Virginia Woolf POKÓJ JAKUBA

Nie ma wątpliwości, że odkryłam, jak zacząć (w wieku czterdziestu lat) mówić coś własnym głosem; i tak bardzo mnie to ciekawi, że jestem w stanie podążać dalej, nawet bez pochwał.”  (26 lipca 1922)*

Dzień po swoich 38 urodzinach, 26 stycznia 1920 roku, Virginia Woolf odnotowałam w swoim dzienniku myśl o napisaniu trzeciej, całkiem innej od poprzednich, powieści. Zaczęło się od koncepcji nowej formy wyrazu, treść ‚wypełniająca’ pojawiła się później. „Pokój Jakuba” pisała Woolf ponad dwa lata, z przerwami na załamania nerwowe i choroby, ale także dzieląc swój czas pomiędzy pracę przy rozwijającym się dopiero wydawnictwie Hogarth Press, licznych wizytach i herbatkach, okolicznościowym pisaniu dla prasy czy intensywnej nauce języka rosyjskiego. I tak, pomimo słabego zdrowia, multum obowiązków i niezwykłej aktywności towarzyskiej zdołała napisać bardzo skondensowaną i wyrazistą powieść. Choć była to dopiero wprawka przed jej największymi triumfami.

„Pokój Jakuba” to życie widziane z zewnątrz. Powierzchowny obraz człowieka, utkany z domysłów napotkanych osób, drobnych zdarzeń bez znaczenia, przypadkowych spotkań, myśli bliskich. Jak w odłamkach lustra obserwujemy losy Jakuba Flandersa, ponieważ tylko jego odbicie w oczach innych jest dla nas dostępne. Nagłe zmiany punktu widzenia, nieciągła narracja, oddalenia i zbliżenia na postać głównego bohatera czynią z nas przypadkowych obserwatorów. Autorka nie pozwala nam na komfort dogłębnego poznania postaci, tak jak to ma miejsce w typowej prozie powieściowej. Jej tekst jest bliższy prawdziwemu, niedoskonałemu życiu, gdzie ludzi poznajemy tylko z pozoru, znamy ich zachowanie w pewnych wyizolowanych sytuacjach, ale nigdy nie dosięgamy ich prawdziwych myśli i intencji. Życie Jakuba to tylko luźno powiązane pewną chronologią zdarzenia, myśli i wrażenia. Czy w życiu możemy liczyć na coś więcej?

Woolf operuje słowem jak malarz impresjonista pędzlem. Uchwyciła w swoim tekście chwile i wrażenia; dotknęła istoty ulotności i zmienności otaczającego nas świata, który zdaje się przybierać pozory stabilności w postaci drobiazgów, dialogów, wydarzeń bez znaczenia, jakie składają się na nasze życie. Delikatne dotknięcia prozy życia to barwne punkty, z których pisarka tworzy kontury zdarzeń i ludzi. Jest w tym liryczna i melancholijna. Taką formę przybrała powieść o chaosie cywilizacji, samotności, oddaleniu, pustce. Choć wypełniła swoją prozę szczelnie fauną i florą (to bardzo typowe w angielskiej literaturze, ta znajomość każdej roślinki i żabki, prawda?) oraz niezliczoną ilością typów ludzkich. Menażeria i rekwizyty.

Książka ta nie jest tylko eksperymentem formalnym, niesie w sobie istotny ładunek treści. Napisana została niedługo po rzezi, jaką zgotowali Europie inicjatorzy pierwszej wojny światowej. Gdzie setki tysięcy ludzi zabijało setki tysięcy innych ludzi, którzy nie wrócili już nigdy do domów. Pozostały po nich jakieś listy, wizytówki, pamiątki z podróży, urywki wspomnień… W „Pokoju Jakuba” słychać już odgłosy zbliżającej się tragedii (nazwisko bohatera kojarzyć się może z „In Flanders’ Field”), jednak dopiero kulminacyjna scena powieści porusza ten temat bezpośrednio.

Granice poznania drugiego człowieka, płonność życia, przemijanie, ulotność chwil i ludzi dla Virginii Woolf stały się tematem godnym melancholijnego, poetyckiego obrazu. W jej ujęciu światło, kolor i kształt jest wszystkim, z czego składa się nasze życie. Z pozoru tak delikatny i dystyngowany, tekst powieści emanuje dziwną mocą i siłą przekonywania. Wnikliwa obserwacja, złośliwa kpina i zmysł estetyczny to dziwnie magnetyczna i elektryzująca mieszanka tego pisarstwa.

*Virginia Woolf, Chwile wolności. Dziennik 1915-1941,Wydawnictwo Literackie, 2007, str. 208

Virginia Woolf, Pokój Jakuba, Wydawnictwo literackie, 2009

Advertisements

11 thoughts on “Virginia Woolf POKÓJ JAKUBA

  1. Po lekturze „Pani Dalloway” i „Do latarni morskiej” wiem na pewno, że chcę dalej zapoznawać się z twórczością Virginii Woolf. Bardzo więc możliwe, że sięgnę po „Pokój Jakuba”, chociaż na półce czekają jeszcze „Lata”.

    Pozdrawiam!

  2. O tak Virginia to mistrzyni niedopowiedzeń. Ale swoją proza dowodzi że lepiej czasem sie ograniczyc, niz przedobrzyc. A co do tych żabek i kwiatków to masz rację, u takiej Byatt tez ich mostwo. Jakis brytyjski feblik czy głeboko tkwiący w osobowości rys kulturowy? A tak na marginesie jak Ci idzie „Panna w ogrodzie”? U mnie jest w oczekujacych i jestem bardzo ciekawa Twoich wrażen.

  3. .::Ultramaryna::.
    Obie wymienione przez Ciebie powieści są nadal przede mną :) Rozważam jednak sięgnięcie po dzienniki pisarki w pierwszej kolejności. Jestem bardzo ciekawa samej autorki, przynajmniej tak samo jak jej prozy.

    .::Buksy::.
    Prawda, że przyroda pojawia się bardzo często w powieściach angielskich? U Austen, u Bronte, Eliot, teraz Byatt, Hill, Woolf, ich poezja, biografie nawet wymieniają często ulubione pozycje z zakresu fauny i flory Wysp lub regionów, gdzie żyją. Oni naprawdę CZYTAJĄ takie rzeczy jak „Lasy Yorkshire” (wymyślony tytuł, ale kojarzy mi się z filmem o Jane Austen, gdzie pisarka również zaczytywała się w czymś podobnym)! W pewien sposób jest to urzekające. Choć nadal dziwne :)

    Byatt początkowo w ogóle nie mogłam zrozumieć – jej składnia i sposób budowania wypowiedzi były dla mnie męczące niezmiernie. Jest już lepiej, ale nadal czekam na przełomowy moment, gdy narodzi się zachwyt ;))

  4. .::Kornwalia::.
    Wnętrze książki również jest estetycznie dopracowane :) Ładnie to współgra z liryzmem treści.
    Szkoda, że prawa do poszczególnych książek Woolf rozproszone są u nas wśród czterech wydawnictw (a może i więcej?), a każde z nich ma zupełnie inną wizję wydawniczą i stosunek do jej prozy.

  5. Hmm, to wiem od której z powieści Woolf zacznę. Na razie mam jej opowiadania.
    Odnośnie pytania u mnie – ja praktycznie wszystkie recenzje napisałam już kiedyś, kiedy jeszcze nie prowadziłam blogu;) Mam więc sporo do tyłu i to jest przyczyną dodawania tak wielu notek.

  6. A to mnie zaskoczyłas z ta składnią u Byatt. Do tej pory wydawało mi sie ze jej styl jakos nie odbiega specjalnie od klasyki. Albo Panna jest eksperymentem, albo tłumacz poszalał ;). Oby to drugie, bo mam tę ksiazke w oryginale i wolałabym żeby była napisana możliwie prostym jezykiem.

  7. .::Tanki::.
    „Pokój Jakuba” jest jakby preludium do jej najbardziej cenionych prac – to narodziny jej własnego, dojrzałego stylu. Kolejne powieści mogą być zatem lepsze, jednak tej towarzyszy urok odkrywania siebie i przełamywania klasycznego schematu narracyjnego.

    .::Buksy::.
    Jest jeszcze jedna możliwość: taka, że pisarstwo Byatt nie jest dla mnie. Co prawda wolałabym, żeby tak nie było :)
    Przytłacza mnie jej erudycja, głębokie zakorzenienie fabuły w literackiej klasyce, którą ja znam fragmentarycznie lub wcale. Czy w Anglii każdy cytuje Szekspira na wyrywki? ;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s