Harlan Coben NIE MÓW NIKOMU

„Nie mów nikomu” to jedna z głośniejszych powieści Harlana Cobena, bardzo poczytnego autora historii kryminalno-sensacyjnych. Dawna zbrodnia bądź niewyjaśniona zagadka to zazwyczaj punkt wyjścia w jego powieściach, pozwalający na umiejętne manewrowanie wśród meandrów pamięci świadków, przedawnień i zaniechań ze strony stróżów prawa, niedostatków technologii w zbyt odległych czasach. A jednak tym, co przekonało mnie do jego powieści nie jest wcale wartko tocząca się fabuła, umiejętnie podsycane napięcie czy zaskakujące zwroty akcji. Nie, sięgam po książki Cobena, ponieważ są zabawne. Niektóre z nich przynajmniej.

Był czas, że nie rozróżniałam żadnego nazwiska z całej plejady autorów sensacyjnych czytadeł. Aż podetknięto mi pod nos „Bez skrupułów” i się zawstydziłam – tak dobrze się bawiłam przy tamtej historii! Powieść stanowi pierwszą z serii o Myronie Bolitar, nie najmłodszym już agencie sportowym zamieszkującym piwnicę swoich rodziców, i jego niezawodnym przyjacielu Win’ie. To, co obaj wyprawiają idąc tropem zbrodni to jedna rzecz. Drugą, i ważniejszą jak dla mnie, jest pełna ironii narracja traktująca bohaterów, sytuacje i cały dzisiejszy świat z przekorą i przymrużeniem oka.

Myron Bolitar to typowy amerykański „hero”: siła, spryt, szlachetność i bujny życiorys w jednym. Wszystko, czego mu trzeba ma w zasięgu ręki lub też wie do kogo zadzwonić. Brzmi banalnie, ale trudno go nie polubić. Ten cykl zapewnia naprawdę solidną porcję rozrywki, pomimo szablonowo zapowiadających się fabuł. To nadal bowiem literatura popularna, tyle że dobrze spełniająca swoją rolę.

Dla zdezorientowanych moim wywodem, uściślam w tym miejscu – stanowisko oficjalne brzmi: polecam serię z Myronem! Książka „Nie mów nikomu” do wspomnianego cyklu nie należy i nie wywołała we mnie oczekiwanego entuzjazmu. Ot, (nie?)wyjaśniona przeszłość powraca, miesza w życiu bohatera, zbiera po drodze żniwo śmierci, by na końcu… Nieprawda, bo już w połowie napięcie mnie opuściło i zagadkowe zdarzenia przybrały dość przewidywalny obrót. Zatem w chwilach relaksu (umysłowego też) czytajcie Cobena, ale w wydaniu z Myronem w roli głównej.

Harlan Coben, Nie mów nikomu, Wydawnictwo Słówko/Albatros A. Kuryłowicz, 2002

Reklamy

9 thoughts on “Harlan Coben NIE MÓW NIKOMU

  1. ja Uwielbiam Myrona i Wina, chociaż ostatnia książka z cyklu „zaginiona” Bardzo mnie rozczarowała. Ale i tak zawsze niecierpliwie czekam na wydanie kolejnych książek Cobena :)

  2. .::Isabelle::.
    Ja sobie ich przygody dawkuję w okresie wakacyjnym tylko. Jestem teraz na czwartej części z tego co pamiętam, więc nadal sporo przede mną :)

  3. To raczej nie mój gatunek. O Cobenie słyszałam, ale zupełnie mnie nie ciągnie do jego książek. Być może to błąd, ale w najbliższym czasie na pewno nie zmienię zdania.

  4. .::Ultramaryna::.
    Tak samo mówiłam, zanim nie spróbowałam :)
    Zresztą nadal nie zamierzam poszerzać kręgu znajomych o autorów z tej ‚branży’, Coben stanowi wyjątek, a jego seria o Myronie to granice tego wyjątku ;) Czasami warto zaryzykować.

    • Słyszałam o tym autorze,ale nie czytałam. Jak piszesz, pewnie z potrzeby relaksu kiedyś po niego sięgnę. Pozdrawiam:)

  5. „Nie mów nikomu” połknęłam w któreś wakacje, zresztą tak jak kilka innych książek tego autora. I przyznam, że gdy słyszę: „Coben” to myślę: dobre czytadło wakacyjne. Nic poza tym…

  6. .::Nutta::.
    Na oderwanie się od codziennych spraw lub odpoczynek po lekturze wymagającej, książki Cobena nadają się jak najbardziej.

    .::Claudette::.
    Ja „połykałam” tytuły z serii ‚myronowskiej’ – „Nie mów nikomu” w drugiej połowie już mnie trochę nużyło. Brakowało mi tutaj humoru głównych bohaterów wspomnianego cyklu. Dlatego do znudzenia (ale gorliwie) polecam Cobena raczej w ‚myronowskim’ wydaniu ;)

  7. Ja już mam za sobą wszystkie książki Cobena, czytałam jedną po drugiej bo nie mogłam się oderwać ;) a jutro odbieram z empika najnowszą (chociaż w USA wydaną w 1990 roku) „Mistyfikacje”

  8. Przeczytałam książkę Cobena „Nie mów nikomu” w niecały dzień, ale finał.. trochę mnie rozczarował. Domyślałam się zakończenia, ale cały czas miałam nadzieję, że może to jednak nie będzie tak, może coś się jeszcze pokomplikuje, a jednak.. zakończenie niestety przewidywalne. Pod tym względem wolę książki Agaty Christie, która tak buduje utwór, że rozwiązania nie sposób się domyślić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s