka”? O Okruchach dnia nie słyszałam, ale przecież ja wszystkiego nie wiem, tylko się zastanawiam, czy nie miałaś na myśli ksiażki wpisanej potem, czyli tych Okruchów dnia napisanych przez Kazuro Isiguro (też mojej ulubionej)i stąd może pomyłka?
    Jeżycjada to moja młodość,a le też i młodość moich dzieci, a moja dorosłość, bo wciaż czytam kolejne. Siesicka dla mnie była też ważna w młodości. Marquez, Graham Green. Ciężko mi powiedzieć, jakie ksiażki dla mnie najważniejsze, zależy od momentu w życiu. Kiedy mnie ktoś o to pyta, w pierwszym momencie nie przychodzi mi do glowy zaden tytuł, a potem masa. Pomyślę

  3. .::Czytanki Anki::.
    Dużo to i mało w sumie – mniej więcej jedna pozycja na rok życia przypada ;) Pewnie o kilku tytułach zapomniałam, ale mam cichą nadzieję, że sobie przypomnę dzięki komentarzom. Z tym Bułhakowem dałaś mi do myślenia na przykład – był czas, że przeczytałam prawie wszystkie jego książki, podobały się, ale czy są we mnie?

    .::Kasia.eire::.
    Oczywiście, że „Obietnica poranka” powinna się tam znaleźć – moje tegoroczne katharsis :) Dziękuję bardzo za korektę.
    Również czytałam Siesicką, Kruger, Boglar (i innych kilka) zawzięcie, ale jednak to Musierowicz okazała się przełomem. Trudno mi samej kryterium selekcji zrozumieć – to się chyba czuje tylko :)

  4. Zestawienia całego życia nie mam, nie dałabym rady, mam za krótką pamięć.
    Są książki, które kiedyś były dla mnie istotne, ale jestem pewna, że nie wytrzymałoby weryfikacji. Zmienia się moje podejście do życia, zainteresowania. Mam co najwyżej taka listę z ostatnich lat Zasypie wszystko zawieje- Odojewskiego
    Moja siostra moja miłość- Oates
    Dom Augusty Axelsson
    Może też jakaś Magda Szabo by się załapała, choć tu trudno dokonać wyboru konkretnej pozycji.

  5. Witam:)

    Ciekawa lista i niektóre pozycje pokrywają się z moimi książkami życia więc jest dobrze:)

    Dorzucę ode mnie:
    Nowy wspaniały świat – Huxleya
    Miasto ślepców – Jose Saramago
    Droga – McCarthy
    i na koniec obie książki Cejrowskiego:)

  6. Świetny pomysł z tą listą i masz rację po książkach można człwieka poznać… Może sama kiedyś podkradnę twój pomysł i na swoim blogowisku ułożę listę książek, które mnie ukształtowały…:) Z tobą niewątpliwie pokrywam się w „Jeżycjadzie”:D

  7. .::Iza::.
    Zdaję sobie sprawę, że pewne teksty z wiekiem mogły się zdezaktualizować. Jednak ich pojawienie się w pewnym momencie życia wystarczyło, by wskoczyły na moją listę – coś im zawdzięczam.
    Nad prozą Oates się zastanawiałam nawet, ale jeszcze za mało jej czytałam jednak. Choć to autorka, która potrafi do mnie dotrzeć.

    .::Paweł Kwil::.
    Witaj w mych progach :)
    Uf, kamień z serca, że jest ‚dobrze’ ;)
    Saramago, McCarthy i Cejrowski dopiero przede mną – jeszcze mają zatem szansę się wykazać. A Huxleya czytałam, pamiętam że było ciekawie i… tyle. Powinnam sobie pewne książki odświeżyć, zwłaszcza te czytane w zbyt młodym wieku.

    .::Paula::.
    Ciekawe czy z Jeżycjady się kiedykolwiek wyrasta? :) Podobnie mam z Makuszyńskim – mimo upływu lat, jego książki nadal czytam z olbrzymią przyjemnością.

    Nie czuję się zupełnie pomysłodawczynią tego typu listy – poczułam teraz potrzebę jej sklecenia (starość lubi takie wspominki chyba…), jednak kojarzę ‚wybesty’ na blogu Peek-a-boo (buksy.wordpress.com) przeglądane jakiś czas temu. A może gdzieś indziej jeszcze? W każdym razie czuj się wolna w tym temacie :)

    • A wiesz, że nie mam takiej listy. Patrzę do przodu i wypatruję jak dziecko łakoma nowych kąsków w stałym niedosycie i ze świadomością umykającego czasu. Do przeczytanych wracam w nawiązaniach i przypomnieniach. Chociaż robię listę pięciu najlepszych, najważniejszych z ostatniego roku. I co ciekawe, mimo że raczej życie w świecie książek, to taka listę mam w przypadku filmów. Zastanawiające!:)

    • A i ja też jeśli chodzi o Makuszyńskiego i jego „Szaleństwa panny Ewy” to czytam średnio co roku i jakoś nie czuję się na to za stara, pomimo że do nastolatki już mi daleko:P

  8. Wielokrotnie zastanawiałam się nad stworzeniem takiej listy. Niestety kilka razy poległam, bo chyba jednak za dużo mam tych książek…
    Ale może jeszcze raz spróbuję.

    Na pewno jednomyślne jesteśmy jeśli chodzi o: „Sto lat samotności” Marqueza, „Heban” Kapuścińskiego oraz Jeżycjadę.

    Od siebie dorzuciłabym:
    „Zbrodnię i karę” Dostojewskiego, „Inny świat” Herlinga- Grudzińskiego, „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa, „Cień wiatru” Zafona, „Toast za przodków” Góreckiego, „Busz po polsku” Kapuścińskiego, całą serię o Ani z Zielonego Wzgórza L.M. Montgomery oraz „Słoneczny blask” Normy Klein.

  9. .::Clevera::.

    Do tej pory również takiej listy nie było – czasem po prostu wracałam do jakiegoś tytułu myśląc sobie: „tak, to jest mój ‚TOP X’, ta książka jest nadal we mnie”. Dopiero teraz spróbowałam zebrać te wszystkie tytuły razem w jednym miejscu.
    Filmów oglądam sporo, więc może i one doczekają się kiedyś takiej oficjalnej listy pupilków ;)

    .::Claudette::.

    Jak miło mieć z innymi wspólną płaszczyznę książkowych ‚hitów’ ;) Choćby z tego względu taką listę warto sobie sprawić.
    Nad książkami Montgomery bardzo długo się zastanawiałam – w dużej mierze seria o Ani zaszczepiła we mnie nałóg czytelniczy. Przeczytałam całość w ciągu dwutygodniowej choroby, kiedy to siostra donosiła mi kolejne tomy z biblioteki szkolnej. Do dziś pamiętam, jak niecierpliwie czekałam na jej powrót ze szkoły i kolejne tytuły :) Lista nie jest zamknięta, więc kto wie…

    .::Zosik::.

    Amen :)

  10. Ach, pośmiałam się trochę, bo po tak dobrym, ale zupełnie innego kalibru wstępie na pierwszym miejscu (wiem,wiem, alfabet) pojawił się Bahdaj i „Podróż za jeden uśmiech”.

    Wielki punkt za nieodcinanie się od korzeni dzieciństwa!

    Myślę jednak, że Jeżycjadę i Makuszyńskiego czytała inna osoba niż Zabić Drozda i Sto lat Samotności, czyż nie? :)

    Czy to znaczy, że teraz jednak stworzysz stronę ” o mnie „?

    • Tak, taka lista powinna zawierać ważne książki z każdego okresu życia; te najwcześniejsze to właściwie są są już pewnikami na liście. Z dziecięcych książek ważni byli dla mnie „Bracia Lwie Serce”.
      Pozdrawiam:)

  11. Po pierwsze – jeden z najlepszych blogów książkowych, jakie miałam okazję czytać ;)

    Po drugie – z Twoją listą łączą mnie moje ukochane książki : „Śniadanie u Tiffany’ego”, „Władca Pierścieni”, a „Portret Doriana Graya” już dawno za mną chodzi i prosi o przeczytanie ;)

  12. .::Pemberley::.
    Nie miałoby sensu udawać, że żyję tylko literaturą wielką i poważną – bo tak nie jest :)

    I tak, lista ta zostanie jeszcze przemyślana, może uzupełniona i w końcu powstanie strona ‚ mnie’. Taki jest plan na dzień dzisiejszy przynajmniej.

    .::Nutta::.
    A propos Lindgren, pamiętam jak się ‚przykleiłam’ do „Dzieci z Bullerbyn”, gdy książka ta była lekturą (druga klasa podstawówki?). Przeczytałam kilka razy z rzędu. A teraz nie pamiętam prawie nic i wstyd mi było dodać tytuł, o którym niewiele mogę już powiedzieć. Dlatego konieczne będą pewne odświeżenia materiału ;)

    .::Giera::.
    Większości z Twoich wskazań nadal nie znam, choć są w planach czytelniczych, tych bliższych i dalszych. Zatem jest szansa, że i dla mnie nabiorą znaczenia :) Takie listy uzmysławiają, jak wiele jeszcze przed nami.

    .::Arsenka::.
    Witaj i dziękuję serdecznie za tak miłe słowa :)

    Mam nadzieję, że Wilde Ci się spodoba – jego proza jest przewrotna i inteligentna, jak sam autor. A sama książka potrafi potrząsnąć człowiekiem.

  13. Z dzieciństwa, to na pewno „Martusia i Gufi” – miałam wszystkie 4 tomy:) I „Porwaniew Tiutiurlistanie” – ale to dopiero po filmie.
    Potem czytałam książki z cyklów „Gęsia Skórka”, „Ulica Strachu” i „Szkoła przy cmentarzu”. Zwłaszcza „Ulica Strachu” była fajna, bo jak się brało kolejne tomy z biblioteki, to na końcu, na okładce były wypisane opinie czytelników, którzy przede mną pożyczyli tę książkę:P
    Później się jakoś tak nie czytało, a jak już, to głównie popularne książki, które nie robiły na mnie wrażenia, typu „Nostalgia anioła” Sebold czy „Weronika postanawia umrzec Coelho”. Z jednym wyjątkiem – „Zbrodnią i karą”. Było w szkole parę dobrych lektur oprócz niej, np. „Granica” Nałkowskiej…no, „Granica” Nałkowskiej i tyle;) Chociaż dramaty romantyczne bardzo lubiłam, a szczególnie „Balladynę”!
    Wszystko się zmieniło od czasu kiedy w wieku 20 lat zaczęłam czytać „Grę w klasy” Cortazara. Dziś patrzę na to z dystansem, ale myślę, że to Cortazar przywrócił mnie książkom. Zwłaszcza, że „Opowieści o kronopiach i famch” również dobrze wspominam.
    Ogólnie, jest kilkanaście książek, które coś we mnie zostawiły – na pewno cykl o Muminkach, na pewno książki Majgull Axelsson (szczególnie „Ta, którą nigdy nie byłam” i „Kwietniowa czarownica”, „Księżniczka Angina” Topora i jego opowiadania, „Zazie w metrze” Raymonda Queneau, „Ania z Szumiących Topoli” Lucy Maud Montgomery i jej „Emilka ze Srebrnego Nowiu”, wiersze Poświatowskiej (chociaż teraz przeważnie nie mogę na nie patrzeć:P) i Ginczanki, „Sen nr 9” Mitchella, „Witaj smutku” Francoise Sagan i niedawno przeczytana „Zazdrość i medycyna” Choromańskiego…to dopiero dobra książka!

    • .::Tanki::.
      Cortazar, Axelsson, Topor, Queneau, Mitchell, Sagan i Choromański wciąż przede mną. Może i we mnie zostawią ślad? :)
      Każdego z tych autorów coś już mam odłożone na półce, tylko czytać.
      Takie osobiste listy ważnych książek jednak ciekawie jest podejrzeć (albo to tylko moje wścibstwo) – jak wiele mamy wspólnego, co powinno się jeszcze poznać, gdzie się rozmijamy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s