Nie tylko mimozami jesień się zaczyna…

Wypatruję już pięknej złotej polskiej jesieni, takiej do nucenia Tuwima, kiedy ‚lecą z nieba jak dawniej kasztany’. A tymczasem otaczam się wyszperanymi pracowicie książkami i z upodobaniem planuję sobie jesienny rozkład jazdy, który ostatecznie i tak zostanie zweryfikowany chwilowymi zachciankami. Ale najważniejsze to zadbać, by wybierać było z czego.

Tosia kolejny raz otwiera pokaz moich cennych nabytków – niech żyje nowa świecka tradycja!

Tytuły widoczne i wyraźne pominę tym razem w mojej wyliczance. Prawie całkiem. Od góry, nieczytelne:

  • Samotność długodystansowca” A. Sillitoe
  • Kieszonkowy atlas kobiet” S.Chutnik – nareszcie mam!
  • Podróże Hektora” F. Lelord – to ta cieniutka nad Middlesex
  • Życie i niezwykłe przygody żołnierza Iwana Czonkina” Wojnowicz – pod wyzwanie rosyjskie coś brzmiącego ciekawie sobie sprawiłam
  • Podróż w świat” V. Woolf – widać ale i tak się pochwalę dodatkowo, bo cieszy :)

Drugi stosik jest całkowicie zdominowany trylogią Sołżenicyna – ile ja lat polowałam na „Archipelag Gułag”! Ile lat teraz poczekają wszystkie trzy tomy na przeczytanie to już inna para kaloszy…

Od góry;

  • Wojnowicz numer dwa – do kompletu, bo to dalszy ciąg Iwana Czonkina
  • Między aktami” V. Woolf – zawzięłam się: zbieram i chwalę
  • Skaza” M.Tulli – jeśli nie widać, co się tak czerwieni
  • Virginia Woolf i Vanessa Bell” J.Dunn – z założeniach o siostrach, a w praktyce biografia pisarki, dla mnie rarytas już na wstępie

Ostatnie zdjęcie jest całkiem wyraźne, więc nie powinnam się w ogóle odzywać, ale pozwolę sobie skomentować co nieco:

  • Jak żyć z wyrachowanym kotem” E. Gurney – patrz: Tosia ;)
  • 3x Caroline Graham – lato miało być kryminalne, a ja teraz nabrałam prawdziwego apetytu na te klimaty
  • Spiżarnia literacka” Miłosza – lubię, a tak rzadko po jego teksty sięgam…

Troszkę idę na łatwiznę z tymi ‚stosikami’, jednak ponad tydzień choroby spędzony w łóżku nie sprzyjał myśleniu, a tym bardziej pisaniu. Wracam do życia i do nadrabiania zaległości.  A nazbierało się znowu kilka tytułów wartych odnotowania i takich, na które z chęcią sobie publicznie ponarzekam.

Advertisements

16 thoughts on “Nie tylko mimozami jesień się zaczyna…

  1. Ależ ja lubię twoje stosy… :) Zastanawiam się jak ci się one mieszczą, ale.. dla chcącego nic trudnego, prawda? Sama ostatnio odkryłam małą niezagospodarowaną półkę i ją zaraz zaczęłam zapełniać…

    PS. Marzeniem mojego życia jest posiadanie biblioteki, w której wszystkie książki stałyby w jednym rzędzie. I wiem, że to nierealne, bo zaraz drugi rząd sam by sie zrobił.

    • .::Dabarai::.
      Pomieszczenie wszystkiego sprawia coraz większe problemy – podwójne rzędy, a na nich poziome kupki to już dawne dzieje. Teraz opróżniam kolejne półki z innych ‚zbędnych’ przedmiotów. A potem to chyba wyniosę łóżko i będę spała na książkach ;))
      Moim marzeniem są półki pod sam sufit, ale na razie to tylko marzenia…

      • O tak, poziome kupki, opróżnianie półek… znamy to znamy… Moim problemem są te wszystkie ksiązki, które na razie zostały w Polsce… Tak z tysiąc, chyba…
        Zgroza.

  2. Jak zyc z wyrachowanym kotem jest cudne,zwłaszcza te rysuneczki, hie hie. Ciekawa jestem tez tej biografii Woolf (mam wrazenie, ze Virginia jakos zdominowała Twoje stosy, co mnie bardzo cieszy). Kiedys czytalam jej biografie autorstwa Quentina Bella, syna jej siostry. Bardzo drobiazgowa, czasem za bardzo, ale w sumie przy biografii powinno sie to cenic ;).

  3. Kasztanowce strasznie porażone przez zarazę w tym roku:( Jesień dla mnie zaczyna się też astrami. Ile te kwiaty mają barw, kształtów płatków!
    Plany czytelnicze imponujące. Miłego i zdrowego weekendu.

  4. Dla mnie jesień to dym palonych liści, zwłaszcza pod koniec! Dla mnie najpiękniejsza pora roku (równać się z nią może tylko zima, ale w tym „bajkowym” wydaniu). Poza tym, jesień nastraja do czytania. Sama mam jakieś opowiadania Virginii i może wreszcie się za nie wezmę, a tak poza tym, to sama poluję na Sołżenicyna, ale na „Oddział chorych na raka”. I mi też się marzą półki pod sufit!
    pzdr. Tanki;)

  5. .::Dabarai::.
    Przeprowadzki z książkami to ja już sobie w ogóle nie wyobrażam. Chyba tirem ;)

    .::Buksy::.
    Podglądałam już obrazki i są rozbrajające. Uwielbiam takie kocie prawdy objawione ;)
    Woolf faktycznie pojawia się systematycznie w moich ostatnich zakupach. Jestem jej teraz ciekawa – taka faza chyba. Biografia Bella niestety jest póki co nieosiągalna. Choć czytałam już o niej niepochlebne słowa, że to właśnie siostrzeniec jako pierwszy zasugerował szaleństwo pisarki chcąc zabłysnąć, a nie kierując się faktami. Nie wiem jeszcze jak to traktować – może gdy przeczytam jej dzienniki i biografie wyrobię sobie jakieś zdanie.

    .::Kasia.eire::.
    Na zimę to pewnie coś więcej sobie jeszcze sprawię :)

    .::Elwika::.
    Kto by nie chciał podebrać sobie z oglądanych stosów tego i owego ;) Znam to, znam.

    .::Kornwalia::.
    Z moich szacunkowych wyliczeń to mam zapasy na najbliższe 10 lat minimum. Ale wolę o tym nie myśleć.
    „Archipelag” dorwałam na allegro. Sama byłam zdziwiona, że był całkiem tani, bo seria ‚Kanonowska’ zazwyczaj wyceniana jest jak złoto ;))

    .::Nutta::.
    Dziękuję, pogoda sprzyja już zdrowieniu :)
    Chryzantemy bywają piękne, te herbaciane i kuliste. Jak z dawnych motywów zdobniczych.

    .::Tanki::.
    Ja musiałam dojrzeć do jesieni, ale od kilku lat jest tą ulubioną :) Czyta się teraz wyśmienicie: nie za duszno, nie za zimno, robaki nie dręczą już, i taki nastrój na domowe wieczory nastał.

    Woolf już polecam, choć notka o jej powieści dopiero powstaje :)

    „Oddział” również w tym roku upolowałam, ale miał być takim substytutem zbyt drogiego jak na moje wymagania „Archipelagu”. A teraz posiadłam oba tytuły i rozważam, czy zacząć od trzytomowca czy od krótszego woluminu? Proces decyzyjny potrwa zapewne.

  6. I pod tych „Stosach”, bo chyba o stosikach nie może być w Twoim przypadku mowy, nie wiem czy bardziej zazdroszczę Woolf, czy Hrabala! :D Polecam „Skazę” Tulli! Rzecz – arcyrecz godna polecenia :)

  7. .::The_book::.
    Do Hrabala dopiero robię przymiarki, więc jeszcze nie wiem czy to dobra inwestycja. Dla mnie przynajmniej :)
    O Tulli od pewnego czasu słyszę dużo dobrego. Mam nadzieję, że to nie za wysokie progi… ;)

  8. O matko! Ty mnie kiedyś do zawału doprowadzisz tymi swoimi stosami :)

    Te akurat uświadomiły mi ile jeszcze książek chciałabym mieć – na czele z „Archipelagiem GUŁag” Sołżenicyna, Woolf, Lessing, poprzez Mankella i „Middlesex”, aż po Akunina.

    Zdecydowanie powinnam sobie teraz zażyć Milocardin ;)

  9. .::Claudette::.
    :))
    Książek przed nami zawsze więcej, niż za nami. Bo cóż to by było, gdyby pewnego dnia naszła nas myśl, że już nic więcej czytać i zdobywać nie chcemy?? Creepy! To ja już jednak wolę tą niekończącą się pogoń za czytelniczym graalem – to droga jest celem ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s