Roberto Saviano GOMORRA. PODRÓŻ PO IMPERIUM KAMORRY

Czy nie widzicie, że ta ziemia jest Gomorą? Nie widzicie tego?”*

Są książki, dzięki którym można oderwać się od rzeczywistości, odprężyć umysł, nabrać otuchy, spojrzeć na świat przez różowe szkiełko i uwierzyć, że skowronki śpiewają tylko dla nas. „Gomorra” taką książką nie jest. To mocna, niepokojąca i szokująca proza faktu, w której autor obnaża mechanizmy kryminalnej i ekonomicznej potęgi południowowłoskiej mafii czyli kamorry. Karmieni popkulturową papką możemy naiwnie wierzyć, że sycylijska cosa nostra to najgorsza forma przestępczości zorganizowanej w Europie. Roberto Saviano urodził się i wychował w miejscu, gdzie cosa nostra boi się zapuszczać, na rdzennej ziemi kamorry.

Książka Saviano to ciekawa hybryda gatunkowa: częściowo reportaż, częściowo zapiski o charakterze dziennika, dodatkowo pogłębiona o analizę ekonomiczno-socjologiczną, w efekcie staje się bardzo wnikliwym obrazem sytuacji współczesnych mieszkańców południowych Włoch, gdzie życie codzienne przesiąknięte jest wpływami mafii na każdym kroku, w świetle dnia i dla każdego, w sklepie czy na spacerze. Kamorra posiada szpitale i budynki użyteczności publicznej, obsadza urzędy i ‚namaszcza’ władzę, kieruje przetargami i decyduje o inwestycjach publicznych, kontroluje rynki usług i handlu, monopolizuje całe gałęzie gospodarki. Autor zbierał materiały do tak skomplikowanej układanki latami, może nawet od urodzenia. Postanowił obnażyć i nazwać po imieniu wszystkie pozornie legalne działania, dzięki którym kamorra pierze brudne pieniądze (pochodzące z handlu narkotykami i bronią), by następnie je pomnażać na wolnym rynku krajowym i międzynarodowym, stosując przy tym metody „perswazji” niedostępne dla szeregowego biznesmena, i stając się w ten sposób bezkonkurencyjnym monopolistą.

Przedsiębiorcy. Tak siebie określają kamoryści z okolic Caserty; nic innego jak przedsiębiorcy. Klan jest stowarzyszeniem przedsiębiorców-gangsterów, menedżerów-morderców, budowniczych-bandytów i właścicieli gruntów-kryminalistów. Każdy z nich ma do dyspozycji uzbrojone oddziały(…)”

Roberto Saviano pisze obrazowo i dosadnie. Daje świadectwo, tego co widział i poznał. Jego demaskatorska historia oparta jest na doświadczeniu i upartym poszukiwaniu prawdy. I sensu tego nieludzkiego porządku rzeczy, gdzie etyka jest limitem, który postawili sobie ludzie przegrani, obroną pokonanego. Zabiera nas w miejsca, gdzie rodzi się potęga mafii i panują zasady niepojęte dla ludzi z zewnątrz. Jego historia jest bardzo osobista i wstrząsająca. Celnymi spostrzeżeniami czy gorzką ironią trafia zawsze w sedno, potrafi przekazać swój gniew i bezsilność wobec brutalnej siły, która wysysa życiowe soki z jego rodzinnej ziemi. Neapol, Kampania to kraina śmierci, to wielkie wysypisko toksycznych odpadów i cmentarzysko dla bezimiennych kości (dosłownie), to zagłębie wyzysku i upodlenia. Wkraczamy w ten nieznany wymiar, nie będąc w stanie do końca zrozumieć świata, gdzie przyjaciele są najlepszymi killerami, wykonają robotę porządnie i czysto, bo nie muszą biegać za ofiarami, gdy ta ucieka, krzycząc ze strachu.

Autor nie kryje się ze swoim emocjonalnym stosunkiem wobec poruszanych problemów, co więcej, angażuje również czytelnika i wstrząsa nim, zmusza do współodczuwania prowadząc przez labirynty krzywd i pokrzywdzonych. Złość, gorycz, smutek, bezsilność, niezgoda. Lekturze towarzyszy narastające napięcie. Świadomość, że system kamorry podchodzi również pod nasze drzwi, że opanowując gospodarkę światową staje się nam bliższy niż powszechnie sądzimy, nie uspokaja przecież.

„Gomorra” zmusza do patrzenia na prawdziwe oblicze świata, w które nie chce się uwierzyć. To jedna z tych książek, gdzie świetnie ‚skrojony’ tekst jest naładowany zbyt mocnymi treściami, by można było skupiać się na warsztacie pisarskim czy stylu. Choć oczywistym jest, że słabo napisany nie zdołałby zaprowadzić nas tam, gdzie autor próbuje dotrzeć. To świetna literatura wyrosła z silnej wewnętrznej potrzeby opowiedzenia swojej historii. Przytłaczająca ilość faktów, nazwisk, dat i miejsc to tylko konstrukcja nośna tej książki, elementy architektury przemocy. Celem jest dojrzenie całej maszynerii, złożoności problemu, siły sprawczej kreującej biografią setek tysięcy istnień ludzkich.

Od tej książki nie sposób się zdystansować. Trzeba ją przeczytać i przeżyć. A gdy widzisz jak to wszystko działa, doznajesz dziwnego uczucia. Uczucia ciężaru i stałego niepokoju. Tak jakbyś miał prawdę w żołądku.

* Wszystkie cytaty zaczerpnięte są z książki:

Roberto Saviano, Gomorra. Podróż po imperium kamorry, Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, 2008

Advertisements

16 thoughts on “Roberto Saviano GOMORRA. PODRÓŻ PO IMPERIUM KAMORRY

  1. „Gomorra” zrobiła na mnie największe wrażenie w ub. roku. Początkowo nie chciałam jej czytać, bo zasugerowałam się fragmentami filmu (nie widziałam go do tej pory) i nie miałam ochoty na historie o broni i zabijających się dzieciakach. Ale kiedy już wpadła w moje ręce, okazało się, że handel bronią to tylko jeden z tematów. Lektura (dosłownie) otworzyła mi oczy na wiele spraw. Moda, utylizacja śmieci, powiązania z Chińczykami, przetargi itp. W zasadzie mogę napisać, że to była szokująca dla mnie książka. Trudna i chwilami nieprzyjemna, ale b. satysfakcjonująca. I tylko żal ludzi próbujących powiedzieć NIE i ponoszących sromotną klęskę.

  2. .::Kornwalia::.
    Film dopiero przede mną, ale książka działa na tej samej zasadzie: pokazuje pewien wycinek rzeczywistości na surowo, odsłania rzeczy, które miały pozostać w ukryciu.

    .::Czytanki Anki::.
    Tak właśnie, książka ukazuje potęgę kamorry nie tylko od strony przemocy, ale przede wszystkim trafia w jej czuły punkt czyli ujawnia zasięg interesów docierających coraz dalej, agresywnie monopolizujących rynek. Szkoda, że niektórych odstraszą brutalne epizody, jednak uważam, że autor i tak zdołał zachować się w tych warunkach powściągliwie, nie goniąc za sensacją, ale też nie przemilczając tego co brzmi drastycznie i nieprzyjemnie. Taka uwierająca jest ta prawda, ale unikanie jej nie sprawi, że zniknie.
    Żal mi autora. Odizolowanie, samotność i wieczna obawa to cena, którą zapłacił za ujawnienie tego wszystkiego, zdając sobie przy tym sprawę, że jego głos to za mało by cokolwiek zmienić. Będę poszukiwać teraz jego drugiej wydanej u nas książki „Piękno i piekło”, gdzie część tekstów dotyczy już okresu po ukazaniu się „Gomorry”. Jestem ciekawa, ja on sam odbiera tą sytuację.

  3. To również interesujące, dlaczego autor zdecydował się wydać książkę pod własnym nazwiskiem. Choć znając umiejętności i macki kamorry raczej nietrudno byłoby im dotrzeć do tożsamości pisarza.
    Przykład Rushdiego pokazuje, że z podobnym wyrokiem można żyć długo. Skoro ostatnio mafia wie, gdzie autor przebywa (sprawa podrzuconych zdechłych wron), to pewnie byliby w stanie go „zlikwidować”. Może tak naprawdę chcą go zaszczuć albo utrzymywać w stanie strachu? Takie pastwienie się to zemsta rozciągnięta w czasie.

  4. .::Czytanki Anki::.
    Myślę, że podpisanie się nazwiskiem własnym jak i umieszczenie swojej twarzy na okładce każdego egzemplarza (widziałam już, że nie jest to polski wyjątek) to świadome działanie Saviano. To część jego „Io so”, którego moc polega na otwartym świadczeniu prawdy, bez ukrywania siebie, bez zasiewania wątpliwości i domysłów. On sam jest gwarancją treści i słowa, więc musi za nimi stać. Sekretna tożsamość odwróciłaby tylko uwagę od najważniejszego w tym tekście.

    Wrony podrzucić w pobliżu miejsca pobytu pisarza (na otwartej plaży) nadal jest łatwiej niż przedostać się przez ochronę, jak sądzę, taką mam nadzieję. Jednak zemsta mafii jest serwowana na zimno (w przeciwieństwie do religijnych fanatyków), więc takie gnębienie i prześladowanie może być częścią planu. Choć tak naprawdę odcięty od przyjaciół i rodziny (bliscy przecież zabijają najskuteczniej), każdego dnia odczuwa skutki swojego ‚sukcesu’. W pewnym stopniu kamorra już odebrała mu życie. Choćby na polu zawodowym: jako dziennikarz i reportażysta – co on może teraz z obstawą zdziałać?

    • Może zająć się beletrystyką;) Myślę, że zdawał sobie sprawę z reperkusji, więc teraz pozostaje mu ponosić konsekwencje. Przykre, ale… Chciałabym kiedyś przeczytać o negatywnych skutkach tej książki w odniesieniu do mafii.

      Z innej beczki: we wtorek 7.9. w TVP Kultura o 22.35 kolejna emisja „Sióstr Bronte”;)

  5. .::Czytanki Anki::.
    Myślę, że był on jak nikt z nas świadomy konsekwencji, jednak miał również świadomość, że i bez publikacji kamorra wpływa na jego życie. To już takie uwikłanie człowieka wrażliwego.
    Również ucieszyłabym się, gdyby „Gomorra” wpłynęła na sytuację mafii, przeszkodziła jej w bezkarnym niszczeniu ludzi i kraju. Może Saviano doczeka się następcy, który będzie kontynuował jego demaskatorską pracę?

    Dzięki za cynk o filmie – spróbuję się do kogoś wprosić na seans :))

  6. .:: Czytanki Anki ::.
    Problem polega na tym, że taki Saviano to jeden człowiek, a takiego łatwo unicestwić. Mafia zaś to struktura elastyczna, gdzie w momencie straty kolejnych ogniw/bossów, następuje zapełnienie luk następnymi chętnymi. To nie jest walka z jednym życiem, ale z gotowymi do podjęcia ryzyka pokoleniami.
    Myślę, że stąd Saviano pokusił się o taką dokładną analizę czynników życia na tamtych obszarach, szansach dorobienia się, możliwościach kariery. Mam wrażenie, że sugerował on, iż walka z przestępczością zorganizowaną i jej skutkami to jedno, ale stworzenie alternatywy życia mieszkańcom i ich dzieciom jest równie ważne i kluczowe w tej sytuacji. To jest wielkie wyzwanie dla państwa włoskiego.

  7. Właśnie dlatego piszę o walce z wiatrakami. Jakakolwiek (nie tylko jednostkowa) walka z mafią jest skazana na niepowodzenie. Stopień uwikłania samych władz w proceder jest ogromny, a żeby zniszczyć tak potężne struktury potrzeba milionów ludzi/urzędników, którzy są przede wszystkim odważni i uczciwi. To już jest arcytrudne zadanie;(

    Kiedyś rozmawiałam z Włochami nt. mafii. Powiedzieli, że dla nich to tak naturalne jak fakt, że w Watykanie jest papież. Nie widzieli w tym wielkiego problemu. Z tym można żyć;) Gdyby Sycylijczykom było b. źle, to chyba emigrowaliby stadnie? :)

  8. .::Czytanki Anki::.
    A ja sądzę, że to też rodzaj pewnej znieczulicy. Skoro komuś nie wadzi, to niech sobie będzie? Problem w tym właśnie, że nie każdy może z tym żyć, bo życie jest tam mniej warte od własnych interesów czy osobistych animozji i czy to celowo czy ‚przy okazji’ to życie jest ludziom zabierane. Wiadomo, że te morderstwa nie dzieją się codziennie, ale czy jest jakaś liczba ofiar, próg krytyczny, który sprawi, że bezsensownie zabita czternastolatka będzie problemem dla tych Włochów? Podobało mi się, że Saviano traktował tych ludzi jednostkowo, nie odbierał ich życiu wartości, nie ograniczył się do mówienia o nich przy pomocy bezimiennych statystyk. Może tu leży problem tego kraju? Gdyby wszyscy traktowali to równie poważnie i osobiście jak autor, ta książka nie byłaby nikomu potrzebna, bo o tym wszystkim by mówiono już wcześniej.

    Wiem, że nie ma tutaj złotej recepty, ale wolałabym myśleć, że ta książka ma sens, że życie Saviano w zamknięciu posłuży dobrej sprawie.

  9. Znieczulica, przyzwyczajenie – zgadzam się całkowicie. Idealiści tacy jak Saviano znajdą się zawsze i dobrze, bo są potrzebni, choć ich działania często skazane są na porażkę. Ale wyłamać się z tłumu pokornych trzeba, nie można ciągle siedzieć cicho.

    Niestety w kwestii zlikwidowania struktur mafii jestem pesymistką;(

  10. .::Czytanki Anki::.
    To ja jestem pewnie optymistką, ale tak sobie myślę, że skoro cosa nostra przez działania władz nie jest w stanie konkurować z kamorrą czyli słabnie, to może i ta ostatnia zacznie kuleć, gdy będzie gnębiona i osłabiana akcjami policyjnymi? Całkowite wyrugowanie jest niezwykle trudne i czasochłonne, ale ograniczenie zasięgu i wpływu na niektóre dziedziny życia jest wykonalne. Choć też trudne :)
    Oczywiście to tylko gdybanie, dlatego ciekawi mnie czy są jakieś wymierne korzyści, choćby dla ludzi ‚stamtąd’, z wydania tej książki.

  11. .::Czytanki Anki::.
    Może masz w zasięgu drugi tytuł Saviano i będziesz o tym pisać? Z ciekawością przeczytam Twoje uwagi, ponieważ u mnie pewnie lata znowu upłyną, nim ta książka trafi pod mą strzechę ;)

  12. Z dużym opóźnieniem odpowiadam, że niestety jeszcze nie mam drugiej książki Saviano. Czekam, aż pojawi się w bibliotece;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s