Vita brevis, ars longa…

 

Z nowym rokiem szkolnym ruszyło kolejne wyzwanie czytelnicze (czyli czytanie książek według pewnego klucza i dzielenie się wrażeniami na wspólnej stronie). To raptem mój drugi taki projekt, więc grafik jeszcze mam dość luźny (sic!). Tym razem tematyka lektur objęła „Klasykę literatury popularnej”, co brzmi dość enigmatycznie i daje spore pole do popisu jak sądzę. Brak ram czasowych pozwala na snucie dalekosiężnych planów, a takie zawsze snuć najmilej.

Z listy sugerowanych tytułów, udostępnionej na stronie wyzwania, dość szybko wychwyciłam nazwiska i książki, które mam w swoich planach od lat. Nic zatem prostszego jak zapewnić solennie, że zamierzam sięgnąć po:

  • Wiktora Hugo i „Katedrę Marii Panny w Paryżu”
  • Charlotte Bronte w dwóch odsłonach: „Villette” oraz „Dziwne losy Jane Eyre”
  • Edith Wharton i jej „Wiek niewinności”, ale także „Świat zabawy” (czas odległy, ponieważ żadnej jeszcze nie posiadam)
  • Henry James oczekuje na mojej półce w postaci „Portretu damy” oraz powieści „Księżna Casamassima”, więc te tytuły biorę pod uwagę
  • D.H.Lawrence’a również posiadam i to aż dwa tomy: „Zakochane kobiety” i „Synowie i kochankowie”, zatem prawdopodobnie przeczytam i jego kiedyś
  • Melville’a „Moby Dick” obecny, ale lektury nie obiecuję póki co
  • Dickensa zimą czyta się niezmiernie miło, więc dopisuję, ale którą z jego powieści wybiorę okaże się w odpowiednim momencie; najbardziej ciekawi mnie jak na razie „Samotnia”
  • George Eliot i „Miasteczko Middlemarch” to prawie „pewniak”, ponieważ autorkę odkryłam niedawno i mam potrzebę poznać solidniej;
  • może Walter Scott się również pojawi, ponieważ często spotykam wzmianki o nim u innych pisarzy, a stąd wniosek, że ma wpływ na literaturę;
  • coś z dorobku Jane Austen mam nadzieję, że również odnotuję;
  • Virginia Woolf – od niej mogę nawet zacząć, ponieważ „Pokój Jakuba” nie doczekał się jeszcze swojej notki, a sama lektura właśnie jest za mną.

Na liście brakuje mi wiele nazwisk, po które zamierzam sięgać, a do klasyki literatury popularnej z pewnością się zaliczają. Jak choćby Balzak, Stendhal, Laxness, Undset, Lampedusa, Mann, Dąbrowska („Noce i dnie” planuję od dawien dawna!), Reymont, Conrad, Mitchell, Faulkner, Proust (mam szaleństwo w oczach!), Hemingway, Zola… Z czasem pewnie nazwisk pojawiłoby się więcej, jednak moim celem nie jest wymienianie ich tutaj wszystkich, a tylko subtelne zasygnalizowanie, iż zamierzam dreptać różnymi ścieżkami w obrębie „klasyki literatury popularnej”.

Życzę wszystkim Uczestnikom owocnej lektury – zapowiada się przyjemnie ‚przykurzona’ jesień i zima tego roku :)

*Obraz to  „Young Woman Reading By A Window ” Delphin Enjolras

Advertisements

8 thoughts on “Vita brevis, ars longa…

  1. (tu Tanki, ale nie chce mnie wylogować:<)

    Udało mi się ostatnio dorwać na allegro "Starą pannę" Wharton i będzie to jedna moich bliższych lektur (chociaż stos mam chyba taki jak Ty w poprzedniej notce), natomiast co do Stendhala, to czytałam jego zbiór opowiadań, "Różowe i zielone" (nie, nie "Czerwone i czarne"), sęk w tym, że były tam również opowiadania niedokończone i do takich należało "Feber, czyli małżonek z głową do interesów", a tak mi się podobało, buuu! Zresztą, tytułowe "Różowe i zielone" też nie ma zakończenia, ale Stendhal pozostawił notatki, których krótkie streszczenie szczęściem zostało dołączone do mojego wydania. Co do Bronte, to też zastanawiam się czy zakupić w Twoim wydaniu czy jednak, jeśli o Jane Eyere chodzi, zaopatrzyć się w taką wersję ze Świata Książki, czy jak oni tam się zwali…jest na Allegro, a zawsze bardzo podobała mi się ich okładka. Ernesta H. chyba nigdy nie przeczytam, po tym jak w traumatyczny sposób mój kolega streścił mi "Starego człowieka i morze":)

    • .::Tanki::.
      Witaj na wordpressie, bo chyba konto założyłaś, prawda? :)

      Z powieści Stendhala „Pustelnia parmeńska” i „Czerwone i czarne” już za mną. Nie nazwałabym się jakąś szaloną fanką, ale podobało mi się na tyle, że kupiłam sobie jeszcze „Kroniki włoskie” i to one przede mną, gdy nadejdzie pora.

      Powieści sióstr Bronte mam właśnie serię z wydań Świata Książki. Wyglądają ślicznie i okładki pod obwolutami również są identyczne, więc nie ma niespodzianki w postaci gładkiego skaju czy czegoś podobnego w dotyku.

      A do Hemingway’a się nie uprzedzaj za szybko, bo wielka szkoda go nie poznać! To jeden z moich NAJ. „Wyspy na Golfsztromie” są niesamowite. „Komu bije dzwon” to istny majstersztyk, spróbuj chociaż tą jedną powieść – nie powinnaś mieć już potem wątpliwości ;) Kiedyś do niego wrócę, bo to jedna z moich powieści życia. Warto.

      • Tak, już jakiś czas temu. Przeniosłam się z blogspota. Lubię ten minimalistyczny styl wordpressa:)

        Hmm, chodziło mi raczej o to takie coś, co przychodził magazyn i się zamawiało książki…Klub Książki czy jakoś tak…no nieważne. I oni mieli Jane bardzo ładnie wydaną (nie mogę znaleźć tej okładki ani w Google ani akurat nie ma jej na allegro), ale z drugiej strony mam fisia na punkcie kompletowania wydań i nie chcę mieć innych Bronte w innym wydaniu;)

        Co do Hemingwaya…no może. Ale jeśli już, to właśnie od „Komu bije dzwon”, bo fabułę „SCZIM” kolega tak czy inaczej streścił mi szczegółowo (opatrując odpowiednim komentarzem), tak, ze jakoś…nie mam ochoty;)

  2. .::Tanki::.
    Bronte są jeszcze wydawane przez Prószyński i S-ka – okładki kremowe z motywem filmowym, może o tych myślisz? Przyjemna seria, zwłaszcza że oferuje naprawdę sporo tytułów z kanonu światowego. Tylko, że u nich nie kojarzę „Villette”, tylko dwa pozostałe tytuły sióstr.

    Do „Starego człowieka…” nie namawiam, bo sama ledwo pamiętam tą książkę z czasów szkolnych. Hemingwaya polubiłam później dopiero :)

  3. Przydatne te wyzwania, tak sobie myślę. A skoro powyżej powstała już mała dyskusja na temat Hemingwaya, to ja się przyznam, że u mnie sympatia do tego autora pojawiła się właśnie po lekturze „Starego człowieka…”. Potem przeczytałam „Komu bije…”. I wpadłam. Jak śliwka w kompot. ;)

  4. .::Kasjeusz::.
    Niestety nie doceniłam Ernesta w szkole podstawowej ;) Dobrze chociaż, że dałam mu szansę w późniejszych latach, co zaowocowało moją niegasnącą fascynacją jego prozą i życiem. Z tego co kojarzę, to właśnie „Stary człowiek…” uznany jest za arcydzieło literatury i dopiero po jego publikacji pisarz otrzymał Nagrodę Nobla. Tak więc opowiadanie to ma prawo zachwycać – ja po prostu go nie pamiętam na tyle, by chwalić czy polecać z pełnym przekonaniem :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s